blacklist

All posts tagged blacklist

Parę dni temu Trójmiejskie grupy na których udziela się sporo ludzi o zgoła różnym przekroju poziomu inteligencji obiegła informacja iż jeden z ostatnio najszybciej rozwijających się moim zdaniem biznesów na rynku Trójmiejskim czerpie swój sukces z trucia ludzi. To tak w skrócie. Dużym skrócie.

 

§ 1 Tytułem wstępu :
Firma Food Outlet, bo to ona jest głównym bohaterem w/w historii, to świeżynka na trójmiejskim rynku dowozu jedzenia. Jak funkcjonują każdy może sprawdzić na ich fanpage’u, całość rozbija się o pomówienie, które zaistniało na innej stronie fejsbukowej czyli Czarna Lista Pracodawców. Oskarżono tę firmę między innymi o problemy z wypłatami dla pracowników, powiązaniami z cieszącą się złą sławą firmą Śledzik u Fabrykanta, która to rzekomo podtruwała ludzi.

 

§2

Z ogromnym zainteresowaniem, ale i zdziwieniem obserwowałem całą sytuację ponieważ parę razy osobiście korzystałem z usług oferowanych przez firmę Food Outlet ze względu na to, że ich specyfika pracy czyli dowóz jedzenia między 22 a 02.00 w nocy pokrywała się z moją systematyką dnia. Tak czy siak zawsze byłem bardzo zadowolony z jedzenia które otrzymywałem i do dziś muszę przyznać, że jedzenie było lepsze i tańsze od tych serwowanych w dowozach na terenie Trójmiasta w ciągu ,,normalnych godzin pracy’’. Tym większe było moje zdziwienie gdy powstała swoista nagonka na tę firmę – bądźmy szczerzy większość z nas czuje co je. Hipotetyczna sytuacja jeżeli jesteś na drodze krajowej z Gdyni do Szczecina i zatrzymasz się w przydrożnym barze, który nowością ani ekskluzywnością nie grzeszy – poczujesz różnicę w porównaniu do jakiejkolwiek innej restauracji/baru/ knajpki z centrum Gdyni. Mimo tej nagonki, która się nakręciła na w/w firmę, biorąc pod uwagę fakt iż ja osobiście nigdy nie zawiodłem się na usługach Food Outlet, gorąco kibicowałem i miałem nadzieję że A) właściciel/ka się obronią przed zarzutami B) całość okaże się pomówieniem mimo wszystko.

 

§3

Teraz gdy zostało umieszczone sprostowanie przez administratora nieszczęsnej strony pragnę pogratulować firmie Food Outlet zaparcia w bronieniu swoich interesów oraz szybkości reakcji. Niestety, nic nie zmieni już faktu iż raz zasiane ziarno niepewności zostanie i przypuszczalnie paru klientów zostało utraconych. Nie mniej jednak uważam, że konsekwencje względem administratora strony są adekwatne do czynu i jeżeli zostaną prawidłowo nagłośnione sprawią, że inni administratorzy zdadzą sobie sprawę z faktycznej roli jaką pełnią prowadzone przez nich serwisy.

Tacy ludzie de facto są pewnym źródłem informacji, powinni spełniać rolę kontrolera, która daje obiektywne i rzetelne informacje dla ludzi. Jest to swojego rodzaju funkcja społeczna, która niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, a co gorsza potrafi sterować tłumem i ich opinią.

Jeżeli uda nam się za jakiś czas porozmawiać z firmą Food Outlet, będziemy starali się zapytać, z czystej ciekawości, czy są w stanie wycenić szkody wyrządzone im jednym kłamliwym artykułem. Przypuszczam, że odpowiedź na to pytanie będzie w stanie uświadomić konsekwencje i skalę problemu.

 

§4

Z dużą rezerwą czytuję wszelkie opinię zawarte na stronach typu Czarna Lista Pracodawców. Wynika to głównie z tego powodu iż jakieś 8 lat temu pracowałem w branży marketingu i sprzedaży bezpośredniej. Co prawda nie zabawiłem długo na tej ścieżce kariery, ale czas ten wystarczył, aby poznać pewien model zachowania ludzi. Niektórzy pracownicy nie potrafią przyznać się do popełnianych błędów, a liczba takich osób wzrasta wraz z nowym pokoleniem. Łatwiej powiedzieć: ,, ta firma jest do dupy bo… (i tu zaczyna się długa lista narzekań)“, niż:,, nie wyszło mi, nie nadaję się do tego typu działalności ponieważ nie posiadam takich a takich cech’’. Wnioskując spotkałem przeważająca ilość ludzi, którzy „obsmarowywali“ jak się dało najróżniejsze firmy, tylko dlatego, że (z mojego osobistego punktu widzenia) nie posiadali cech, które są niezbędne w danych dziedzinach pracy. Czasem po prostu się do czegoś nie nadajemy i należy znać swoje ograniczenia. Kluczem do sukcesu jest znajomość własnych umiejętności jakie możemy wykorzystać na danym stanowisku. Niestety skutkiem powstawania tego typu strony, które na dodatek nie są w żaden sposób rzetelnie prowadzone, jest wysyp najróżniejszych opinii, które mogą godzić w interesy pracodawców i rzutować na ich opinię w oczach masy.

 

§5

Podsumowując: czytając jakiekolwiek informacje z tego typu stron należy zachować zdrowy rozsądek i potrafić kierować się własnymi doświadczeniami. Żyjemy w erze w której każdy może opisać absolutnie wszystko i pokazać to całemu światu za pośrednictwem przyciśnięcia klawisza enter i łącza internetowego. 25 % informacji zawartych na serwisie Wikipedia mija się z prawdą bądź nigdy nawet obok niej nie leżała – serwisy typu Czarna Lista Pracodawców nie jest żadnym wyjątkiem.
Osobiście – chciałbym pogratulować firmie Food Outlet wygranej walki dobre imię i życzę Im wielu sukcesów w branży.

 

SJB

 

————

 

Czarna lista pracodawców, czyli jak każdy chce się stać Raymondem Reddingtonem.

 

 

Nie wiem skąd, nie wiem kto ją zapoczątkował, ale „stała się” moda na strony na fejsie pt. „Czarna
lista pracodawców…” w miejsce kropek wstaw nazwę chociażby najmniejszej miejscowości w
Polsce, która ma ledwo kilka firm, które zatrudniają wszystkich i każdy tam wszystko i tak bez tego
wie. Przyglądałem się temu z boku od jakiegoś czasu i czekałem…

 

Czekałem na ten moment kiedy pojawią się pierwsze pozwy, zastraszenia itp. Nie trzeba być
wróżbitą Maciejem żeby przewidywać przyszłość. Wszystko co dzieje się na Facebook’u już kiedyś
było. Grupy, które wyrastają jak grzyby po deszczu to kiedyś fora internetowe, Strony na fejsie to
strony internetowe o tej tematyce. Na szczęście kiedyś trzeba było posiadać trochę więcej
umiejętności by założyć stronę niż teraz, a szczególnie tą na fejsie. Było to chociaż małym buforem,
który powodował, że ilość głupoty w sieci była nieco mniejsza. Nie mówiąc już o samym dostępie
do Internetu. Czasy takie piękne. No więc teraz każdy może sobie założyć stronę na fejsie o
dowolnie idiotycznej tematyce i potem się chwalić, że ma 100 tyś fanów i nie wiadomo co jeszcze.
Co prawda ta strona, mimo że musi się nie raz napracować nad jej prowadzeniem (tutaj wyjątkowo
nie mówię z przekąsem) to jednak jego stroną de facto nie jest. Dlaczego o tym mówię?
Przekonacie się w dalszej części.

 

Polaczkowatość

To pierwsze co pomyślałem gdy zobaczyłem jak rośnie licznik polubień tych stron na fejsie.
Kolejka do opluwania innych zawsze jest dłuższa niż tych, którzy pochwalą, docenią, pomogą. U
nas w kraju to normalne, że powstają strony uwarunkowane negatywnymi emocjami. Nawet jeśli
tłumaczyć to będziesz dobrą sprawą to „czarna lista” pozostanie czarną listą, będzie to negatywne.
I nie ma co się dziwić, że coś negatywnego będzie spotykać się negatywnymi oddźwiękiem.
Dlatego było to do przewidzenia.
Straszno
Straszne jest to ile takich opinii się pojawia, straszne jakich rzeczy dopuszczają się „przedsiębiorcy”. Ale czy jest to coś nowego? Nie. Większość o tym wie. Są osoby, które za biznesbrać się nie powinny, są tacy, którzy mają przejściowe kłopoty. Są też pracownicy, którzy wymagania mają większe niż ich umiejętności czy wiedza, czy doświadczenie.
Nie chcę tutaj wdawać się w odwieczną wojnę pracownik vs pracodawca, ale poruszę dwie kwestie,
które często pojawiają się w dyskusji.
1. Wysokie koszty pracy.
Często jest to przytaczane jako argument przez przedsiębiorców. W Polsce w porównaniu z innymi
krajami nie są one aż tak duże wbrew pozorom, ale tak samo jak wasze zarobki tak samo przychody
przedsiębiorców nie są specjalnie wysokie, a koszty waszego życia tak samo jak „życia firmy” w
porównaniu do przychodów są wysokie. Nie porównujmy się w każdej kwestii z zachodem, bo to
nie odzwierciedli rzeczywistości. Równie dobrze można by wtedy porównać wydajność pracy. W
Polsce jest w wielu przypadkach beznadziejna, to właśnie kolejny powód dlaczego mówi się o
wysokich kosztach pracy (bo przedsiębiorcy muszą je liczyć na produkt/usługę na to co daje
przychód firmy, a nie na to ile Wam płacą).

 

2. Prosty schemat.
Żeby lepiej zrozumieć „niesprawiedliwość” pracodawców policzcie sobie prostą rzecz.

Twoja pensja x 3 = przychód dla firmy, który powinieneś generować.

Dlaczego? Otóż dlatego:
1/3 = Twoja pensja, którą dostajesz „na czysto” – netto
1/3 = Koszty pozapłacowe – składki, nie składki, urlopy, pierdoły
1/3 = przychód dla przedsiębiorcy – i tu podstawowa kwestia, przychód to nie zysk – podstawa
ekonomii, ale ludzie tego nie wiedzą.
No i z tej ostatniej 1/3 – nie dość, że musisz opłacić podatki, koszty działania przedsiębiorstwa,
rachunki, dostawców, księgowych, prawników itp. P.S. Fajnie jak Ci coś zostanie.

 

Śmieszno (niekoniecznie dla każdego)

Czytam zapewnienia, że jedna czy druga strona mimo pogróżek istnieć będzie, bo ma misję itp.
Bardzo mnie to bawi, bo prowadzący stronę na fejsie ma w tej kwestii tyle do gadania co ja w
kwestii ramówki TVP. Zdjęli Wieczorynkę mimo że mi było smutno z tego powodu i co? I nic.

 

Tworząc stronę na tego typu platformie trzeba się liczyć z tym, że może zostać zdjęta bez
większego problemu. Wystarczy kilka donosów, jeden administrator serwisu, który będzie miał
gorszy dzień i dobranoc. Bez Dobranocki.

„Nie udostępniamy danych” no i super, poszanowanie prywatności itp., ale znów. Strona jest na
platformie, która z szanowaniem prywatności, nazwijmy to delikatnie, jest na bakier. Wystarczy
jedna zawzięta firma, pozew do odpowiedniej prokuratury i dane Palo Alto lecą do sądu, a
szanowny Pan administrator strony „Czarna lista…” nawet o tym nie wie.

„Prowadzony przez konkurencję” tu akurat zarzut, który wykorzystują przeciwnicy tego typu stron.
Pewnie na skalę kraju kilka takich stron mogło powstać „przy pomocy” konkurencji firmy A czy B,
ale szczerze wątpię by chciało się komuś w to bawić. Tylko pozostaje kwestia zgłoszeń, które takie
strony otrzymują. Skąd administrator wie czy dana osoba w ogóle pracowała w tej firmie, czy nie
pochodzi z konkurencji? I tu jest pies pogrzebany.

 

Szkoda, że u nas „promuje się” te negatywne działania. Szkoda, że tak łatwo wyrządzić komuś
krzywdę pomówieniami. Szkoda, że na przedsiębiorców w naszym kraju dalej patrzy się przez
pryzmat komunistycznego „prywaciarza”. I to zazwyczaj tak na nich patrzą Ci, którzy najgłośniej
krzyczą „precz z komuną”.

 

Józef K.