Polityka

Niektóre media w Polsce, nie zdają sobie sprawy, że były prowodyrem wielu sporów i awantur. Co ja bredzę?! Doskonale zdają sobie z tego sprawę, co więcej robiły i robią to z premedytacją. One zdają sobie sprawę, że wytresowały pokolenie obywateli, którzy przestają pytać. Im (obywatelom) ma wystarczyć włączyć TV i święcie wierzyć , że tam mówią obiektywną, jedyną i całą dobę prawdę bo przecież TV kłamała i manipulowała tylko w PRL-u.

A moi drodzy owszem TV może i nie kłamie zaiste jednak zręcznie manipuluje prawdą! I nie wiem co gorsze. Co więcej oni pokazują ze śmiertelną powagą i profesjonalizmem, oszołomów, których w innych krajach nie dopuściliby do mikrofonu. Przykładów tego jest bardzo dużo, nie sposób ich wszystkich po wymieniać ale dla uważnego widza śledzącego nasze bieżące sprawy na pewno rzuca się w oczy brak obiektywizmu mediów. Zapraszając do studia ludzi z dwóch przeciwnych (czyt. wrogich) obozów, nie kierują się dociekliwością dziennikarską, tylko liczą na awanturkę, która podniesie słupki oglądalności.
Po zadawaniu pytań przez dziennikarza można wyczuć czyją trzyma stronę. Pytania zadawane są w sposób, który sugeruje odpowiedź, bez udzielenia czasu na nią. Wypowiedzi często są przerywane, lub wyrywane z kontekstu. Dziennikarze manipulatorzy chyba pracują na akord i mają płacone od ilości zadanych pytań. Bo co mi z tego, jako widzowi, jeśli dziennikarz manipulator zada pytanie i nie da mi, jako widzowi, usłyszeć na nie odpowiedzi? Co mi z tego jako widzowi, że popatrzę sobie na gadające głowy, obrzucające się inwektywami, przerywające sobie w pół zdania, krzyczące na siebie i pałające nienawiścią do dyskutanta? Ten niski poziom rozmowy świadczy o gospodarzu, który tę rozmowę prowadzi.
Media skrzętnie manipulują widzami mając ich za półgłówków. Ostatni przykład o protestujących rolnikach. Z żadnego programu informacyjnego nie wyłonił się przekaz dlaczego protestują? Znaczy wyłaniał się i owszem obraz roszczeniowego chłopa, któremu ciągle mało. Media nie informowały rzetelnie o problemach rolników tylko pokazywały „drogie” traktory i wyliczały ile dostają dopłat nie mówiąc nic o kosztach. Tytuły krzyczały jadą zablokować stolicę! Warszawa będzie sparaliżowana! 1000 traktorów ( i to jakich) zbliża się do Warszawy! Można by pomyśleć, że to jakiejś wrogie wojska zbliżają się do miasta, zdobyć je i zaorać. Efekt tego był taki , że owy protest zyskał bardzo wielu przeciwników, ludzie zaczęli obrzucać rolników stekami wyzwisk, Internety grzały się do czerwoności od nadmiaru oskarżycielskich komentarzy. Wielka rzeka jadu popłynęła światłowodami. Nie liczne głosy poparcia nawet nie dla racji rolników ale ich prawa do demonstracji zostawały natychmiast zarzucone tonami gówna tfu obornika, przez resztę. Czy ktoś w tym całym zamieszaniu dowiedział się gdzie leży racja?
Ale za to widz dowiedział się, że te wstrętne wsiochy mając traktory za grube tysiące, mają czelność wyciągać swe łapska po pieniądze obywateli, którzy to z kolei nie mają zamiaru dokładać się do tych unijnodopłatobiorców!!! Do tych Krusowców, Bo my Zusowcy jesteśmy lepsi, bo więcej płacimy. Bo nasza jest tylko racja ! Efekt? Opinia publiczna doskonale zaczęła orientować się w markach i cenach ciągników.
Opinia publiczna, dowiedziała się, że rolnicy to pazerne nieroby, którym ciągle mało i mało.
Ludzie przestańcie wrzeszczeć tylko przykład bierzcie i sami walczcie też o swoje prawa i przywileje!
Akurat tutaj rolników będę bronić jako najbardziej pracowitą grupę społeczną, której działalność okupiona jest nie tylko znojem ale i ryzykiem, że spadanie sobie grad i w diabły weźmie łany. A premier im wtedy powie – ha! Trzeba się było ubezpieczyć! Ta grupa społeczna nie ma żadnych stałych dochodów ale ma stałe koszty!
A zadziwiająca jest nasza mobilizacja w obliczu wspólnego wroga, jak w przypadku Rosji, która obraziła się na nasze jabłka, jakoś wtedy nie patrzyliśmy sadownikom na zawartość garażu tylko cały naród solidarnie zaczął żreć jabłka by wspomóc, biednych sadowników.

Albo konflikt NFZ-tu z lekarzami. Czy ktoś z Was zrozumiał o co poszło? Ja nie, bo media nie dały mi szansy na zrozumienie podstaw konfliktu, nie dociekały skąd taka niezgoda w środowisku medycznym. Tylko straszyły zamkniętymi gabinetami nie wyjaśniając dlaczego zostały zamknięte. Nie było żadnego wyjaśniania prócz tego, że lekarze chcą więcej kasy, że pakiet zmian ministerstwa zdrowia jest zły ale nikt nie poinformował mnie obywatela dlaczego jest zły. Za to skutecznie nastawił mnie przeciw tym nieetycznym lekarzom, i też kazał zaglądać do garażu.
Kazał mi myśleć, że Porozumienie Zielonogórskie jest jakąś organizacją przestępczą terroryzującą rząd a minister zdrowia jest byłym uczestnikiem programu Agent, który wygrał bo najlepiej kłamał ze wszystkich. Kazał mi myśleć, że w tym całym konflikcie wcale nie chodzi o moje zdrowie tylko o kasę do podziału. A ja chciałam szczerze dowiedzieć się co nie podoba się lekarzom w pakiecie onkologicznym i dlaczego minister zdrowia na siłę ten pakiet chce wprowadzić. Owszem dowiedziałam się, jest nie dopracowany- krzyczeli medycy, dopracuje się w tracie odkrzykiwał minister.
W protestach górników też nie mówiło się o niczym innym jak o zarobkach górników. I trzymających się stołków związkowcach, a i o fuj prezesie jednej z kopalń, który prowadził kopalnie przez kilka lat na skraj przepaści a ona skakać nie zamierzała. (Aha i dowiedziałam się, że słowo restrukturyzacja wypowiadane przez rząd to, to samo co likwidacja).

Nic a nic o ciężkiej, ryzykownej pracy, o chorobach zawodowych, tylko to, że pazerny i że my do niego dopłacamy. (Aha a w między czasie Polska odblokowała, dostawy węgla z Rosji. Tak! Tej samej, która nie chciała naszych jabłek). Efekt? Aż to cwani Ci Hanysi!

Media szczują jednych przeciw drugim. Wkładają kij w mrowisko i dolewają oliwy do ognia. Zależy im tylko na oglądalności, zaprzedali swoje ideały i misję społeczną. W TV-szambach pełno jest durnych programów bez żadnej treści opartych na najniższych instynktach na najprymitywniejszych ekspresjach a programy informacyjne nie informują tylko zakłamują .
Gdy pisałam te słowa, nawet mi do głowy nie przyszło jak szybko się przekonam, że media jednak potrafią zachowywać dystans, że jednak potrafią nie szczuć społeczeństwa . Bo o to, jeden z ich obozu został wkręcony w aferę. A jedyna cool TV co robi? Ano przykrywa wszystko spalonym mostem, można by pomyśleć, że sama go podpaliła żeby mieć czym przykryć bo jak na złość Wipler wytrzeźwiał a Hofmanowi odechciało się wycieczek. Bo jak na złość, tak chętnie pokazywany i cytowany przez nich tygodnik napisał o nich samych. I ja się pytam – Co się stało? Uczyliście mnie przez lata szczekać a tu teraz kaganiec zakładacie. A dlaczegóż to? Ja chcę gryźć!
TV, która szczyci się swoim obiektywizmem i profesjonalizmem, a także gotowością dwudziestoczterogodzinną do informowania mnie o dupie Maryni, nie mówi mi nic o palącej się czy nie palącej dupie autora „upierdolonego stołu”?

 

BESZ-TA

 

——–

 

 

Ciężko mi zgodzić się z opinią, że to media sobie wytresowały pokolenie pokornych obywateli. Wina leży tutaj wszędzie po trochu. Rząd, media i my sami. Media zawsze zwalają winą na odbiorców, że do nich muszą dostosować przekaz, rządy jakiekolwiek by nie były wiedzą, że głupim społeczeństwem łatwiej rządzić, a ludzie? A z ludźmi czasami ciężko stwierdzić co jest nie tak.

 

Misja i obiektywizm mediów

Co do tego czy media mają jeszcze jakąś misję poza typowo komercyjną można by debatować dość długo. Jako, że uchodzę za walczącego z wiatrakami czasami udaję się w misję skazaną na porażkę. I tak też udałem się w wir walki mając wiarę w misję mediów i jednoczesne przekonanie, że z prawdą ma to mało wspólnego. Skontaktowałem się z pewnym lokalnym serwisem internetowym z prośbą o wsparcie w nagłośnieniu pewnej charytatywnej zbiórki. Odmówiono mi ponieważ ich serwis nie zajmuje się tego typu działalnością. Serwis informacyjny, lokalny, który odmawia informowania swoich użytkowników o akcji charytatywnej dla mieszkańca danego regionu, któremu poświęcony jest serwis. No tak, lepiej przecież wstawić wywiad z narąbanymi nastolatkami w trakcie połowinek lub z „gwiazdką” znaną znikąd. W tym serwisie było też miejsce na wiele innych rzeczy, ale na to co ważne, nie było miejsca. Raczyłem im wspomnieć o tym fakcie już podczas reprezentowania jednej z firm. Cóż, karma. Serwis chyba i tak niedługo zniknie z sieci, bo jego oglądalność, ruch oraz materiały są takie jak i podejście dziennikarzy. Niech to będzie przykład, że pójście tylko w komercję nie musi się wcale dobrze skończyć.

Aby zachować obiektywizm w mediach musiałyby być prezentowane same suche fakty, bez komentarza, ale sądzę, że i wtedy by ktoś zarzucił, że te dane się pojawiły, inne nie. Obecnie bardzo wyraźnie widać, które media, w którą stronę się kierują. Wiadomo, w których mediach co i o kim przeczytamy. Dlatego warto zrobić sobie prasówkę lub przejrzeć wszystko po trochu, przełączając między „krzykaczami”. Ja już nauczyłem się przesiewać podawane informacje i wybierać to co mnie interesuje. To jedyny sposób. W Internecie jest to prostsze. Dlatego pewnie częściej korzystam z niego jako źródła informacji i danych.

 

Ta zła TV

Z jednej strony w Internecie od dawna widać wpisy o śmierci starych mediów, śmierci TV i dziwienie się, że ktoś ją jeszcze ogląda. Oczywiście większość z nich jest na wyrost. TV za mocno wpisało się w krajobraz by tak po prostu z dnia na dzień zniknąć, zresztą wątpię by zniknęła całkowicie, będzie ewoluować, już to robi, raz w lepszą, raz w gorszą stronę, ale ciągle się zmienia, bo musi. Bo rynek się zmienia i odbiorcy.

 

Jest jednak kilka rzeczy, których w TV nie jestem w stanie zupełnie zrozumieć.

 

Paradokumenty

Nawet kilkuletnie dziecko ci powie, że to tragedia. Wszyscy, których spytasz o tego typu rzeczy powiedzą Ci, że tego nie oglądają, że poziom tego jest porównywalny z zawartością ścieków, że powinno zniknąć z anteny. Tak więc kto ogląda? Kto to wpuszcza na wizję? Za górami, za lasami, za Sosnowcem i Radomiem jest jakaś ukryta kraina, w której ludzie oglądają takie rzeczy? Jeśli tak to cieszę się, że tam nie mieszkam…

 

Nadmiar polityki

Tylko jakiej? Tak jak wspomniała moja przedmówczyni to awantura na wizji. Pominę już „kunszt” pewnych dziennikarzy i ich rozmówców. Brakuje konkretów są tylko spory i waśnie. Nie raz nawet nie sposób zrozumieć co i kto krzyczy, bo przecież nie mówi. Oczywiście zaraz po tym jak kamery zgasną to wszyscy poklepują się po plecach. No chyba, że wcześniej już opuścili studio, bo się obrazili. To nie tylko kwestia „słupkowego” podejścia do tematu programów politycznych, ale też „elit” politycznych, których mówiąc wprost, nie mamy.

No i tak poziom materiałów, ludzie zapraszanych do TV i poruszanych tematów pikuje w dół. Jak w każdych mediach. Kiedyś na MTV leciała muzyka, a na Discovery programy popularno-naukowe, a teraz? No cóż.

 

Dystans

Umiejętność zdystansowania się do informacji, którymi jesteśmy na co dzień bombardowani pozwala zachować nie tylko względny spokój, ale także na spokojnie przyjrzeć się podawanym przekazom.

 

Lekarze – Górnicy – Rolnicy

To były tematy przewodnie dla mediów od ostatnich tygodni. Oczywiście, że śledziliśmy je, ale nie uważaliśmy żeby były na tyle ważne by je poruszać. W międzyczasie działy się inne rzeczy, na które większość społeczeństwa nie zwracała uwagi, bo była zajęta kolejną wojną między sobą.

Z jednym się zgodzę, ciągle ktoś chce Polaków skłócić między sobą. A może tacy już jesteśmy, że tylko się żreć między sobą potrafimy i szukać ciągle nowego wroga? Czy to tu, czy to tam, zawsze musi być wróg, chociażby za płotem.

Służba zdrowia u nas jest chora. Temat jest na cały cykl wpisów, a nie jeden. Chora z góry na dół. Od Ministerstwa po szpitale.

A co do górników i rolników, to czy żyjemy w gospodarce wolnorynkowej czy centralnie sterowanej? Od rolników przez wiele lat słyszałem „to się nie opłaca” jako odpowiedź na niemal każdą uprawę jaką można było prowadzić. Oczywiście, że się nie opłaca skoro ktoś nie potrafi zarządzać uprawą, nie potrafi sprawić by była rentowna. A później? Skup interwencyjny, dopłaty, pieniądze za zniszczenia itp., itd. Dopłaty powinny mobilizować do zmian i poprawy, a często powodują tylko wyciąganie ręki po więcej. Niwelowanie ryzyka ekonomicznego powoduje często wybranie łatwiejszej drogi i zmniejszenie wydajności.

Nie dziwię się, że węgiel idzie z Rosji i zewsząd się da, skoro przez strajki kilka firm już zrezygnowało z kontraktów i spółki miały straty. Nie dziwię się też, że jeśli spółka jest źle zarządzana, węgiel leży na hałdzie zamiast być sprzedany.

Wszystko może być opłacalne i rentowne pod warunkiem, że nie jest rządowe. Dlaczego? Niektórzy mają w głowie soviet mental kisiel, który nadal tam tkwi. Państwowe to niczyje. To zakombinuję, to wezmę więcej, to to, to tamto.

Nie mam problemu z tym, żeby górnicy zarabiali i 30 tys. miesięcznie i mieli super świadczenia zdrowotne. Nie mam problemu z tym żeby rolnik jeździł traktorem za milion, ale po swoim polu. Nie mam problemu z oboma tymi Panami, pod warunkiem, że pracują i na te pieniądze zapracowali, a nie siedzą jako „związkowiec” czy też biorą dotację z UE, dzierżawiąc komuś innemu pole i pobierają kasę z dwóch źródeł, samemu nie robią nic i tylko jęcząc jak mu źle i żebrając o kasę.

 

Rurku?

Wracając jeszcze na chwilę do TV. Moim zdaniem gorszym przykładem braku informacji o „topowej” sprawie były zdawkowe słowa o zwycięstwie naszych siatkarzy, bo konkurencyjna stacja przecież transmitowała i organizowała mistrzostwa, które wygrali.

A to, że nie wspominają o swoim redakcyjnym koledze? Nie dziwię się, redakcyjna solidarność.

Czy chciałbym zobaczyć materiał na ten temat? Obchodzi mnie to tyle co nagłówki na Pudelku.

 

Józef K.

A konkretniej ile jest warte wykonanie projektu graficznego plakatu Dzień Babci i Dziadka?

Otóż wykonanie takiego projektu jest warte tyle ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. To jedyna słuszna odpowiedź.

Dla Biura Prezydenta DS. Promocji Miasta (chodzi o miasto Gdańsk) jest warte 1476 zł

 

Natomiast wykonanie projektu graficznego reklamy już o wiele mniej (cóż najwidoczniej doceniają seniorów).

gdansk-projekt-reklamy

 

I nawet nie chodzi o sumy, ale o jedną ważną rzecz, czyli o publiczny dostęp do informacji. Wielki ukłon w stronę władz Gdańska za to, że duże miasto udostępniło w sposób jawny rejestr umów (http://www.gdansk.pl/bip/raporty-publikacje?umowy=tak), dzięki czemu mieszkańcy mogą się dowiedzieć z kim miasto podpisuje umowy, jak i za ile.

To krok w stronę większej przejrzystości naszych władz samorządowych. Dzięki temu obywatelom łatwiej kontrolować na co są wydatkowane ich pieniądze.

Mam nadzieję, że taki rejestr wkrótce będzie miało każde miasto w Polsce.

Zainteresowanych tematem zapraszam na Publiczny Rejestr Umów.

 

Józef K.

 

M. Ogórek na Prezydenta RP

 

Nie słyszałeś o Niej? My też nie.

 

§1

Poranek, przyjemna atmosfera kawka, bułeczka z jakimś serkiem, ogórkiem pomidorkiem (no bo nowy rok, wiecie postanowienia, zdrowe odżywianie i te sprawy) i tak sobie przyjemnie wyobraźcie poranek spędzam, jak to w nawyku miewam, z odpalonymi wiadomościami najróżniejszych kanałów, za co moja przyszła małżonka nie jednokrotnie mnie już prześwięciła i wtem podają najnowsze sondaże. Jeszcze przed pokazaniem pięknych tabelek wykazów i wykresów pomyślałem no tak, Polaczki jak to Polaczki zagłosują wszyscy na Bronka, bo w sumie po co cokolwiek zmieniać, parę głosów pójdzie na jakiegoś PiSowca parę ankietowanych na Korwina, paru zwolenników trawy na Palikota i pewnie jakiś tam Miller po drodze się przypałęta albo kto inny.

BŁĄD. Generalnie stwierdzam, że dość wprawnie orientuję się w scenie politycznej naszego kraju, może nie bezbłędnie ale wprawnie, wydaję mi się dobrym określeniem i nagle ni z gruszki ni z pietruszki, wyskakuje Ogórek. Pani Ogórek. Pani Magdalena Ogórek kandydat na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wystawiona przez SLD.

 

§2

Generalnie twarz jakaś znajoma gdzieś Ją widziałem, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Nie wiem kim jest, nie wiem kim była, ani dlaczego jest wyżej w sondażach na PREZYDENTA RP niż inne osoby które bawią się w politykę ładnych parę lat. W zasadzie obchodzą mnie takie rzeczy. Mimo, że urząd Prezydenta w tym kraju ma się mniej więcej jak stanowisko kapitana na promie – zabawia gości i podaje rękę tym którzy kupili bilet za najwyższą kwotę, to coś tam do powiedzenia Prezydent jak i kapitan ma. Tak więc siedzę szperam i szukam czegokolwiek – doświadczenia w zarządzaniu, coś, cokolwiek. Niestety… Brak, error 404 Ogórek not found. Znaczy coś tam found, ale doktoraty, prace naukowe, rola pielęgniarki w „Na dobre i na złe” oraz praca w TVN jakoś mi nie wystarcza (swoją drogą niezły rozstrzał zawodowy ma dziewczyna, prawda?).

 

§3

Nie powiem, ze wszystkich humanistów najbardziej szanuję prawników i historyków. Tych pierwszych dlatego, że większość orientuje się w prawie całkiem nieźle, a na tym cały nasz cyrk na kółkach jest postawiony, tych drugich dlatego, że ,,Historia vitae magistra est’’ – czyli historia nauczycielką życia.

Moje pytanie brzmi skąd Pani się wzięła? Jest ponoć bezpartyjna, wiele komentarzy stwierdza, że jest to najtańsza zagrywka polityczna tj. szczucie wyborców Jej aparycją, która z pewnością na tle np. Korwina jest wyróżniająca się, ale coś tam wskórała skoro pojawiła się w sondażach. Czy jest po prostu osobą wyłonioną z tłumu, dano jej tekst do ręki który kazano przeczytać przed kamerą czy de facto ma coś do powiedzenia? Weźmy pod uwagę to że Ona sama jakoś za dużo się nie wypowiada. Pani O. jest wielką niewiadomą i myślę, że jako kandydat na Prezydenta powinna zacząć jasno określać swoje poglądy polityczne. Ponad to czy bycie przez 3 lata szefową gabinetu politycznego przewodniczącego Napieralskiego wystarczy (w kwestii doświadczenia nota bene) do zarządzania krajem?

 

§4

Dawno nie miałem takiej zagwozdki względem jakiejkolwiek figury na scenie politycznej. Z jednej strony – nowa osoba na tle starych figur zawsze wprowadzi coś dobrego – chociażby dyskusje i strach u konkurentów, który z reguły jest budujący.
Z drugiej strony, co jeżeli to de facto tania zagrywka medialna?

Nie jestem w stanie przyjąć jasnego stanowiska, a co Wy o tym myślicie?

SJB

 

—————————————————————————————————-

 
Przedstawienie kandydatki SLD na urząd Prezydenta RP zbiegło się ze śmiercią Józefa Oleksego co nieco przyćmiło to medialne wydarzenie, ale nie na długo. Po kilku dniach media ruszyły. Spirala się nakręciła i…ruszyło wyciąganie brudów, grzeszków i wszystkiego do czego polityka jest zdolna.
Co to oznacza? Lęk wśród potencjalnej konkurencji. Skoro zaraz po ogłoszeniu kandydatury, zanim kandydatka zaczęła na dobre prowadzić agitację wyborczą, ruszyła negatywna kampania mająca ją natychmiast zdyskredytować. Polityka to bagno, na każdym szczeblu, nie ważne czy mówimy o najwyższych stanowiskach takich jak Prezydent, Premier czy Marszałek Sejmu czy o stanowiskach samorządowych. Wybory i kampania na każdym etapie potrafi być brutalna i paskudna.

 

Przypadki wyborcze

W historii wyborów na Prezydenta naszego kraju nie brakuje ewenementów, osób, które z polityką nie mają wiele wspólnego lub był wcześniej nieznane. Zdarzają się także osoby, które biorą się „znikąd”, warto tu wspomnieć chociażby Stana Tymińskiego, który startował w wyborach dwukrotnie, raz z całkiem dobrym rezultatem. Czyżby SLD wyciągnęło wnioski z wyborów z 1990 roku i próbuje przebić ten pomysł na teraźniejsze realia?

 

Zatarte ślady

Można znaleźć trochę informacji na temat Pani Magdaleny Ogórek, jednak poza życiorysem coś co bardziej mnie ciekawi to komunikat, który otrzymamy po wpisaniu imienia i nazwiska kandydatki w Google:
„Niektóre wyniki mogły zostać usunięte na mocy europejskich przepisów o ochronie danych.”
Zbieżność nazwisk czy po prostu kilka artykułów lub stron zostało zgłoszonych przez kandydatkę? Ciężko to określić. Może po prostu kandydatka miała dość oczerniania jej w pewnych serwisach czy też nie chciała żeby stare konta w serwisach społecznościowych pokazywały się w wynikach wyszukiwania.

 

Statystyczny Kowalski

Statystyczny Polak ponoć dłużej zastanawia się nad zakupem pralki niż nad wyborem, którego dokonuje przy urnie wyborczej. Czasem pralka posłuży dłużej niż polityk, już nie mówiąc o jej użyteczności, ale tak być nie powinno. A czy tak rzeczywiście jest? Niestety, całkiem prawdopodobne.

 

W poszukiwaniu zmiany

Polacy od kilku lat szukają podświadomie, a może też w pewnej części świadomie jakiejś odmiany od obecnych na naszej scenie politycznej partii. Były różne próby wykorzystania tej potrzeby. Ciągłe zmiany zarówno po tej „niby” prawej stronie jak i po tej lewej stronie. Nie jestem chyba w stanie ile to partii się oddzielało żeby potem połączyć, ilu liderów wracało po kolejnych klęskach do poprzednich partii. Nie zdawało to po prostu egzaminu.
Polacy na tyle silnie szukają alternatywy, że w wyborach są w stanie zagłosować na niemal kogokolwiek byle nie był związany z tymi, których widzi na co dzień w TV. No i tym sposobem tak wysokie wyniki KNP i tym podobnych partii.
Na szczeblu samorządowym również możemy wyciągnąć podobne wnioski, chociażby po wygranej Roberta Biedronia w Słupsku. Ludzie starają się wybierać nowe osoby, które wydają się być oderwane od obecnych układów. I to nie byłoby aż tak złe…jeśli tylko o to by chodziło.

 

Prezencja, rozgłos, medialność i znana twarz

Jeśli ktoś spyta o doświadczenie w polityce: MSWiA, mamy wspomnianą przez kolegę posadę u posła Napieralskiego. Historyk kościoła, czy potrzeba czegoś więcej żeby przekonać elektorat, który raczej nie przepada za SLD? Publicystka, dr nauk humanistycznych, więc nie będzie popełniać takich gaf jak niektórzy politycy. Zna środowisko akademickie. Do tego z mediami jest obyta jak mało kto, nie dość, że telewizja TVN24BiŚ to jeszcze Tygodnik Powszechny. Bardziej interdyscyplinarnej i uniwersalnej kandydatki chyba nie można było znaleźć.

 

Aleksander Kwaśniewski gdy wygrał debatę z Lechem Wałęsą (później zresztą wygrał wybory prezydenckie) miał dobrych doradców, najwidoczniej SLD zatrudniło obecnie podobnej klasy specjalistów. Oby tylko Pani Magdalena nie musiała wylewać na siebie kawy podczas debaty.

 

Józef K.

§1
Nie było osoby na świecie która ma dostęp do podstawowych mediów która by nie słyszała o fali protestów ,,bohaterskich akcjach policji‘‘ w walce z kartelami narkotykowymi etc. przy okazji mundialu. Możesz być nawet kobietą i jedyne co z tym mundialem masz wspólnego to kłótnia z chłopakiem o podawanie w trakcie piwa– musiałaś o tym słyszeć.

 

§2
Problem polega na tym że zrobiła się moda na organizowanie imprez sportowych w krajach i miejscach które chcą się wybić, które chcą położyć duży nacisk na infrastrukturę, polepszyć warunki życia obywateli danego kraju, poprzez zaproszenie do siebie obcokrajowców z całego świata i pokazania jak to dobrze u nas nie jest. Tak było u nas na euro 2012, czy się udało? No cóż. Znam ludzi którzy uważają że chodzenie przez 3 dni trzeźwym to sukces, więc idąc tą drogą interpretacji, znajdą się i tacy którzy zagorzale będą uważać, że Polska wiele zyskała dzięki euro. Osobiście nie widzę wzmożonej ilości Irlandczyków na naszych ulicach, których marzeniem, po euro, jest zwiedzanie naszego kraju.

 

§3
Brazylio, robisz to źle. Bardzo nawet rzekłbym. Przyciąganie turystów, próba odbicia się – ok. Jeżeli jednak strzelacie do ludzi na ulicach, twierdząc że dzieci w śmietnikach to nie problem to jest coś nie halo. Tym bardziej, że są to najdroższe finały mistrzostw świata w dziejach.

Tak najdroższe finały mistrzostw świata od początku ich istnienia, a ja jako osoba bardzo lubiąca takie imprezy sportowe nie mogłem obejrzeć transmisji z ceremonii otwarcia mistrzostw, a także jednej połowy meczu ze szwajcarami. Tak, wiem marudzę przecież wymaganie od biednej Brazylii aby zainwestowała w DZIAŁAJĄCY system transmisji do Europy to dużo za dużo.

 

§4
Nie jestem jedną z osób, która nie widzi problemu dantejskich scen, które odgrywają się w Brazylii , a wręcz przeciwnie jestem osobą która znajdzie problem wszędzie – wskażcie tylko gdzie mam szukać ( zapytajcie mojej drugiej połowy, życie z kimś takim to sodoma i gomora). Imprezy sportowe dla ludzi którzy je kochają są w stanie przyćmić absolutnie wszystko. Wszystko co złe i nie dobre. Wszędzie się zdarzają afery przed mistrzostwami, w Polsce przed euro była akcja z ginącymi psami, w Brazylii kaliber nieco większy, może dlatego że to mistrzostwa świata? Przyznaje szczerze że sam kiedy jestem zawładnięty oglądaniem jak Hiszpania jest molestowana przez Holandie w sportowy dozwolony sposób to zapominam o wszystkim co się dzieje w Brazylii poza bramkami stadionów. Ciężko nazwać to społeczną akceptacją, wręcz wskazywałoby to na to, że wszyscy ludzie na świecie są potworami. Może przydałby się jakiś bojkot tych mistrzostw, ale czy to pomoże tym ludziom? Czy bojkot i utopienie pieniędzy, tylu milionów byłoby dla nich korzystne? Tylko po to by pokazać nasz sprzeciw?
Rozumiem intencje Brazylii. Tylko że zabrnęli za daleko i sądzę że nie spodziewali się takiego obrotu sytuacji wywołanej przez ludzi którzy tworzą ten naród – myśleli że ich miłość do piłki wszystko przezwycięży, okazuje się że miłość do kromki chleba i własnych dzieci aby te nie poumierały z głodu jest silniejsza.

 

SJB

 

————————

 

 

Chleba i igrzysk
Witamy ponownie w starożytnym Rzymie. Gdzie dla tłumu najważniejsze są igrzyska i chleb. Tylko co zrobić gdy nie ma chleba? Jedzcie bułki. Ewentualnie gryźcie trawę z murawy.

 

Pieniądz robi pieniądz
Futbol to ogromna machina finansowa. To niesamowite pieniądze za graczy, ogromne budżety klubowe, wielkie koszty, jeszcze większe kwoty i przedsięwzięcia robione z ogromnym rozmachem. Dlaczego akurat piłka nożna, a nie jakaś inna dyscyplina? Ciężko mi powiedzieć, sam do końca nie rozumiem tego fenomenu. Piłkę oglądam sporadycznie, fanem jakimś specjalnym nie jestem. Czasami zdarza mi się zagrać, ale to tylko jedna z dyscyplin, w które zdarza mi się „grać” żeby utrzymać formę. Jak dla mnie piłka nożna mogłaby nie istnieć i nic by się nie stało.

Gdy patrzę na miliony wydane na stadiony, miliony trwonione na reprezentację naszego kraju, która gra gorzej niż nie jeden zespół podwórkowy to naprawdę nie widzę w tym żadnego sensu.
PZPN, który jaki jest wszyscy wiemy, reprezentacja też. Wyników brak, a piłka nadal jest nazywana naszym sportem narodowym. Takie samo kłamstwo jak mówienie, że Polska jest krajem chrześcijańskim.

Ale machina musi trwać, trzeba robić pieniądz nie zważając na nic.
Ale o co tu chodzi (poza pieniędzmi)

Jasne, sport, każdy, nawet piłka nożna ma swoje plusy. Dobra kondycja fizyczna, zdrowszy tryb życia czy miejsce dla młodych, którzy mogą coś porobić. Sport rozwija, nie raz jest też jedyną szansą na zmianę swojego statusu społecznego. Wszystko ok. Tylko czy normalny człowiek może sobie pograć na takiej murawie, na takim stadionie, który został wybudowany za miliony z między innymi jego podatków? No nie bardzo. I to jest problem.
W Polsce to jakby nadrabianie do standardów europejskich, mamy teraz miejsca gdzie mogą być większe koncerty i wydarzenia, mamy budowle na wysokim poziomie, ale czy te inwestycje się zwracają czy tylko podnoszą prestiż? No właśnie to jest ważne co się dzieje z takimi obiektami później, czy są one dobrze wykorzystywane, czy są rentowne i czy służą ludziom. A może tylko straszą i kosztują.
Takie inwestycje mają sens gdy przyniosą jakąś realną korzyść i jeśli je na nas stać. A czy Brazylię było stać? Czy te stadiony wniosą coś do życia normalnych ludzi? Czy to tylko jednorazowa przygoda?
Odnoszę wrażenie, że czasami jest nam bliżej do Brazylii i to nie za sprawą sportowych emocji, ale nierozsądnych inwestycji. Na szczęście wycofano kandydaturę Krakowa do Zimowych Igrzysk (ale miliony i tak poszły w kocioł…).

 

Na koniec posłużę się bardzo „gorzkim” żartem, który jakiś czas temu udostępnił znajomy:

„Nie rozumiem sensu organizacji wielkich imprez sportowych w miejscu gdzie pieniądze są trawione przez skorumpowanych urzędników, mieszkańcy żyją w coraz większej nędzy, nie ma środków na podstawową infrastrukturę. Gdzie ludzie giną na ulicach, dzieci chodzą do szkół z nożami, a zanieczyszczonym powietrzem ciężko oddychać. Niemniej po lokalnym referendum temat organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie możemy uznać za zamknięty”

 

 

 Józef K.

 

 

§1

W obrębie 10 km od miejsca w którym obecnie się znajduję (a jestem w centrum miasta) nie znajdę osoby, która nie słyszała o polskiej Joannie D’arc. Marysia Sokołowska bo o niej rzecz jasna mowa, to postać która wywołała u polaków równie skrajne odczucia jak katastrofa w Smoleńsku. Jedni ją podziwiają, inni uważają że był to specjalny przemyślany zabieg PR który miał ją wynieść na pierwsze strony gazet (co się zresztą udało, bez względu na intencje głównej zainteresowanej).

Moja pierwsza reakcja na jej wyniosłość i zachowanie? Śmiech.

 

§2

Poważnie? Siedemnastolatka z niesamowicie ugruntowanymi poglądami politycznymi, które uderzają w skrajną prawicę, a dodatkowo media kreują ją na dorosłą osobę wiedzącą czego chce i nie boi się publicznie wyrażać swojego zdania? Przecież tak młoda osoba nawet nie wie czy już kocha Ryana Gosslinga czy jeszcze Edwarda ze zmierzchu. Siedemnastolatka jest na tyle niezdecydowana że jednego dnia ubiera do szkoły (!) koszulkę Slipknota, a dzień później ma dredy i mówi że słuchała reggae od zawsze. Powiecie że kieruję się stereotypami? Ok racja. Ale używam przerysowania do podkreślenia pewnej bardzo istotnej kwestii. Ktoś kto chociaż przez chwilę interesował się jednostkami biorącymi udział w teatrzyku o nazwie polityka wie doskonale jak zmienne są poglądy ludzi dojrzałych w wieku 30-40 lat więc jak mam patrzeć na nastolatkę, która w mojej opinii nie jest żadną bohaterką.

Jest dziewczyną, która według mnie celowo zrobiła wokół siebie zamieszanie, a w tym momencie bazuje na tym nie wiedząc sama jaką krzywdę może sobie zrobić. Powiedzenie publicznie Premierowi że jest zdrajcą, na pewno posiada pewne znamiona odwagi cywilnej, lecz jest wyznacznikiem poziomu braku wiedzy. Słowo zdrajca jest dziś na prawdę nadużywane. Natomiast następstwo jej zachowania jakim było nie przyjęcie kwiatów od Premiera, było z kolei jawnym brakiem odpowiedniego zachowania się. Chciałaś być osobą publiczną? Jesteś brawo. W takim razie zachowuj się jak osoba publiczna i nie wykazuj braku wychowania. No ale gwiazda została właśnie twarzą którą chciałyby pozyskać na pewno ruch narodowy, młodzież wszechpolska, knp i cała reszta. Zrobią z niej swoją Natalie Siwiec.

 

§3

Nie chciałbym być odebrany jako zagorzały obrońca Premiera i jego świty, zresztą osoby które od czasu do czasu czytają nasze wpisy znają doskonale moje podejście do sceny polskiej polityki – na której niestety obecnie występują sami kiepscy aktorzy, ale nie chodzi o osobę do której Pani Sokołowska się zwróciła lecz sposób w jaki to zrobiła wiedząc o publicznych konsekwencjach jakie to za sobą pociągnie. Dla mnie? Obraz i definicja roszczeniowego stylu życia dzisiejszych wkraczających w wiek dorosłości ludzi. Znam pewną osobę która mogłaby być odpowiednikiem Marysi Sokołowskiej na mniejszą skalę i przerażające jest to że logiczne argumenty dotyczące ich zachowania trafiają do nich tak jak piłka strzelona przez polską reprezentację piłki nożnej na bramkę przeciwnika – nie trafiają. Definiowanie swoich poglądów politycznych w tak wyrazisty i skrajny sposób w takim wieku może doprowadzić do wielu problemów, a także wstydu, gdy być może (szczerze im tego życzę) za parę lat pójdą po rozum do głowy i zrozumieją swoje zachowania.

 

SJB

 

 

——————————————

 

 

Pokolenie roszczeniowe

 

Wiele się mówi o tym, że młode pokolenie ma bardzo roszczeniowe podejście. Dziwią się, że nie mają pracy po studiach, że są pyskaci, że są chamscy i brak im kindersztuby. Jednym z powodów takiego pokolenia jest opisywana od prawa do lewa Marysia S. Dlaczego nastolatkowie są tacy? No cóż jeśli sam Premier zamiast zbagatelizować lub krótko acz dosadnie odpowiedzieć pyskatej nastolatce, wysyła jej kwiaty, to mamy przyczynę. To pokolenie, które jest rozpieszczone i rozwydrzone przez rodziców i starsze pokolenia. Rekompensują to czego sami nie mieli za czasów komuny. To pokolenie bezstresowego wychowania. Pokolenie, które uważa, że im się wszystko należy, za nic. Później mamy „Surowych rodziców” i Marysię jako skutek takiego wychowania.

 

 

Popularność i populizm

 

Zawsze gdy jest źle, gdy jest nieciekawie, gdy mamy kryzys to nasila się populizm. Teraz łatwiej o głoszenie takich haseł, mamy Internet, łatwiej dotrzeć do ludzi, szybciej, omijając większe media. Łatwiej jest populistom uzyskać publiczność. W starych mediach też ich zresztą pełno. Tylko to już starzy wyjadacze, którym ciężko zabrać stołki. Łatwo i szybko można uzyskać popularność, ale równie szybko można ją stracić. Celebryci i cewebryci wszelkiej maści, czy to polityczni czy idiotyczni przewijają się jak w kalejdoskopie. Dlaczego ich jest pełno? Bo łatwo i co raz łatwiej „błysnąć”, bo ludzie są co raz głupsi, bo media sięgają dna. Media narzekają, że odbiorca jest co raz głupszy. Same to kreują wciskając tą papkę. Naprawdę tak ważnym tematem jest smarkata i niewychowana nastolatka? Jeśli ktoś nie ma jeszcze prawa do głosu to niech nie zajmuje się polityką.

 

Na szczęście nie całe pokolenie jest takie jak kreują i pokazują to media.

 

Józef K.

ktora-polske-wolis