Religie

Czyli jak stałem się nietolerancyjnym obywatelem

 

§1

Po pierwsze: pragnę wyrazić głębokie ubolewanie nad tym co stało się w Paryżu w ciągu ostatnich paru dni. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czują rodziny ofiar, ale wiem jedno – śmierć za korzystanie z przywileju wolności słowa jest śmiercią w imię wyższej idei i myślę, że można oddać tym ludziom hołd nie tylko jako człowiekowi ale także jako symbolowi.

 

Jesteśmy z wami i waszymi rodzinami w tym trudnym okresie.

Nos pensées sont avec vous et votre famille en ce moment difficile que représente la disparition d’un être cher.

 

JE SUIS CHARLIE

 

§2

Jest to nie do zaakceptowania i nie da się wytłumaczyć w żaden realny sposób tragedii która miała miejsce. Nie mniej jednak, był to impuls. Przypuszczam, że nie jestem pojedyńczym egzemplarzem, który odczuł ten impuls. Do niedawna uważałem się za osobę względnie tolerancyjną jeżeli chodzi o mniejszości kulturowe, nie miałem większego problemu z osobami z krajów arabskich oraz ich przebywaniem na terenie naszego kraju czy innych w których byłem. Nie miałem także nic do osób które wyznają muzułmanizm – być może dlatego, że wszystkie z tych osób były muzułmanami mniej więcej w tym samym stopniu w jakim chrześcijaninem jest standardowy kowalski, to jest: pili alkohol bez zasłaniania zasłon w domu, aby Allah nie patrzył, post nie istniał w ich osobistym słowniku, a dywanik do modlitw kurzył się u nich w szafie. Impuls którym był atak w Paryżu na siedzibę popularnego magazynu sprawił, że wiele rzeczy się zmieniło – problem stał się bardziej realny niż kiedykolwiek, nie mamy do czynienia z poszczególną organizacją jaką jest Al-kaida, ale z Państwem Islamskim, który bezprecedensowo (chociaż gdybyśmy usilnie się postarali to w XII w. by się znalazł jakiś precedens) wkracza z buciorami na terytorium starego kontynentu. Dlaczego nadałem taki tytuł temu wpisowi? Ponieważ teraz gdy będę podróżować komunikacją miejską z osobą arabskiego pochodzenia będę czuł się realnie zagrożony.
Gdy usłyszę w radiu lub przeczytam w gazecie o tym, że budowany jest kolejny meczet, albo o tym, że muzułmanie domagają się, jak to miało miejsce w Londynie aby mieszkańcy nie spożywali alkoholu w nowy rok i nie chodzili na dyskoteki to mnie szlag trafi. Autentycznie wywołuje to u mnie gotowanie się krwi i jest to związane między innymi z tym, że im większa ilość muzułmanów przestępuje granice Unii Europejskiej tym większe zagrożenie czycha na normalnych obywateli, na każdym rogu ulicy naszych alma mater, naszych miast w których żyjemy, pracujemy, w których nasze dzieci chadzają do szkół.

 

§3

Być może jestem w tym momencie zbyt radykalny, być może przesadzam – nie obchodzi mnie to. Czuję realne zagrożenie jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, jako obywatel kraju członkowskiego Unii Europejskiej i w żaden sposób nie jestem uspokojony słowami przedstawicieli rządu o moim bezpieczeństwie. Radykałowie nie rodzą się od razu z sieczką w głowie. Oni wywodzą się ze zwykłych muzułmańskich rodzin, poszukując adrenaliny jadą na szkolenia zagraniczne, a później wracają z super planem na osiągnięcie raju boskiego stanu i ileśdziesiąt dziewic w niebie. Może niech przedstawiciele rządów zaproszą państwo islamskie na ulicę czerwonych latarni w którymś z krajów zachodnich i im przejdzie? Chociaż fakt, o dziewice to akurat może być ciężko.

 

§4

W XII wieku Mongołowie rozwiązali problem sekty asasynów, którzy byli protoplastą dzisiejszych terrorystów i funkcjonowali dość długo, atakując swoje cele na najwyższych stanowiskach państwowych również w Europie. Wiecie w jaki sposób rozwiązali ten problem? Wybijając co do nogi każdego przedstawiciela tej organizacji łącznie z przywódcą. Nie chcę robić tutaj wykładu z historii, każdy może wpisać w Google słowa klucze, ale ponoć pogrom można porównywać do spotkania pierwszego stopnia buldożera z glinianym domkiem. Owszem problem się odrodził kilkadziesiąt lat później, jednak był on w zasadzie nic nieznaczącą błahostką w porównaniu do wcześniejszych działań asasynów/terrorystów.

 

Dziś niestety żadne państwo nie zdecyduje się na kroki które podjęli Mongołowie w XII i XIII wieku. Z kolei Rządy starego kontynentu powinny się znacząco przeciwstawić dalszej islamizacji i próbach wywierania wpływu na miasta i obywateli. Dochodzimy do momentu w historii, gdzie dyrektor szkoły w Szwecji zakazuje wieszania flagi Szwecji aby nie urazić mniejszości narodowych i kulturowych które mogłyby się poczuć urażone. Poważnie?
Rządy Europejskie powinny wprowadzić maksymalne obostrzenia w migracji ludności z tamtych rejonów, każda osoba może być potencjalnym zagrożeniem i niestety nie da się tego zweryfikować, być może jest to drastyczne podejście ale drastyczne sytuacje wymagają drastycznych środków i tak jak przez całe życie staram się nie popełniać błędu wrzucania wszystkich w jeden worek tak w tym wypadku z pełną świadomością swoich słów mówię:
stop, zamknijmy granicę, nie obchodzi mnie czy to jest dobry człowiek według mnie może być równie dobrze terrorystą niech siedzą u siebie w kraju, niech się pozabijają nawzajem – mam to gdzieś. Żyję w XXI wieku w cywilizowanym świecie i jeżeli jednostki z innych kultur starają się to mi odebrać nie mam zamiaru na to patrzeć i mówić, że wszystko jest ok. Zabierzmy im przywileje, dofinansowania zapomogi i nie rozdajmy obywatelstw jak kuponów McDonalda, inaczej w naszym kraju, w naszych miastach może dojść do takich samych sytuacji jak w Paryżu w dniach ostatnich.

 

SJB


 

 

Problem nasz z tolerancją

Czyż jednym z wyznaczników naszej zaawansowanej i cywilizowanej społeczności nie jest właśnie tolerancja? Tak samo jak naszą chlubą tak samo jest też naszą bolączką i piętą Achillesową. Jest ona łatwo wykorzystywana przez skrajne i ekstremistyczne ugrupowania, a także przez tych, którzy są z nią na bakier. Staje się punktem zapalnym i centrum dużej ilości sporów. Nie raz sami ze sobą nie potrafimy postawić jej granic, a co dopiero mówiąc o kimś komu to pojęcie jest zupełnie obce.

Czy to nie przez naszą tolerancję na różne wyznania i otwartość na cudzoziemców nie staliśmy się narażeni na ataki?

Jest ona naszą słabością, ale przecież się jej nie wyrzekniemy, bo zniżylibyśmy się do poziomu naszych „oprawców”.

 

 

Nie każdy taki sam

Rzecz, którą wie każdy rozsądny człowiek. Nie każdy muzułmanin czy szerzej osoba wierząca jest przecież skrajnym radykałem. W Polsce również mamy problemy z osobami wierzącymi, ale nie z muzułmanami tylko chrześcijanami czy katolikami, którzy niejednokrotnie uważają się za dyskryminowanych i próbują wywrzeć większy wpływ na władze i pozostałą część społeczeństwa, często w sposób nieprzystający do ich wiary. Na szczęście nie mamy do czynienia z zamachami terrorystycznymi, ale „krucjaty różańcowe” czy walka o krzyż nie jest dobrym symptomem.

 

 

Remedium na tę bolączkę

Państwo powinno być oddzielone od kościoła, ale naprawdę, a nie jak ma to miejsce w Polsce. Państwo nie powinno ulegać naciskom i wpływom grup religijnych. Państwo powinno opowiadać się za wolnością wyznania, ale nie na zasadzie totalnego ustępstwa i przyzwolenia na działanie radykałów jak ma to miejsce w wielu europejskich krajach. Tolerancja ma swoje granice, o których zapominamy. Tolerancja nie oznacza przyzwolenia na wszystko. To emigranci, którzy korzystają z przywilejów obywatelstwa czy też gościny w danym kraju powinny w dużej mierze dopasować, zasymilować się czy też pójść na ustępstwa związane z kulturą danego kraju, a nie odwrotnie.

W obecnej sytuacji zdaje się, że poprzez niewłaściwe zrozumienie tolerancji dążymy do nieodwracalnego zatracenia własnej kultury i wiary, która jest wypierana przez kulturę i wiarę napływową.

 

 

System naczyń połączonych

Szukając przyczyny zamachów ciężko jednoznacznie wskazać jedno zjawisko. Terroryzm nie wziął się znikąd, ani też nie jest niczym nowym. Jego początków można doszukiwać się nawet i w starożytności, kolega przytoczył przykład nieco „świeższy” jednak podając go uświadamia nam, że to coś z czym borykano się już od dawna. W Europie także. Obecne działania są niczym w porównaniu do działań organizacji takich jak ETA czy IRA. Terroryzm obecnie kojarzymy głównie z islamskimi fundamentalistami co jest dużym błędem. Terroryzm jest także często związany z działaniami służb specjalnych, polecam zapoznanie się z opisem operacji „Gladio”.

Terroryzm bierze się z problemu. Problemu, który obecnie nie jest już problemem tylko jego, ale całego świata. Żyjemy w globalnej wiosce. Jeśli gdzieś się dzieje źle to także odbija się na nas. Niczym efekt motyla. Jeśli w krajach afrykańskich mamy do czynienia z konfliktami zbrojnymi normalnym jest to, że czeka nas fala emigracji z tamtych rejonów. Każdy człowiek ma potrzebę bezpieczeństwa więc szuka tego potencjalnie bezpiecznego miejsca. A co gdy próbujemy te konflikty rozwiązać? Często sobie nie potrafimy z nimi poradzić. Wciskanie demokracji na siłę do krajów, w których ona nie zdaje egzaminu? Chyba nie ma to sensu. Z drugiej strony nie możemy biernie patrzeć na cierpienie niewinnych ludzi.

Społeczności na całym świecie są na różnych etapach rozwoju, zarówno kulturowego, religijnego jak i ekonomicznego, ale mimo to stanowimy, czy tego chcemy czy nie, jedną całość. Te różnice powodują problemy, a i często wojny. Dobrym przykładem tych różnic jest porównanie religii chrześcijańskiej i Islamu. Islam jest młodszą religią (o blisko 600 lat). Co robili chrześcijanie blisko 600 lat temu? Wyżynali wszystkich w pień na krucjatach. Może religia musi się trochę „ostać” żeby znormalnieć i ukrócić ekstremistów w swoich szeregach?

My jako społeczeństwo, które uważa się za bardziej rozwinięte pod każdym względem, powinniśmy dążyć do zniwelowania tej przepaści, jednocześnie nie narzucając swoich poglądów (ciężka sprawa, ale cóż). Jedyną drogą, która może połączyć te dwa odmienne światy jest edukacja, ale nie wszystkim jest to na rękę, wszak głupimi i niewykształconymi ludźmi łatwiej jest rządzić.

 

 

 

Różnorodność kulturowa jest piękna póki nie chwyta za karabin

Opinią publiczną łatwo jest zmanipulować. Jedni będą mówić, że te zamachy to wina Islamu, inni, że to tylko samotne wilki, inni, że to ekstremiści z ISIS, zacznie się wojna religijna w zachodniej Europie, zaczną się problemy imigrantów, zaczną się protesty i marsze, takie jak ten dziś w Paryżu. Będzie niepisane przyzwolenie na akty przemocy. Każda ze stron na tym straci. Ekstremiści będą się bić z ekstremistami, a normalni ludzie, jak zawsze, oberwą najbardziej. Sytuacja była napięta od dawna, kwestią czasu było, że coś złego się wydarzy.

Kwestia tylko kto był sponsorem i prowodyrem tych zamachów, bo czasami odpowiedzi trzeba szukać w miejscach, które nie są oczywiste.
Na wojnie i konfliktach zawsze ktoś zarabia. Zawsze ktoś zbija kapitał czy to polityczny czy finansowy. Niestety za cenę ludzkiego życia.

Józef K.

Śmierć nie jedno ma imię

A i świętowanie śmierci czy umierania wygląda przeróżnie. Nawet dziwnie to brzmi, świętowanie śmierci. Ale trochę tak to wygląda. Nie zastanawialiście się nad tym? Że w pewien sposób świętujemy. Wszystkich świętych, święto zmarłych, Zaduszki, dzień zaduszny, Halloween czy może Dziady?

 

Co się teraz obchodzi?

Cały problem z obchodzeniem świąt w Polsce bierze się z pewnej narodowej schizofrenii i zaburzeń osobowości. My nie wiemy kim jesteśmy. Nie wiemy czy dążymy do Zachodu i przyjmujemy ich zwyczaje, czy jesteśmy tradycjonalistami czy może chrześcijanami. I przez to mamy sytuację, w której jednego dnia idziemy na imprezę Halloweenową, a później na kacu idziemy uprawiać grobing (łażenie z rodzinami po grobach).

Nieodłącznym elementem grobingu stały się stoiska. Stoiska z watą cukrową i kurczakami z rożna. Może popcorn do tego?

A później to co lubimy najbardziej, spotkania towarzyskie i rodzinne nad grobami. Przez cały rok nikt na grób nie zajrzy, ale jednego dnia zlatują się wszyscy i nie starcza miejsca. Więc depczemy okoliczne nagrobki, uszkadzamy krzyże, rysujemy nagrobki innych. Podrzucamy zdechłe kwiaty albo wypalone znicze.

A następnie dochodzi do walki, otwartej walki o hegemonię. No bo przecież ciocia nie może mieć większego znicza, na grobie dziadka, niż nasz. No bo przecież te kwiaty od wujka są paskudne i trzeba je przełożyć. A nasze musi być na środku, najbardziej widoczne, bo sąsiedzi oraz rodzina z drugiego końca Polski musi później spytać czy to nasze takie ładne. Kiedyś hitem sezonu były znicze z melodyjką „Wstań, powiedz nie jesteś sam!” (http://www.humorpage.pl/obrazki/g/398_gazeta_oferta_pozytywka_ich_troje_powiedz_znicz.jpg )

(to jest przykład rzeczy tak absurdalnych i ironicznych, że aż mnie bawi)

 

Później znów pijemy i drugiego dnia już zazwyczaj robimy sobie wolne leżąc przed TV i oglądając smutne filmy, bo taka pora i wypada. Oczywiście repertuar ten sam co zawsze. Rano puścimy duszka Kacpra żeby dzieci aż tak źle nie przeżywały, popołudniu coś romantycznego, ale koniecznie z duchem albo trochę smutnawe, później jakieś wspomnienia ważnych, którzy odeszli, później rozmowy o śmierci i wywiady z duchownymi, którzy tłumaczą jak należy obchodzić te dni.

Większość zalega już w domach, ale są oczywiście przypadki kierowców, którym nic nie jest straszne – oczywiście dopiero jak wypiją. No i tak wracają do domów kilkadziesiąt/kilkaset km zasilając grono zmarłych, których będzie trzeba odwiedzić w przyszłym roku. Najczęściej nie oni stają się ofiarami, bo przecież sprawiedliwość to dopiero na tamtym świecie, a nie tym. No i tak rok rocznie słyszymy o ofiarach na drogach mimo co raz doskonalszej akcji Znicz.

 

 

Walka o wyższość Bożego Narodzenia nad Wielkanocą

Minister apeluje by komercja nie przysłoniła nam świąt

http://www.wprost.pl/ar/423303/Zdrojewski-przeciwny-Halloween/

http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/bogdan-zdrojewski-przeciwny-swietowaniu-halloween/5eb7k

 

„Odkąd Halloween pojawiło się w Polsce, budzi sprzeciw w środowisku tradycjonalistów. „ Trady… co? Tradycją były u nas Dziady oraz inne obrzędy pogańskie.

Tradycją były Zaduszki, ale nie w takiej formie w jakiej mamy je teraz. Kościół katolicki zaadaptował ten, jak wiele innych zwyczajów i świąt pogańskich. Strasznie nie lubię tej hipokryzji, mówieniu o tradycji, komercji i negacji „pogańskich” zwyczajów.

Wszystkich świętych to nie jest biznes? Znicze i kwiaty się nie sprzedają? Popcorn i golonki? Każde święto jest biznesem, bo żyjemy w kapitaliźmie. Może pozwólmy każdemu świętować jak chce?

 

 

Podsumowanie

Przed świętem zmarłych odwiedzam groby bliskich, ale te, które mam w rejonie swojego miejsca zamieszkania. Nie wyjeżdżam daleko, bo nie dość, że warunki pogodowe zazwyczaj nie są sprzyjające to i wzmożony ruch czy pijani kierowcy nie są elementami, które do tego zachęcają. Nawet gdybym przez całe dwa dni jeździł non stop to i tak nie odwiedziłbym grobów całej mojej rodziny i znajomych. Wolę zapalić świeczkę na jednym grobie i wspomnieć wszystkich bliskich niż żeby za rok ktoś zapalał świeczkę na moim grobie.

W Halloween zdarza mi się wyjść wieczorem ze znajomymi, czasami nawet założę jakąś maskę na twarz, ale to raczej by nie wyróżnić się z tłumu i móc spokojnie przejść z punktu A do punktu B. Nie towarzyszą temu specjalne przygotowania, godzinne wybieranie strojów i wymyślanie koncepcji. Jakoś mi to nie robi, nie czuję takiej potrzeby.

Pierwszego i drugiego staram się zostać w domu. W gronie rodziny. Czasem staramy się powspominać stare czasy. Wyciągnąć album ze zdjęciami.

Czasami wieczorem wyjdę w okolice cmentarza. W miejsce gdzie widać te rozpalone znicze. Gdzie widać te małe światełka, które mają symbolizować naszą pamięć. Szkoda, że na co dzień tak mało jest tych, którzy pamiętają.

I to jest nasz główny problem, że o wielu osobach czy rzeczach pamiętamy tylko od święta. O bliskich, rodzinie, zmarłych czy o byciu dobrym. Swoją drogą dobrze, że chociaż od święta…

Józef K.

——————————————–

 

§ 1

 

Nie wiem jak wy, ale ja wychodzę z założenia że ten dzień w roku jakim jest Święto Zmarłych powinno być jak walentynki.  Po prostu ja np. Nie potrzebuje specjalnego cholernego dnia na czerwono pomalowanego w kalendarzu żeby pójść na groby, tak jak swojej narzeczonej wolę kupić kwiatka i zabrać na kolację częściej niż raz w roku i nie potrzebuję do tego specjalnego zaproszenia.

 

Generalnie osobiście bardzo nie lubię tego święta. Odnoszę co roku coraz to większe wrażenie że tak jak Józef K. Napisał Grobing przechodzi ludzkie pojęcie.

Migracje zniczy na grobach niczym w analizach meczów pewnego polskiego komentatora, wszechobecne komentarze dotyczące ubioru innych osób, tego że ktoś kupił nie odpowiednie kwiatki które gryzą się z kolorem płyty nagrobkowej (!) . Przecież to jest kurna chore.

 

To że nie lubię tego święta ani go specjalnie nie rozumiem nie oznacza że je neguje. Nie zrozumcie mnie źle, niektórzy tylko tego dnia mają okazję pojechać na drugi koniec polski i odwiedzić groby swojej rodziny ponieważ mają wolne w pracy, lecz śmieszy mnie oraz frustruje cała otoczka wokół tego związana .

 

§ 2

 

Świętowaliście w tym roku Halloween? Ja tak. ( Ba! Nawet całkiem niezły strój miałem) Spotkałem się tego wieczoru z wieloma komentarzami starszych osób którym się nie podobało to że przebierańcy chodzą po ulicach. Spoko. Szanuję ich zdanie, ale zastanawiam się skąd się ono bierze? Ok, ludzi po 65 r.ż. ciężko przekonać do tego że jako naród lubimy się uzasadniać, ale szczerze ? Mi to W OGÓLE nie przeszkadza. Nie widzę żadnej zależności pomiędzy jednym dniem a kolejnym, atmosfera Święta Zmarłych o której napisał Józef K. SAMA spowodowała iż młodzi ludzie się w jakiś sposób buntują i nie mają zamiaru brać udziału w tym całym cyrku jaki się odgrywa na cmentarza 1 listopada każdego kolejnego roku . Ponadto, co z tego że poimprezuje sobie 31 października ? jeżeli ktoś potrafi to robić z umiarem i ma zamiar pójść 1 listopada na cmentarz będzie wiedział ile wypić żeby kolejnego dnia nie obrzygać płyty nagrobkowej zmarłego sąsiada.

 

Młodzi ludzie szukają wszędzie pretekstu do zabawy, a tego szczególnego dnia jest okazja by spotkać się ze znajomymi poprzebierać się zabawnie , i po prostu mile spędzić czas przygotowując się na dzień kolejny, nie widzę żadnego konfliktu pomiędzy oboma dniami.

§ 3
To czy idziemy na zachód czy jesteśmy tradycjonalistami…eh. Jesteśmy polakami , my nigdy nie wiedzieliśmy o co nam chodzi, ale wiedzieliśmy że chodzi nam o to bardzo mocno .  Młodzi ludzie na pewno chcą iść bardziej w kierunku zachód – sam należę do nich, ale ważne jest by nie zatracić się w zachodzie całkowicie i jakieś tradycje zachować nawet w przypadku święta którego nie lubimy.

 

Ja również na cmentarz poszedłem dwa dni wcześniej aby ominąć cały zgiełk związany z watą cukrową etc. 1 listopada poszedłem jedynie na 15 minut na cmentarz sprawdzić czy hieny cmentarne ominęły groby moich bliskich. Po prostu ten dzień powinno się spędzić w pewnej zadumie. Powspominać, tych którzy odeszli i pamiętać ich takimi jakimi byli. W tym roku parę osób w moim życiu również odeszło, ale staram się myśleć o nich jakby nadal żyli. Myślę że zachowanie wielu osób na cmentarzach w ten dzień po prostu obraża pamięć umarłych którzy raczej nie życzyliby sobie tego aby przyjście na miejsce ich pochówku było jednocześnie miejscówką na oznajmianie wszystkim najnowszych plotek i zgryźliwych komentarzy.

 

SJB

 

 

W ostatnich dniach wypowiedź arcybiskupa michalika wywołala wiele kontrowersji. ( jego nazwisko napisane z małej litery jest zabiegiem celowym i wiąże się z kwestią szacunku do tejże osoby. )

Przeżyjmy to jeszcze raz o to co w/w arcybiskup powiedział :

„Często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”

Następnie starał się za wszelką cenę wybrnąć z tej wypowiedzi mówiąc zresztą dość nerwowym głosem podczas konferencji nie mogąc zapanować nad swoimi dłońmi miętosząc kartki papieru iż  został złapany w biegu myślami był zupełnie gdzie indziej, oraz miał na myśli tylko to że dziecko jest nie winne ….

Ja tego nie kupuję. . .

 

§1

Jeżeli nawet został złapany w biegu i nie zastanawiał się nad swoją wypowiedzią to dobrze !. Przynajmniej jesteśmy w stanie usłyszeć na własne uszy to co osoby postawione wysoko w hierarchii kościelnej naprawdę myślą o tym problemie jakim jest pedofilia.

Zwróćmy uwagę iż w jego wypowiedzi problem został postawiony zupełnie w innym świetle, w takim jakim przypuszczalnie takie sytuacje są rozpatrywane i poruszane w środowisku Kościoła.

 

Od wysoko postawionych osób w Instytucji która przeżywa w XXI w. nie mały kryzys liczy się na stanowczość, kategoryczne potępienie osób dopuszczających się tak karygodnych przestępstw.

 

W chwili w której usłyszałem wypowiedź komika michalika , byłem w trakcie czynności śniadaniowych. Miła atmosferka , kawka , papieros  po usłyszeniu jego słów poczułem się jakby mi ktoś w mordę strzelił.

Jeżeli ja , który na szczęście nie miał nigdy żadnych kontaktów z tym zjawiskiem, poczułem się urażony co musiały poczuć osoby, oraz rodziny tych którzy zostali skrzywdzeni przez takich zwyrodnialców ?

 

§2

Z mojego osobistego punktu widzenia, wypowiedź michalika była owszem nie przemyślana – ale tym samym szczera. Jeżeli w jakiejkolwiek potyczce słownej kończą Ci się argumenty , przechodzisz do ataku, to absolutnie normalne ludzkie zachowanie i może się wydawać że ta wypowiedź jest swoistym atakiem .

Naprawdę wiele mnie kosztowało aby przesłuchać wypowiedź michalika po raz kolejny bez niszczenia mojego mienia na którym odbywałem tę czynność.

Moją uwagę zwrócił sposób jego wypowiedzi, zarówno samej ,,wpadki‘‘ jak i jego tłumaczeń.

Naprawdę zachęcam do wygooglowania sobie obu i porównania zarówno tonu, jak i spójności zdań .

W pierwszej wypowiedzi nie trzeba być prawnikiem, psychologiem czy też specjalistą od PR-u aby stwierdzić że arcybiskup jest absolutnie wyluzowany, nawet rzec można że humor mu dopisuje(!) i wypowiada się swobodnie.

W swoim tłumaczeniu jąka się , widocznie jest bardzo zdenerwowany , a  w pewnych momentach wygląda jakby sam się zastanawiał nad tym jak debilne jest jego wytłumaczenie i czy ktokolwiek mu uwierzy .
§3

Dlaczego tak wielkie emocje wywiera kościół i problemy pedofilii akurat w tych sferach ?

Chyba każdy się zgodzi że od setek lat osoba duchowna jest w swoistym kloszu ochronnym swoich zwierzchników którzy jeszcze pare setek lat temu rządzili światem i to nie w przenośni.

( niektórzy z nich swoją drogą , chyba wiele by oddali za te piękne czasy gdy za ,,heretyczne‘‘ wypowiedzi można było palić ludzi na stosie …ach piękne czasy.)

Sama instytucja powinna być opoką dla tych którzy są bezbronni, nie zaś prześladowcą.

Instytucja powinna wzbudzać zaufanie, oczywiście pedofile i inni zwyrodnialcy przesiąknęli do każdej struktury w dzisiejszym świecie, ale kiedy sprawa wychodzi na jaw, ich zwierzchnicy postępują stanowczo nie zamiatając sprawy pod dywan, wręcz przeciwnie – nagłaśniają sprawę, swoje stanowisko oraz kroki stawiane względem takiej osoby.

Kościół? Kościół mówi ,,jeb** to‘‘ , przecież jesteśmy duchownymi nikt nam nic nie zrobi, O ! wiem, weźmy kupmy wyspę na karaibach i tam zsyłajmy księży pedofilów. ‚‘‘.

Ta opcja z wyspą to tak na poważnie. Kościół naprawdę miał taki pomysł, o ile go nie zrealizował w czym wiedzy akurat nie posiadam.

 

§4

Z reguły podsumowuję swoje wypowiedzi… dziś wiele będzie mnie kosztować aby podsumować i spojrzeć w miare neutralnie na wyżej poruszany temat bez wprowadzania polskiej łaciny w co drugim wklepanym na klawiaturze wyrazie.

Być może Kościół powinien się skupić na innych problemach niż ,,szatańskie little pony‘‘ , harry potter etc. ,w zamian poruszając problem celibatu ?

Każdy człowiek jest taki sam, każdy ma swoje potrzeby seksualne a księża nie są kastrowani zaraz po złożeniu ślubów na duchownego…

Być może zbyt długa hm…przerwa w czynnościach seksualnych wprowadza nieodwracalne zmiany w mózgu których wynikiem są zboczenia oraz dziesiątki ofiar ?

Jakoś długo nie słyszałem o tak licznych przypadkach pedofilii wśród na przykład pastorów w Stanach… Ale tymczasem strzeżmy się !

Strzeżmy się dzieci których rodzice się rozwiedli i chrońmy nasze parafie przed tymi małymi zwyrodnialcami !

Większym absurdem od słów komika michalika byłoby jedynie pozwanie ośmiolatka o zgwałcenie księdza

 

§ S §

 

Nie powiem żeby wypowiedź Michalika*  nie wzbudziła we mnie negatywnych emocji, ale do specjalnie zaskoczonych nie należałem.

*(piszę z dużej litery mimo, że szacunkiem nie darzę, bo trzeba sobie na niego zasłużyć, ale Hitlera czy Stalina też tak zapisuję – Grammar Nazi, o ironio)

Kościół katolicki w Polsce kolejnymi swoimi działaniami i wypowiedziami strzela sobie w kolano i to całą serią naboi. Reformatorów kościoła, tych, którzy chcą dla niego zrobić coś dobrego i otwarcie mówią o problemach i bolączkach się ucisza, a problemy zamiata się pod dywan.

Kwestia sądzenia

Nie bardzo mnie interesuje ich wewnętrzna hierarchia, wewnętrzne sądy i władze. Księża są obywatelami danego państwa i nie zrzekają się obywatelstwa. Działają na danym terytorium lub są wysyłani z niego na swoje „misje”. Popełnił przestępstwo? Jest oskarżony? Przed sąd. Do pierdla. Tam będą wiedzieć co z nimi zrobić.

Kwestia celibatu

Często słyszę, że te wszystkie problemy są spowodowane celibatem i powinien zostać zniesiony. Nie podoba się celibat? Poszło by się na panienki albo co gorsza nie na panienki? Zmień religię! Masz taki wielki wybór. A chrześcijanom do protestantów chyba nie jest aż tak daleko, a celibatu już nie mają. Skoro się w swojej religii dogadać nie potraficie to ją zmieńcie. Poza tym czym innym jest powściągliwość seksualna, a dewiacje i zboczenia, a jak inaczej nazwać pedofilię.

Kwestia nagonki medialnej

Straszne media piszą o księżach pedofilach. Straszne media piszą o tym, że księża mają drogie samochody i wybiórczo cytują wypowiedzi. Straszne media wtryniają nos tam gdzie nie trzeba. Rozpanoszyło się państwo kościelne w kraju, w którym Konstytucja mówi o oddzieleniu kościoła od Państwa. Chcecie sobie działać to liczcie się z kontrolą. Moim zdaniem za dużo jest kościoła w mediach. Albo słyszę o księdzu raperze, albo o tym, że zbierają na budowę świątyń, kolejnych lub ich odbudowę. Albo o pedofilach. Ew. że któryś dostał zakaz wypowiadania się, albo że Franciszek znów coś powiedział co się ludziom spodobało. Nie uważacie, że kościoła jest pełno w mediach? Polityka, następnie kościół, potem dopiero jakieś kolejne tematy.

Proponuję eksperyment. Każdego dnia jeden serwis informacyjny na innej stacji. Ile czasu będzie poświęcone na jakie sprawy. Procentowo.

Media non-stop nadają o kościele, ale niekoniecznie źle. To, że piszą źle jest waszą zasługą, bo macie czarne owce i nic z nimi nie robicie. No chyba, że to własnie nie one są czarnymi owcami…

Podsumowanie

Ksiądz czy nie ksiądz, pedofil to pedofil. Nie ważne czy chowa się za sutanną, habitem, garniturem czy mundurem.

Dla mnie lekarstwo na to schorzenie jest jedno:

http://demotywatory.pl/3821661

Józef K.