Internet

Parę dni temu Trójmiejskie grupy na których udziela się sporo ludzi o zgoła różnym przekroju poziomu inteligencji obiegła informacja iż jeden z ostatnio najszybciej rozwijających się moim zdaniem biznesów na rynku Trójmiejskim czerpie swój sukces z trucia ludzi. To tak w skrócie. Dużym skrócie.

 

§ 1 Tytułem wstępu :
Firma Food Outlet, bo to ona jest głównym bohaterem w/w historii, to świeżynka na trójmiejskim rynku dowozu jedzenia. Jak funkcjonują każdy może sprawdzić na ich fanpage’u, całość rozbija się o pomówienie, które zaistniało na innej stronie fejsbukowej czyli Czarna Lista Pracodawców. Oskarżono tę firmę między innymi o problemy z wypłatami dla pracowników, powiązaniami z cieszącą się złą sławą firmą Śledzik u Fabrykanta, która to rzekomo podtruwała ludzi.

 

§2

Z ogromnym zainteresowaniem, ale i zdziwieniem obserwowałem całą sytuację ponieważ parę razy osobiście korzystałem z usług oferowanych przez firmę Food Outlet ze względu na to, że ich specyfika pracy czyli dowóz jedzenia między 22 a 02.00 w nocy pokrywała się z moją systematyką dnia. Tak czy siak zawsze byłem bardzo zadowolony z jedzenia które otrzymywałem i do dziś muszę przyznać, że jedzenie było lepsze i tańsze od tych serwowanych w dowozach na terenie Trójmiasta w ciągu ,,normalnych godzin pracy’’. Tym większe było moje zdziwienie gdy powstała swoista nagonka na tę firmę – bądźmy szczerzy większość z nas czuje co je. Hipotetyczna sytuacja jeżeli jesteś na drodze krajowej z Gdyni do Szczecina i zatrzymasz się w przydrożnym barze, który nowością ani ekskluzywnością nie grzeszy – poczujesz różnicę w porównaniu do jakiejkolwiek innej restauracji/baru/ knajpki z centrum Gdyni. Mimo tej nagonki, która się nakręciła na w/w firmę, biorąc pod uwagę fakt iż ja osobiście nigdy nie zawiodłem się na usługach Food Outlet, gorąco kibicowałem i miałem nadzieję że A) właściciel/ka się obronią przed zarzutami B) całość okaże się pomówieniem mimo wszystko.

 

§3

Teraz gdy zostało umieszczone sprostowanie przez administratora nieszczęsnej strony pragnę pogratulować firmie Food Outlet zaparcia w bronieniu swoich interesów oraz szybkości reakcji. Niestety, nic nie zmieni już faktu iż raz zasiane ziarno niepewności zostanie i przypuszczalnie paru klientów zostało utraconych. Nie mniej jednak uważam, że konsekwencje względem administratora strony są adekwatne do czynu i jeżeli zostaną prawidłowo nagłośnione sprawią, że inni administratorzy zdadzą sobie sprawę z faktycznej roli jaką pełnią prowadzone przez nich serwisy.

Tacy ludzie de facto są pewnym źródłem informacji, powinni spełniać rolę kontrolera, która daje obiektywne i rzetelne informacje dla ludzi. Jest to swojego rodzaju funkcja społeczna, która niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, a co gorsza potrafi sterować tłumem i ich opinią.

Jeżeli uda nam się za jakiś czas porozmawiać z firmą Food Outlet, będziemy starali się zapytać, z czystej ciekawości, czy są w stanie wycenić szkody wyrządzone im jednym kłamliwym artykułem. Przypuszczam, że odpowiedź na to pytanie będzie w stanie uświadomić konsekwencje i skalę problemu.

 

§4

Z dużą rezerwą czytuję wszelkie opinię zawarte na stronach typu Czarna Lista Pracodawców. Wynika to głównie z tego powodu iż jakieś 8 lat temu pracowałem w branży marketingu i sprzedaży bezpośredniej. Co prawda nie zabawiłem długo na tej ścieżce kariery, ale czas ten wystarczył, aby poznać pewien model zachowania ludzi. Niektórzy pracownicy nie potrafią przyznać się do popełnianych błędów, a liczba takich osób wzrasta wraz z nowym pokoleniem. Łatwiej powiedzieć: ,, ta firma jest do dupy bo… (i tu zaczyna się długa lista narzekań)“, niż:,, nie wyszło mi, nie nadaję się do tego typu działalności ponieważ nie posiadam takich a takich cech’’. Wnioskując spotkałem przeważająca ilość ludzi, którzy „obsmarowywali“ jak się dało najróżniejsze firmy, tylko dlatego, że (z mojego osobistego punktu widzenia) nie posiadali cech, które są niezbędne w danych dziedzinach pracy. Czasem po prostu się do czegoś nie nadajemy i należy znać swoje ograniczenia. Kluczem do sukcesu jest znajomość własnych umiejętności jakie możemy wykorzystać na danym stanowisku. Niestety skutkiem powstawania tego typu strony, które na dodatek nie są w żaden sposób rzetelnie prowadzone, jest wysyp najróżniejszych opinii, które mogą godzić w interesy pracodawców i rzutować na ich opinię w oczach masy.

 

§5

Podsumowując: czytając jakiekolwiek informacje z tego typu stron należy zachować zdrowy rozsądek i potrafić kierować się własnymi doświadczeniami. Żyjemy w erze w której każdy może opisać absolutnie wszystko i pokazać to całemu światu za pośrednictwem przyciśnięcia klawisza enter i łącza internetowego. 25 % informacji zawartych na serwisie Wikipedia mija się z prawdą bądź nigdy nawet obok niej nie leżała – serwisy typu Czarna Lista Pracodawców nie jest żadnym wyjątkiem.
Osobiście – chciałbym pogratulować firmie Food Outlet wygranej walki dobre imię i życzę Im wielu sukcesów w branży.

 

SJB

 

————

 

Czarna lista pracodawców, czyli jak każdy chce się stać Raymondem Reddingtonem.

 

 

Nie wiem skąd, nie wiem kto ją zapoczątkował, ale „stała się” moda na strony na fejsie pt. „Czarna
lista pracodawców…” w miejsce kropek wstaw nazwę chociażby najmniejszej miejscowości w
Polsce, która ma ledwo kilka firm, które zatrudniają wszystkich i każdy tam wszystko i tak bez tego
wie. Przyglądałem się temu z boku od jakiegoś czasu i czekałem…

 

Czekałem na ten moment kiedy pojawią się pierwsze pozwy, zastraszenia itp. Nie trzeba być
wróżbitą Maciejem żeby przewidywać przyszłość. Wszystko co dzieje się na Facebook’u już kiedyś
było. Grupy, które wyrastają jak grzyby po deszczu to kiedyś fora internetowe, Strony na fejsie to
strony internetowe o tej tematyce. Na szczęście kiedyś trzeba było posiadać trochę więcej
umiejętności by założyć stronę niż teraz, a szczególnie tą na fejsie. Było to chociaż małym buforem,
który powodował, że ilość głupoty w sieci była nieco mniejsza. Nie mówiąc już o samym dostępie
do Internetu. Czasy takie piękne. No więc teraz każdy może sobie założyć stronę na fejsie o
dowolnie idiotycznej tematyce i potem się chwalić, że ma 100 tyś fanów i nie wiadomo co jeszcze.
Co prawda ta strona, mimo że musi się nie raz napracować nad jej prowadzeniem (tutaj wyjątkowo
nie mówię z przekąsem) to jednak jego stroną de facto nie jest. Dlaczego o tym mówię?
Przekonacie się w dalszej części.

 

Polaczkowatość

To pierwsze co pomyślałem gdy zobaczyłem jak rośnie licznik polubień tych stron na fejsie.
Kolejka do opluwania innych zawsze jest dłuższa niż tych, którzy pochwalą, docenią, pomogą. U
nas w kraju to normalne, że powstają strony uwarunkowane negatywnymi emocjami. Nawet jeśli
tłumaczyć to będziesz dobrą sprawą to „czarna lista” pozostanie czarną listą, będzie to negatywne.
I nie ma co się dziwić, że coś negatywnego będzie spotykać się negatywnymi oddźwiękiem.
Dlatego było to do przewidzenia.
Straszno
Straszne jest to ile takich opinii się pojawia, straszne jakich rzeczy dopuszczają się „przedsiębiorcy”. Ale czy jest to coś nowego? Nie. Większość o tym wie. Są osoby, które za biznesbrać się nie powinny, są tacy, którzy mają przejściowe kłopoty. Są też pracownicy, którzy wymagania mają większe niż ich umiejętności czy wiedza, czy doświadczenie.
Nie chcę tutaj wdawać się w odwieczną wojnę pracownik vs pracodawca, ale poruszę dwie kwestie,
które często pojawiają się w dyskusji.
1. Wysokie koszty pracy.
Często jest to przytaczane jako argument przez przedsiębiorców. W Polsce w porównaniu z innymi
krajami nie są one aż tak duże wbrew pozorom, ale tak samo jak wasze zarobki tak samo przychody
przedsiębiorców nie są specjalnie wysokie, a koszty waszego życia tak samo jak „życia firmy” w
porównaniu do przychodów są wysokie. Nie porównujmy się w każdej kwestii z zachodem, bo to
nie odzwierciedli rzeczywistości. Równie dobrze można by wtedy porównać wydajność pracy. W
Polsce jest w wielu przypadkach beznadziejna, to właśnie kolejny powód dlaczego mówi się o
wysokich kosztach pracy (bo przedsiębiorcy muszą je liczyć na produkt/usługę na to co daje
przychód firmy, a nie na to ile Wam płacą).

 

2. Prosty schemat.
Żeby lepiej zrozumieć „niesprawiedliwość” pracodawców policzcie sobie prostą rzecz.

Twoja pensja x 3 = przychód dla firmy, który powinieneś generować.

Dlaczego? Otóż dlatego:
1/3 = Twoja pensja, którą dostajesz „na czysto” – netto
1/3 = Koszty pozapłacowe – składki, nie składki, urlopy, pierdoły
1/3 = przychód dla przedsiębiorcy – i tu podstawowa kwestia, przychód to nie zysk – podstawa
ekonomii, ale ludzie tego nie wiedzą.
No i z tej ostatniej 1/3 – nie dość, że musisz opłacić podatki, koszty działania przedsiębiorstwa,
rachunki, dostawców, księgowych, prawników itp. P.S. Fajnie jak Ci coś zostanie.

 

Śmieszno (niekoniecznie dla każdego)

Czytam zapewnienia, że jedna czy druga strona mimo pogróżek istnieć będzie, bo ma misję itp.
Bardzo mnie to bawi, bo prowadzący stronę na fejsie ma w tej kwestii tyle do gadania co ja w
kwestii ramówki TVP. Zdjęli Wieczorynkę mimo że mi było smutno z tego powodu i co? I nic.

 

Tworząc stronę na tego typu platformie trzeba się liczyć z tym, że może zostać zdjęta bez
większego problemu. Wystarczy kilka donosów, jeden administrator serwisu, który będzie miał
gorszy dzień i dobranoc. Bez Dobranocki.

„Nie udostępniamy danych” no i super, poszanowanie prywatności itp., ale znów. Strona jest na
platformie, która z szanowaniem prywatności, nazwijmy to delikatnie, jest na bakier. Wystarczy
jedna zawzięta firma, pozew do odpowiedniej prokuratury i dane Palo Alto lecą do sądu, a
szanowny Pan administrator strony „Czarna lista…” nawet o tym nie wie.

„Prowadzony przez konkurencję” tu akurat zarzut, który wykorzystują przeciwnicy tego typu stron.
Pewnie na skalę kraju kilka takich stron mogło powstać „przy pomocy” konkurencji firmy A czy B,
ale szczerze wątpię by chciało się komuś w to bawić. Tylko pozostaje kwestia zgłoszeń, które takie
strony otrzymują. Skąd administrator wie czy dana osoba w ogóle pracowała w tej firmie, czy nie
pochodzi z konkurencji? I tu jest pies pogrzebany.

 

Szkoda, że u nas „promuje się” te negatywne działania. Szkoda, że tak łatwo wyrządzić komuś
krzywdę pomówieniami. Szkoda, że na przedsiębiorców w naszym kraju dalej patrzy się przez
pryzmat komunistycznego „prywaciarza”. I to zazwyczaj tak na nich patrzą Ci, którzy najgłośniej
krzyczą „precz z komuną”.

 

Józef K.

Niezdrowa moda

Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale wypłynęła i zaraziła Facebooka niezdrowa moda, która udowadnia, że głupota się szerzy z prędkością światła.

 

Na czym to polega?
Dostajesz od kogoś „nominacje”, a następnie pijesz „duszkiem” piwo. Oczywiście całe zajście nagrywasz i nominujesz kolejne 3 osoby, która mają ten akt popełnić. Jeśli tego nie zrobią są zobowiązane do kupienia kraty piw. Zapomniałbym, udostępniasz to w Internecie.

 

Konsekwencje?
Pomijając, że to niezdrowe, pomijając, że to chore i głupie, pomijając, że nie wiem co ma to mieć na celu, ale udostępnianie swojego wizerunku w sieci podczas spożywania alkoholu – genialne. Już widzę działy HR, które przeglądają wasze profile w portalach społecznościowych i oglądają wasze wyczyny. Na pewno będzie to bardzo wysoko ceniona umiejętność. Wpiszcie sobie w CV, że potraficie wypić piwo jednym haustem, to naprawdę niesamowite!

 

Propagowanie spożywania alkoholu? Nie, nie trzeba.
Nagle okazuje się, że większość osób nie ma problemu z tym żeby w przeciągu 24h podjąć się wyzwania. Żeby sięgnąć po alkohol, wypić piwo, bez powodu, bez okazji, bo tak, bo zakład na fejsie. Presja społeczna okazuje się silniejsza niż jakikolwiek zdrowy rozsądek. A może taki mamy klimat? Może wyjdzie na to, że wszyscy piją, nie ważne kiedy, nie ważne po co.

„W tym kraju pijesz, gdy się cieszysz.
Pijesz, gdy jesteś smutny.
Ludzie zmienili miłość do życia w miłość do wódki.”

Ludzie zamiast wziąć życie w swoje ręce wolą tonąć w ułudzie, alkoholu, narkotykach. Wolą nie patrzeć na ten paskudny świat zamiast próbować go zmienić.

P.S. Na szczęście jest jeszcze nadzieja:

Krwista nominacja

Józef K.

 

——-

 

Cóż początkowo miałem zupełnie inne zdanie na temat tej zabawy, ba nawet podjąłem pewne kroki aby być częścią tej zabawy .Dziś nieco mi z tego powodu jest wstyd, ale koniec końców na moim facebookowym profilu nie znalazł się żaden filmik.

 

Na początku uznałem że jest to coś ciekawego, coś nowego co skłania ludzi do zrobienia nieco więcej niż kliknięcie ,,lubię to‘‘, a także pokazanie pewnej własnej inicjatywy w tym całym chaosie : ludzie wrzucali swoje nagrania z samolotów, samochodów, pijąc piwo do góry nogami – na początku na serio myślałem że to może być coś zabawnego.

 

Niestety dopiero przeczytanie artykułu mówiącego o tym że niektórzy poszli ,,dalej‘‘ zamieniając niewinne 0,5 l. Piwka na szklanki wódki tym samym prowadząc do pobytu w szpitalach zmusiło mnie to do refleksji – Ta cała zabawa dotyczyła alkoholu, więc czy tak na prawdę jest to taka fajna rzecz którą należy się chwalić publicznie?

 

Mimo pewnej dozy ostrożności którą się kieruję udostępniając publiczne wpisy na portalach do których dostęp w dzisiejszych czasach mają wszyscy, nie od razu wpadłem na to w jaki sposób takie nagrania mogą niegdyś zostać wykorzystane.
O sposobach na wykorzystywanie takich nagrań oraz o tym jak takie nagranie może wpłynąć na obraz postrzegania naszych osób przez osoby trzecie pisał Józef K. Ja z kolei chciałbym opisać przypadki które zauważyłem w swoim gronie znajomych. Przed dalszym przeczytaniem proszę o obejrzenie poniższej interpretacji słynnej zabawy która ogarnęła nasze tablice na fb :

 

https://www.facebook.com/photo.php?v=620131898060791&set=vb.100001919604413&type=2&theater

 

W tym miejscu chciałbym również podziękować za pozwolenie wykorzystania w/w wpisu jako przykład jego autorowi.

 

Powyższy filmik pokazuje że niektórzy zdali sobie sprawę dość szybko z tego iż propagowanie tej zabawy może mieć negatywne skutki zdrowia – ale zrobili również coś jeszcze : zmienili tę zabawę w coś co może być de facto pożyteczne dla osoby która podejmie wyzwanie – bądźmy szczerzy nie wszyscy zrobią pompki na jednej ręce, ale zrobienie 10 pompek na obu jeszcze nikogo nie zabiło.

Wszyscy powinni wziąć przykład z tego aby zacząć promować zdrowy, aktywny tryb życia w miejsce imprez i namawiania do wypicia piwa bez powodu – bo zakład.

 

Z drugiej strony zastanawiałem się nad popularnością. Czy jeżeli w miejsce piwa od samego początku byłoby wstawione zrobienie pompek/przysiadów/zjedzenia czegoś zdrowego spotkałoby się to z taką samą popularnością? Na początku myślałem że popularność tej gry znajduje swoje podstawy w ,, bezpośrednim kontakcie‘‘ (o ile o takowym w ogóle można mówić w wypadku internetowej komunikacji) nominującego względem nominowanych tj. Postaci filmiku i osobistym w nim udziale. Teraz zaczynam mieć ogromne wątpliwości co do tego.

SJB

 

 

LPP czyli Ludzie Plują na Przedsiębiorców

Prowadzenie przedsiębiorstwa w naszym kraju do łatwych nie należy. Nie ważne czy mamy do czynienia z jednoosobową działalnością gospodarczą, małym przedsiębiorstwem rodzinnym czy też większą firmą, a nawet korporacją.
W rankingu Doing Business zajmujemy w tym roku 45 miejsce na 189 możliwych. W kategorii zakładania przedsiębiorstwa i płacenia podatków odpowiednio 116 i 113 miejsce. Nie są to już tak przyjemne dla oka miejsca. http://www.doingbusiness.org/data/exploreeconomies/poland
A to tylko część problemów z jakimi spotkać się może przedsiębiorca. Nie bierzemy tu pod uwagę mnogości służb i kontroli jakim może podlegać oraz dużej konkurencji.
Do tego mamy mentalność ludzi, z którą przedsiębiorcy muszą się codziennie mierzyć.
Dalej w słowniku niektórych osób spotkamy słowo „prywaciarz”, które za czasów komuny miało bardzo pejoratywny wydźwięk.

 

Akcja bojkotu LPP

Od kilku dni trwa nagonka na firmę LPP i jej marki. W głównej mierze obrywa jej flagowa marka Reserved. Na Facebooku utworzono fanpage: „Reserved: nie kupuję u oszustów podatkowych”.
Sprawę nagłośniła Gazeta Wyborcza i NaTemat oraz wiele innych serwisów internetowych. Zaczęło wrzeć za sprawą Gazety Wyborczej”, która w piątek poinformowała, że w materiałach przewidzianych dla inwestorów LPP ogłosiła, iż przenosi znaki towarowe swoich marek House, Mohito i Sinsay do dwóch spółek utworzonych na Cyprze i w Arabii Saudyjskiej. Rozpoczęła się zacięta dyskusja. Niestety głównie na temat marki, a nie problemu związanego z systemem podatkowym obowiązującym w naszym kraju.
To nie pierwsza próba bojkotu firmy LPP i jej produktów. Po tragedii w kompleksie Rana Plaza (w okręgu administracyjnym Szabhar, nieopodal Dhaki w Bangladeszu) gdzie pod gruzami zginęło 1127 osób i ok 2500 zostało rannych doszło do pierwszego bojkotu spółki z Pomorza.
Na miejscu tragedii znaleziono metki marki Cropp będącej brandem należącym właśnie do LPP.

Więc mamy do czynienia z drugą zmasowaną akcją przeciwko jednej spółce. Akcje podsycają media. W obu przypadkach zamiast próbować zapobiec problemom mówi się tylko o ich skutkach. Wywiera się presję na przedsiębiorstwie, a nie na władzach.

 

O polityce słów kilka

Oglądałem wczorajsze wystąpienie Pani wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej. Streścić je mógłbym w następujących słowach: Pieniędzy z Unii nie będzie na…(i tu lista) więc niech przedsiębiorcy je dadzą. Na szkolenia, na uczelnie itp.
Znów postawa roszczeniowa wobec przedsiębiorców, a co dostaną w zamian? Nic. Ew. jeszcze bardziej przyciśnie się im śrubę.
Sprawa Romana Kluski czy sprawa, na której kanwie powstał film Układ Zamknięty. To niestety nie jest filmowa fikcja. Nawet duże i dobrze zapowiadające się przedsiębiorstwa upadają w tym kraju. Często przez błędy urzędników. A odpowiedzialność urzędnicza? Prawo, które zostało wprowadzone w tej kwestii jest niemalże martwe.

Wykupy menedżerskie i optymalizacja podatkowa to pojęcia wydające się obce zarówno dla urzędników jak i dla przeciętnego Kowalskiego.
Widzą w tym przekręt lub wręcz oszustwo czy próbę wyłudzenia.

Czy komuś nie podobał się sukces LPP i rosnące zyski? Czy ktoś specjalnie rozpętał tą nagonkę aby później przejąć akcje? Nie wykluczam tego scenariusza. Nawet jeśli ktoś miał tylko na celu „dobro Państwa” to niestety, ale szuka problemu nie tam gdzie powinien.

Problem powinno się zlikwidować u źródła, a nie tylko ścinać jego owoce. Problem leży w nieodpowiednim systemie podatkowym. Czy ktokolwiek uciekałby z kraju, w którym podatki byłyby znośne do zapłacenia? Obecnie nawet małe podmioty gospodarcze uciekają z naszego kraju: na Słowację, do UK, na Cypr. Mamy kolejną falę emigracji, tym razem przedsiębiorców.

 

Podsumowanie

Żyjemy w erze globalizmu, wolnego rynku. Mamy swobodę gospodarczą. Nikt nie zabroni przedsiębiorstwom przenosić siedziby i zakładać oddziały w innych państwach. Zresztą nie ma co się dziwić, że firmy próbują zoptymalizować swoje koszty. Muszą być konkurencyjne, a grając na globalnym rynku konkurencja jest dużo większa i lepiej przygotowana. Głównym celem przedsiębiorstwa jest zarobek. Oczywiście dobrze by było, żeby ten cel nie był realizowany za wszelką cenę. Co raz więcej mówi się o CSR, społecznej odpowiedzialności biznesu i to jest właściwy kierunek. Niech firmy zarabiają, bogacą się, ale też inwestują w ludzi i swoje otoczenie.
Nie patrzmy na przedsiębiorców tylko przez pryzmat ich pieniędzy, patrzmy też na to co nam dają, a często to nie tylko miejsca pracy, ale też dużo więcej. Budujmy prawo, które będzie wspierać przedsiębiorców, a i oni z pewnością się odwdzięczą, bo zamiast skupiać się na omijaniu luk prawnych i kruczkach będą mogli normalnie działać i pochylić się nad klientem i pracownikiem.

Józef K.

lpp

 

—————-

Patriotyzm a podatki

§1
Zachowanie LPP nie dziwi mnie w ogóle. Uważam się za patriotę ( na swój sposób) ale nie uważam że to co zrobiła osoba prawna w postaci LPP jest nie patriotyczne. Owszem nie kupuję wytłumaczeń firmy odnośnie znaków towarowych – to jasne jak słońce że zrobili to ze względu na dużo mniejsze podatki, co przy sumach jakimi operują będzie opiewać na setki milionów złotych, co nie zmienia faktu że byłem właścicielem firmy w tym kraju jakiś czas temu i jestem w stanie zgodnie stwierdzić z dziś działającymi przedsiębiorcami – system podatkowy w naszym kraju jest równie przestarzały jak system emerytalny. W zasadzie jakby się zastanowić to system podatkowy w tym kraju jest swoistym postrzałem w stopę. Dlaczego ? otóż o tyle o ile system emerytalny powoduje bunt wśród narodu, to obecny system podatkowy wywołuje odwrotny skutek do zamierzonego. Jaki jest cel ściągania podatków?  Otóż obok łatania dziury budżetowej, pieniądze są przeznaczane na drogi…bynajmniej w teori, na nowe parki… bynajmniej w teorii, nowe urzędy, marmurowe budynki ZUSU etc. Jeżeli firmy które obracają takimi pieniędzmi uciekają z kraju, to efekt mamy odwrotny do zamierzonego wypisz wymaluj. Nie widzę powodów aby coś takiego miało być nielegalne – byłoby to nie zgodne z konstytucją i swobodą gospodarczą.

 

§2
Druga strona medalu to fakt że została nagłośniona sprawa akurat LPP. Ola boga przenieśli firme i podatków płacić nie będą. Klienci bojkotują i robią wielkie halo.
Mam więc dla nich wszystkich informację – radzę nie kupować telefonów, nie korzystać z dobrodziejstw typu banany i pomarańcze bo wiecie co? One są transportowane do nas statkami. Co z tego? Ano to że nawet jeżeli są transportowane ,,polskimi statkami‘‘ to każdy z Armatorów  i tak jest zarejestrowany na Cyprze, St. Vincent & Grenadieres czy innym małym państwie. Tak – ten problem nie dotyczy pojedyńczej firmy, przemysł morski, obraca miesięcznie kwotami nie raz większymi niż miesięczny obrót LPP, a mimo to  nikt nie zainteresował się zmianą ustawy dot. Polskiej bandery. Wróć w zeszłym roku byłem na konferencji o hucznej nazwie ,,Powrót statków pod Polską Banderę‘‘ Była ówczesna pani minister zajmująca się sprawami morskimi w naszym państwie, ale o dziwo ( J ) do dnia dzisiejszego nie zauważyłem zmian kolorów bandery na żadnym statku który odwiedzam a miesięcznie jest ich sporo.

§3
Problem podatków w tym kraju ma zakres wszechobecny nie zależnie od tego czy dotyczy ,,szmat produkowanych w bangladeszu‘‘ czy kolosów w postaci statków czy samolotów. Reformacja systemu podatkowego mogłaby przynieść bardzo pozytywne skutki, które niestety jednak odczuwalne by były dopiero przez kolejne pokolenie żyjące w tym kraju.

SJB

 

§1

O czym mowa? Otóż drodzy państwo mowa o 3301 czyli grupie osób które są bez wątpienia niesamowicie inteligentnym zbiorowiskiem ludzi.
http://www.spidersweb.pl/2013/12/cicada-3301.html

 

Skoro już każdy się zaznajomił z treścią artykułu – posiada pewien obraz na temat ich działalności. A raczej zamazany obraz lub coś w tym stylu. Duża część ludzi wyobraża sobie siebie w tym momencie jako Roberta Langdona, bohatera opowieści Dana Browna, genialnego odkrywce ukrytych treści. Zaznajomiłem się z ich zagadkami i choć przyznam zajęło mi to ponad 3,5 h udało mi się bez ,,podglądania‘‘ odgadnąć jedną z nich. Mogę jasno stwierdzić, łatwo nie było, a ktoś kto wpadał na kolejne opisywane w artykule pomysły ma naprawdę łeb ,,nie od parady‘‘. Na co dzień spotykamy się z łamigłówkami, w gazetach, krzyżówkach, więc gdzie tkwi fenomen? Czy ludzie są aż tak znudzeni, że poszukują w internecie takich wyzwań?

 

Oto moja opinia.

 

§2

W ostatnim wpisie napisaliśmy na temat fenomenu masonów. Cóż bardzo dobrze że natknęliśmy się na temat wymieniony powyżej akurat teraz, dzięki czemu w stanie jestem nawiązać do naszego ostatniego wpisu. Czy zauważyliście kiedyś że tam gdzie pojawia się tajemniczość, lub pilnie strzeżona tajemnica z lekką nutką elity naszego gatunku, tam zainteresowanie osiąga krańcowe rozmiary? Czy jeżeli dziś zorganizowałbym konkurs, a w nim do wygrania Iphone’a 5s na swoim koncie FB, w którym zakodowałbym wiadomość w obrazku spotkałoby się to z takim oddźwiękiem? Wątpię. Z w/w wynikają dwa wnioski. Jeden dobry, drugi nie do końca. Otóż drodzy państwo okazuje się, że ludzie jednak nie są aż tak skończonymi materialistami – bynajmniej nie wszyscy, niektórzy są w stanie zrobić wiele aby stanąć w szranki z ludźmi z którymi są w stanie wymienić swoje poglądy oraz po prostu stać się ,,elitą intelektualną‘‘ – jest jakaś nadzieja dla naszych dzieci. Ta gorsza perspektywa…no cóż.

 

§3

Wiąże się to z dobrą stroną sytuacji opisanej powyżej, ale – według mnie ludzie coraz częściej odczuwają ogromną potrzebę przynależenia do grupy która znajduje się najwyżej. Ludzie, szczególnie młodzi przestali się zadowalać grupami które wychodzą lekko ponad szarzyznę. Potrzebują czegoś naprawdę elitarnego, czegoś co sprawi iż będą mogli manipulować, rządzić lub stanąć nad drugim człowiekiem przyznając – ja mam wiedzę w tym zakresie, ty nie.
Owszem takie osoby i zresztą w nie małej liczebności zdarzały się na przestrzeni wieków ale to nigdy nie był precedens tak masowy jak dziś dotyczący podłoży innych niż polityczne lub religijne. Mówimy o intelekcie oraz sposobie myślenia, to coś w rodzaju modernistycznego renesansu humanizmu.

§4

Mimo, że cieszy mnie wizja nazwanego przeze mnie ,,unowocześnionego renesansu humanizmu‘‘ pozostawia ona wiele wątpliwości.
Czy ludzie starający się odnaleźć w tej wizji pójdą w odpowiednim kierunku? Będą doskonalić siebie, czy wykorzystywać swoją przewagę nad innymi?

A czy wy spróbujecie swoich sił 4 stycznia 2014 roku? Znając naszą ciekawość my spróbujemy, jeżeli cokolwiek z tego wyjdzie zrelacjonujemy wam przebieg naszych zmagań.

SJB

 

cicada3301

Wstęp

Nie chcę rozprawiać i snuć teorii na temat tego kto stoi za konkursem, jaki jest jego cel i czemu służy cała organizacja Cykada. Na bazie tego wydarzenia chciałbym przyjrzeć się pewnym mechanizmom działania.

 

Informacja, inteligencja, tajemnica, władza

 

Czym jest dzisiaj inteligencja? Często mylona jest z wiedzą. Czy dzisiaj potrzebna nam jest wiedza z szerokiego zakresu abyśmy mogli ją wykorzystać do przetwarzania informacji? A może dotarliśmy do momentu gdzie aby przetworzyć i przeanalizować informacje zbieramy te potrzebne do tego procesu na bieżąco? Czy inteligencja staje się umiejętnością przetwarzania danych? Wyszukiwania i analizowania szybszego niż inni? Teoretycznie szybciej przetworzymy informacje, które mamy w głowie (nabyte doświadczenia i wiedza) i znajdziemy rozwiązanie problemu niż przeszukując książki i Internet. Teoretycznie, bo systemy informatyczne stają się co raz wydajniejsze, a my niestety nie nadążamy za światem.

Problem w tym gdy nie mamy dostępu do informacji, które są nam potrzebne. Dlaczego nie mamy dostępu do tych informacji? Bo są tajemnicą lub nie mamy odpowiednich uprawnień (aspekt władzy).

Więc informacja stała się wartością. Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym. Zalewają nas informacje o różnej wadze. Nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przetworzyć i przeanalizować. Szum informacyjny powoduje, że głupiejemy.

Dlatego rozwiązania podawane są nam na tacy. Otrzymujemy jasne komunikaty, oceny, a nie czyste informacje aby móc je samemu przeanalizować.

Informacja = wartość

Inteligencja = wykorzystanie wartości

Tajemnica = zabezpieczenie wartości

Władza = zarządzanie zbiorem wartości

 

System wartości binarnych, a nie materialnych

 

SJB postawił tezę o chęci przynależności do elity. Jak dla mnie to raczej chęć rywalizacji. Osoby obdarzone ścisłymi umysłami są często introwertykami, skupiają się na własnym rozwoju, alienują się, nie potrafią współdziałać. Udział w tym konkursie to raczej chęć rywalizacji, pokazania własnych umiejętności. To nie próba akceptacji czy chęć przynależenia do bractwa.

Wielu geniuszy matematycznych czy informatycznych to odludki. Za przykład mogę podać chociażby Grigorija Perelmana, który w 2010 roku, za udowodnienie hipotezy Poincarégo otrzymał jedną z siedmiu Nagród Tysiąclecia. Każda z tych nagród to grant w wysokości miliona dolarów. Perelman jej nie przyjął.

W swoim przydługim wstępie specjalnie użyłem słowa wartość, bo wartość niekoniecznie musi się wiązać z pieniędzmi. Władza i inteligencja niekoniecznie musi być wymierna finansowo.

 

Skoro Cykada chroni wiedzy jaką posiada, skoro jest to dla nich wartość i zabezpieczają ją poprzez tajemnicę to najwidoczniej mają ku temu powód. A dlaczego chcemy poznać tą tajemnicę? Ciekawość. Dążymy do posiadania jak największej ilości informacji z czystej zachłanności. Chcemy jak najwięcej. Chcemy osiągać władzę, chcemy być w posiadaniu informacji, których inni nie mają, uzyskać nad nimi przewagę. Czym większa tajemnica tym bardziej jej chcemy, bo uznajemy ją za wartościową.

 

Problem tylko w tym, że nie wszystko co dla kogoś jest wartościowe, będzie wartościowym dla nas.

 

Przypomina mi się film Pi, gdzie genialny matematyk pracuje nad pewnym kodem. Wkrótce jego poczynaniami zaczynają się interesować członkowie sekty oraz przedstawiciele pewnej korporacji.

Każdy chce go wykorzystać do swoich potrzeb, a matematyk? Chce rozwiązać problem, zagadkę.

 

Rywalizacja

31337 – kiedyś PJWSTK organizowała konkurs o Indeks tej uczelni w formie, która była podobna do 3301 (różniła się znacząco skalą, ale zamysł był podobny). Dzięki konkursowi można było wyłapać zdolnych studentów. Bardzo ciekawa forma rekrutacji poprzez współzawodniczenie.

 

Mamy Zone-h – ogólnoświatowy katalog deface’ów strony internetowych. Tłumacząc na polski: to katalog stron, na których dochodziło do włamań. Często osobą zgłaszającą jest ta sama osoba lub organizacja, która dokonała włamania. Tym samym mamy ranking hakerów. Miejsce, w którym niejako rywalizują, pokazując swoje zdobycze.

 

Pewną ironią jest fakt, że osoby, które chcą się dowiedzieć czym jest organizacja Cykada, nie są w stanie się tego dowiedzieć, a osoby, które będą miały tą sposobność, zadowoli sam fakt wygrania rywalizacji.

 

Prędzej zmotywujesz informatyka słowami, że nie da się czegoś zrobić lub ktoś nie był w stanie tego wykonać niż nagrodą pieniężną.

 

Chodzi o rywalizację, o udowodnienie czegoś, o pozorną władzę. Władzę, która jest ulotna, władzę, która jest wirtualna, a może staje się realna?

 

 Józef K.

Natrafiliśmy ostatnio na taki oto artykuł : http://niebezpiecznik.pl/post/projekt-29-polski-wirus-wojskowy-na-zamowienie-mon/

 

§1

Ale my byśmy chcieli być jak amerykanie. Co druga ulica dziurawa na ulicach jakiegokolwiek polskiego miasta, czołgów i innego sprzętu mamy tyle co kot zapłakał, a tymczasem zielone łyse głowy siadające na czele całej hipokryzji jaką jest niestety nasze wojsko marzy o potężnym wirusie który będzie zdobywał informacje wywiadowcze . No spoko. Ale po co? Jako osoba która miała do czynienia z formacjami wojskowymi stwierdzam że jest to nam zgrubsza nie potrzebne nie mówiąc już o etyce bo ta z kolei w wypadku jakichkolwiek służb rządzi się własnymi prawami i nie roszczę wobec tego większych pretensji, o ile wykorzystywane nowinki są w celu słusznym. Jestem optymistą w tym wypadku nic na to nie poradzę ale generalnie popieram inwigilację w pewnym stopniu.

 

§2

Według mnie pomysł wirusa można porównać do sytuacji, w której ludzie kupują drabinkę i trampolinę do basenu . W sytuacji w której nie mają basenu. Ale zobaczyli u sąsiadów i że jest bardzo fajna ta drabinka to oni też chcą taką mieć. Wydaje mi się że ludzie siedzący tam u góry w naszym kraju trochę się przestraszyli gdy zobaczyli możliwości ataków gdy te z kolei się pojawiły. Nie posiadam zbyt dużej wiedzy na temat zabezpieczeń programów trojanów itp. Więc przyznam szczerze że nie jestem specjalistą aby się wypowiadać, ale jako logicznie myśląca osoba wydaje mi się, że istnieją inne sposoby na to aby zbroić się w internecie.

 

§3

Dlaczego my o tym wiemy ? Pytam się grzecznie dlaczego me oczy ujrzały tę informację przysłaną mi przez Józia K. Czy takie zbrojenie się nie powinno być nieco… no nie wiem dyskretniejsze? jutro kupię Anonse, może tam również znajdę jakąś ciekawą ofertę dzięki której pomogę uzbroić się naszemu kraju, za jakieś parę milionów . Jak to możliwe że osoba która chce wejść na teren Stoczni Marynarki Wojennej i w celu służbowym musi zrobić zdjęcia potrzebuje uzyskania pięknego certyfikatu mówiącego o dostępie do informacji niejawnych, kiedy osoby które potocznie mówiąc winny być ogarnięte organizują przetarg na wirusa zdolnego naruszyć system informatyczny innego państwa.

 

Mimo tego iż samych żołnierzy z wielu elitarnych grup w Polsce darzę ogromnym szacunkiem, to trochę mi ich żal. Naprawdę współczuję chłopakom narażającym swoje życie, bo jeżeli dziś widzimy przetarg na wirusa który został jakoś upubliczniony, to jutro na tej samej stronie możemy znaleźć imiona, nazwiska i rejony działań osób których ujawnienie tożsamości może kończyć się śmiercią. BŁAGAM NIECH KOLEJNE POKOLENIE, KTÓRE ZAJMIE STANOWISKA ZNACZĄCE W TYM PAŃSTWIE – ZACZNIE UŻYWAĆ MÓZGU !

 

SJB

——————————

 

Czy warto budować taki system?

A czy warto się zbroić? Oczywiście, że tak. Przezorny zawsze ubezpieczony. Mamy pewnie ważniejsze potrzeby. Szpitale, służba zdrowia, niedożywione dzieci i sto tysięcy innych spraw. Zawsze będzie coś ważniejszego, taka jest prawda. Ale skoro mamy wojsko i mamy budżet przeznaczony na obronność to wykorzystujmy go dobrze. Pieniądze i to o wiele większe są za przeproszeniem przewalane na czasami tak idiotyczne rzeczy, że tworzenie narzędzi zdolnych stworzyć Botnet wydaje się być wydatkiem jak najbardziej uzasadnionym i bardzo potrzebnym. Efektywniejszym rozwiązaniem byłoby stworzenie zespołu do walki z tego typu zagrożeniami, który by działał nad tworzeniem rozwiązań dostosowanych do pojawiającego się problemu. Co prawda mamy CERT – to zespół zajmujący się reagowaniem na zdarzenia naruszające bezpieczeństwo w sieci Internet (Computer Emergency Response Team), ale ich zadanie jest nieco inne. CERT szkoli, ostrzega, reaguje, poprawia bezpieczeństwo – szkoda, że ich uwagi nie są zawsze brane pod uwagę, ale to inna kwestia, ale CERT nie atakuje. A tutaj chodzi o narzędzie, które umożliwi atak. To chyba najciekawszy aspekt projektu 29.

 

W czym problem?

Po pierwsze w tym, że przetarg wyszedł na jaw. Nie powinien, ktoś popełnił błąd. Po drugie w wyborze rozwiązania. Jak domniemam całość projektu może się diametralnie zmienić i może się okazać, że realizacja będzie wyglądała zupełnie inaczej niż założenia. Biorąc jednak pod uwagę, że nie zmieni się nic to pozostaje kilka kwestii do rozważenia.

Kto będzie zawiadywał systemem? Na ile może naruszać prywatność przeciętnego obywatela naszego kraju? Na ile naruszać będzie integralność systemów informatycznych firm i przedsiębiorstw działających na terenie naszego kraju? Jakie zagrożenia może spowodować? Kiedy będzie wykorzystywany?

Tego się nie dowiemy, bo to informacje wrażliwe.

 

Gry wojenne

To wszystko może wydawać się fikcją. W kraju, w którym 1/3 obywateli nie posiada konta w banku, chcemy budować broń informatyczną. Niektórzy mówią, że myślimy przyszłościowo. Ja bym powiedział, że lepiej późno niż później. Jeśli ktoś myśli, że atakując systemy informatyczne  nie prowadzi się działań wojennych i nie jest to prawdziwa wojna to znaczy, że zatrzymał się w innych czasach. Przykro mi, witam w XXI wieku. Informatyzacja postępuje. Paraliż systemów informatycznych oznacza paraliż gospodarki i codziennego życia. Niedawno doświadczyliśmy awarii w popularnej sieci bankomatów jak i awarii kilku banków. Już wywołało to nie małe kłopoty. Na komputerach przechowujemy ważne dane, wykorzystujemy je w wojsku, szpitalach, elektrowniach, wszędzie. Działanie w Sieci mają często charakter wspomagający podczas przeprowadzania akcji wojskowych. Stały się ich nieodzowną częścią, a nie raz są jedynymi podejmowanymi działaniami. Cybernetyczne konflikty zbrojne to codzienność. Mocarstwa mają swoje oddziały, a wręcz małe armie przeznaczone do przeprowadzania działań mających na celu naruszenie integralności systemów informatycznych „wroga”. Prawdziwy świat i konflikty przenosimy do wirtualnej rzeczywistości, a te z wirtualnej rzeczywistości przenikają do naszego rzeczywistego świata. Rzeczywistość wirtualna przenika się co raz bardziej z tą naturalną. Przed tym już nie uciekniemy, ale warto się na to przygotować.

 

Józef K.

 

————————

P.S.

Dodatek z nowymi informacjami:

http://di.com.pl/news/49109,0,Polska_zbroi_sie_cyfrowo_O_wirusach_MON_F-16_i_Narodowym_Centrum_Kryptologii-Marcin_Maj.html