Gospodarka

Niektóre media w Polsce, nie zdają sobie sprawy, że były prowodyrem wielu sporów i awantur. Co ja bredzę?! Doskonale zdają sobie z tego sprawę, co więcej robiły i robią to z premedytacją. One zdają sobie sprawę, że wytresowały pokolenie obywateli, którzy przestają pytać. Im (obywatelom) ma wystarczyć włączyć TV i święcie wierzyć , że tam mówią obiektywną, jedyną i całą dobę prawdę bo przecież TV kłamała i manipulowała tylko w PRL-u.

A moi drodzy owszem TV może i nie kłamie zaiste jednak zręcznie manipuluje prawdą! I nie wiem co gorsze. Co więcej oni pokazują ze śmiertelną powagą i profesjonalizmem, oszołomów, których w innych krajach nie dopuściliby do mikrofonu. Przykładów tego jest bardzo dużo, nie sposób ich wszystkich po wymieniać ale dla uważnego widza śledzącego nasze bieżące sprawy na pewno rzuca się w oczy brak obiektywizmu mediów. Zapraszając do studia ludzi z dwóch przeciwnych (czyt. wrogich) obozów, nie kierują się dociekliwością dziennikarską, tylko liczą na awanturkę, która podniesie słupki oglądalności.
Po zadawaniu pytań przez dziennikarza można wyczuć czyją trzyma stronę. Pytania zadawane są w sposób, który sugeruje odpowiedź, bez udzielenia czasu na nią. Wypowiedzi często są przerywane, lub wyrywane z kontekstu. Dziennikarze manipulatorzy chyba pracują na akord i mają płacone od ilości zadanych pytań. Bo co mi z tego, jako widzowi, jeśli dziennikarz manipulator zada pytanie i nie da mi, jako widzowi, usłyszeć na nie odpowiedzi? Co mi z tego jako widzowi, że popatrzę sobie na gadające głowy, obrzucające się inwektywami, przerywające sobie w pół zdania, krzyczące na siebie i pałające nienawiścią do dyskutanta? Ten niski poziom rozmowy świadczy o gospodarzu, który tę rozmowę prowadzi.
Media skrzętnie manipulują widzami mając ich za półgłówków. Ostatni przykład o protestujących rolnikach. Z żadnego programu informacyjnego nie wyłonił się przekaz dlaczego protestują? Znaczy wyłaniał się i owszem obraz roszczeniowego chłopa, któremu ciągle mało. Media nie informowały rzetelnie o problemach rolników tylko pokazywały „drogie” traktory i wyliczały ile dostają dopłat nie mówiąc nic o kosztach. Tytuły krzyczały jadą zablokować stolicę! Warszawa będzie sparaliżowana! 1000 traktorów ( i to jakich) zbliża się do Warszawy! Można by pomyśleć, że to jakiejś wrogie wojska zbliżają się do miasta, zdobyć je i zaorać. Efekt tego był taki , że owy protest zyskał bardzo wielu przeciwników, ludzie zaczęli obrzucać rolników stekami wyzwisk, Internety grzały się do czerwoności od nadmiaru oskarżycielskich komentarzy. Wielka rzeka jadu popłynęła światłowodami. Nie liczne głosy poparcia nawet nie dla racji rolników ale ich prawa do demonstracji zostawały natychmiast zarzucone tonami gówna tfu obornika, przez resztę. Czy ktoś w tym całym zamieszaniu dowiedział się gdzie leży racja?
Ale za to widz dowiedział się, że te wstrętne wsiochy mając traktory za grube tysiące, mają czelność wyciągać swe łapska po pieniądze obywateli, którzy to z kolei nie mają zamiaru dokładać się do tych unijnodopłatobiorców!!! Do tych Krusowców, Bo my Zusowcy jesteśmy lepsi, bo więcej płacimy. Bo nasza jest tylko racja ! Efekt? Opinia publiczna doskonale zaczęła orientować się w markach i cenach ciągników.
Opinia publiczna, dowiedziała się, że rolnicy to pazerne nieroby, którym ciągle mało i mało.
Ludzie przestańcie wrzeszczeć tylko przykład bierzcie i sami walczcie też o swoje prawa i przywileje!
Akurat tutaj rolników będę bronić jako najbardziej pracowitą grupę społeczną, której działalność okupiona jest nie tylko znojem ale i ryzykiem, że spadanie sobie grad i w diabły weźmie łany. A premier im wtedy powie – ha! Trzeba się było ubezpieczyć! Ta grupa społeczna nie ma żadnych stałych dochodów ale ma stałe koszty!
A zadziwiająca jest nasza mobilizacja w obliczu wspólnego wroga, jak w przypadku Rosji, która obraziła się na nasze jabłka, jakoś wtedy nie patrzyliśmy sadownikom na zawartość garażu tylko cały naród solidarnie zaczął żreć jabłka by wspomóc, biednych sadowników.

Albo konflikt NFZ-tu z lekarzami. Czy ktoś z Was zrozumiał o co poszło? Ja nie, bo media nie dały mi szansy na zrozumienie podstaw konfliktu, nie dociekały skąd taka niezgoda w środowisku medycznym. Tylko straszyły zamkniętymi gabinetami nie wyjaśniając dlaczego zostały zamknięte. Nie było żadnego wyjaśniania prócz tego, że lekarze chcą więcej kasy, że pakiet zmian ministerstwa zdrowia jest zły ale nikt nie poinformował mnie obywatela dlaczego jest zły. Za to skutecznie nastawił mnie przeciw tym nieetycznym lekarzom, i też kazał zaglądać do garażu.
Kazał mi myśleć, że Porozumienie Zielonogórskie jest jakąś organizacją przestępczą terroryzującą rząd a minister zdrowia jest byłym uczestnikiem programu Agent, który wygrał bo najlepiej kłamał ze wszystkich. Kazał mi myśleć, że w tym całym konflikcie wcale nie chodzi o moje zdrowie tylko o kasę do podziału. A ja chciałam szczerze dowiedzieć się co nie podoba się lekarzom w pakiecie onkologicznym i dlaczego minister zdrowia na siłę ten pakiet chce wprowadzić. Owszem dowiedziałam się, jest nie dopracowany- krzyczeli medycy, dopracuje się w tracie odkrzykiwał minister.
W protestach górników też nie mówiło się o niczym innym jak o zarobkach górników. I trzymających się stołków związkowcach, a i o fuj prezesie jednej z kopalń, który prowadził kopalnie przez kilka lat na skraj przepaści a ona skakać nie zamierzała. (Aha i dowiedziałam się, że słowo restrukturyzacja wypowiadane przez rząd to, to samo co likwidacja).

Nic a nic o ciężkiej, ryzykownej pracy, o chorobach zawodowych, tylko to, że pazerny i że my do niego dopłacamy. (Aha a w między czasie Polska odblokowała, dostawy węgla z Rosji. Tak! Tej samej, która nie chciała naszych jabłek). Efekt? Aż to cwani Ci Hanysi!

Media szczują jednych przeciw drugim. Wkładają kij w mrowisko i dolewają oliwy do ognia. Zależy im tylko na oglądalności, zaprzedali swoje ideały i misję społeczną. W TV-szambach pełno jest durnych programów bez żadnej treści opartych na najniższych instynktach na najprymitywniejszych ekspresjach a programy informacyjne nie informują tylko zakłamują .
Gdy pisałam te słowa, nawet mi do głowy nie przyszło jak szybko się przekonam, że media jednak potrafią zachowywać dystans, że jednak potrafią nie szczuć społeczeństwa . Bo o to, jeden z ich obozu został wkręcony w aferę. A jedyna cool TV co robi? Ano przykrywa wszystko spalonym mostem, można by pomyśleć, że sama go podpaliła żeby mieć czym przykryć bo jak na złość Wipler wytrzeźwiał a Hofmanowi odechciało się wycieczek. Bo jak na złość, tak chętnie pokazywany i cytowany przez nich tygodnik napisał o nich samych. I ja się pytam – Co się stało? Uczyliście mnie przez lata szczekać a tu teraz kaganiec zakładacie. A dlaczegóż to? Ja chcę gryźć!
TV, która szczyci się swoim obiektywizmem i profesjonalizmem, a także gotowością dwudziestoczterogodzinną do informowania mnie o dupie Maryni, nie mówi mi nic o palącej się czy nie palącej dupie autora „upierdolonego stołu”?

 

BESZ-TA

 

——–

 

 

Ciężko mi zgodzić się z opinią, że to media sobie wytresowały pokolenie pokornych obywateli. Wina leży tutaj wszędzie po trochu. Rząd, media i my sami. Media zawsze zwalają winą na odbiorców, że do nich muszą dostosować przekaz, rządy jakiekolwiek by nie były wiedzą, że głupim społeczeństwem łatwiej rządzić, a ludzie? A z ludźmi czasami ciężko stwierdzić co jest nie tak.

 

Misja i obiektywizm mediów

Co do tego czy media mają jeszcze jakąś misję poza typowo komercyjną można by debatować dość długo. Jako, że uchodzę za walczącego z wiatrakami czasami udaję się w misję skazaną na porażkę. I tak też udałem się w wir walki mając wiarę w misję mediów i jednoczesne przekonanie, że z prawdą ma to mało wspólnego. Skontaktowałem się z pewnym lokalnym serwisem internetowym z prośbą o wsparcie w nagłośnieniu pewnej charytatywnej zbiórki. Odmówiono mi ponieważ ich serwis nie zajmuje się tego typu działalnością. Serwis informacyjny, lokalny, który odmawia informowania swoich użytkowników o akcji charytatywnej dla mieszkańca danego regionu, któremu poświęcony jest serwis. No tak, lepiej przecież wstawić wywiad z narąbanymi nastolatkami w trakcie połowinek lub z „gwiazdką” znaną znikąd. W tym serwisie było też miejsce na wiele innych rzeczy, ale na to co ważne, nie było miejsca. Raczyłem im wspomnieć o tym fakcie już podczas reprezentowania jednej z firm. Cóż, karma. Serwis chyba i tak niedługo zniknie z sieci, bo jego oglądalność, ruch oraz materiały są takie jak i podejście dziennikarzy. Niech to będzie przykład, że pójście tylko w komercję nie musi się wcale dobrze skończyć.

Aby zachować obiektywizm w mediach musiałyby być prezentowane same suche fakty, bez komentarza, ale sądzę, że i wtedy by ktoś zarzucił, że te dane się pojawiły, inne nie. Obecnie bardzo wyraźnie widać, które media, w którą stronę się kierują. Wiadomo, w których mediach co i o kim przeczytamy. Dlatego warto zrobić sobie prasówkę lub przejrzeć wszystko po trochu, przełączając między „krzykaczami”. Ja już nauczyłem się przesiewać podawane informacje i wybierać to co mnie interesuje. To jedyny sposób. W Internecie jest to prostsze. Dlatego pewnie częściej korzystam z niego jako źródła informacji i danych.

 

Ta zła TV

Z jednej strony w Internecie od dawna widać wpisy o śmierci starych mediów, śmierci TV i dziwienie się, że ktoś ją jeszcze ogląda. Oczywiście większość z nich jest na wyrost. TV za mocno wpisało się w krajobraz by tak po prostu z dnia na dzień zniknąć, zresztą wątpię by zniknęła całkowicie, będzie ewoluować, już to robi, raz w lepszą, raz w gorszą stronę, ale ciągle się zmienia, bo musi. Bo rynek się zmienia i odbiorcy.

 

Jest jednak kilka rzeczy, których w TV nie jestem w stanie zupełnie zrozumieć.

 

Paradokumenty

Nawet kilkuletnie dziecko ci powie, że to tragedia. Wszyscy, których spytasz o tego typu rzeczy powiedzą Ci, że tego nie oglądają, że poziom tego jest porównywalny z zawartością ścieków, że powinno zniknąć z anteny. Tak więc kto ogląda? Kto to wpuszcza na wizję? Za górami, za lasami, za Sosnowcem i Radomiem jest jakaś ukryta kraina, w której ludzie oglądają takie rzeczy? Jeśli tak to cieszę się, że tam nie mieszkam…

 

Nadmiar polityki

Tylko jakiej? Tak jak wspomniała moja przedmówczyni to awantura na wizji. Pominę już „kunszt” pewnych dziennikarzy i ich rozmówców. Brakuje konkretów są tylko spory i waśnie. Nie raz nawet nie sposób zrozumieć co i kto krzyczy, bo przecież nie mówi. Oczywiście zaraz po tym jak kamery zgasną to wszyscy poklepują się po plecach. No chyba, że wcześniej już opuścili studio, bo się obrazili. To nie tylko kwestia „słupkowego” podejścia do tematu programów politycznych, ale też „elit” politycznych, których mówiąc wprost, nie mamy.

No i tak poziom materiałów, ludzie zapraszanych do TV i poruszanych tematów pikuje w dół. Jak w każdych mediach. Kiedyś na MTV leciała muzyka, a na Discovery programy popularno-naukowe, a teraz? No cóż.

 

Dystans

Umiejętność zdystansowania się do informacji, którymi jesteśmy na co dzień bombardowani pozwala zachować nie tylko względny spokój, ale także na spokojnie przyjrzeć się podawanym przekazom.

 

Lekarze – Górnicy – Rolnicy

To były tematy przewodnie dla mediów od ostatnich tygodni. Oczywiście, że śledziliśmy je, ale nie uważaliśmy żeby były na tyle ważne by je poruszać. W międzyczasie działy się inne rzeczy, na które większość społeczeństwa nie zwracała uwagi, bo była zajęta kolejną wojną między sobą.

Z jednym się zgodzę, ciągle ktoś chce Polaków skłócić między sobą. A może tacy już jesteśmy, że tylko się żreć między sobą potrafimy i szukać ciągle nowego wroga? Czy to tu, czy to tam, zawsze musi być wróg, chociażby za płotem.

Służba zdrowia u nas jest chora. Temat jest na cały cykl wpisów, a nie jeden. Chora z góry na dół. Od Ministerstwa po szpitale.

A co do górników i rolników, to czy żyjemy w gospodarce wolnorynkowej czy centralnie sterowanej? Od rolników przez wiele lat słyszałem „to się nie opłaca” jako odpowiedź na niemal każdą uprawę jaką można było prowadzić. Oczywiście, że się nie opłaca skoro ktoś nie potrafi zarządzać uprawą, nie potrafi sprawić by była rentowna. A później? Skup interwencyjny, dopłaty, pieniądze za zniszczenia itp., itd. Dopłaty powinny mobilizować do zmian i poprawy, a często powodują tylko wyciąganie ręki po więcej. Niwelowanie ryzyka ekonomicznego powoduje często wybranie łatwiejszej drogi i zmniejszenie wydajności.

Nie dziwię się, że węgiel idzie z Rosji i zewsząd się da, skoro przez strajki kilka firm już zrezygnowało z kontraktów i spółki miały straty. Nie dziwię się też, że jeśli spółka jest źle zarządzana, węgiel leży na hałdzie zamiast być sprzedany.

Wszystko może być opłacalne i rentowne pod warunkiem, że nie jest rządowe. Dlaczego? Niektórzy mają w głowie soviet mental kisiel, który nadal tam tkwi. Państwowe to niczyje. To zakombinuję, to wezmę więcej, to to, to tamto.

Nie mam problemu z tym, żeby górnicy zarabiali i 30 tys. miesięcznie i mieli super świadczenia zdrowotne. Nie mam problemu z tym żeby rolnik jeździł traktorem za milion, ale po swoim polu. Nie mam problemu z oboma tymi Panami, pod warunkiem, że pracują i na te pieniądze zapracowali, a nie siedzą jako „związkowiec” czy też biorą dotację z UE, dzierżawiąc komuś innemu pole i pobierają kasę z dwóch źródeł, samemu nie robią nic i tylko jęcząc jak mu źle i żebrając o kasę.

 

Rurku?

Wracając jeszcze na chwilę do TV. Moim zdaniem gorszym przykładem braku informacji o „topowej” sprawie były zdawkowe słowa o zwycięstwie naszych siatkarzy, bo konkurencyjna stacja przecież transmitowała i organizowała mistrzostwa, które wygrali.

A to, że nie wspominają o swoim redakcyjnym koledze? Nie dziwię się, redakcyjna solidarność.

Czy chciałbym zobaczyć materiał na ten temat? Obchodzi mnie to tyle co nagłówki na Pudelku.

 

Józef K.

Parę dni temu Trójmiejskie grupy na których udziela się sporo ludzi o zgoła różnym przekroju poziomu inteligencji obiegła informacja iż jeden z ostatnio najszybciej rozwijających się moim zdaniem biznesów na rynku Trójmiejskim czerpie swój sukces z trucia ludzi. To tak w skrócie. Dużym skrócie.

 

§ 1 Tytułem wstępu :
Firma Food Outlet, bo to ona jest głównym bohaterem w/w historii, to świeżynka na trójmiejskim rynku dowozu jedzenia. Jak funkcjonują każdy może sprawdzić na ich fanpage’u, całość rozbija się o pomówienie, które zaistniało na innej stronie fejsbukowej czyli Czarna Lista Pracodawców. Oskarżono tę firmę między innymi o problemy z wypłatami dla pracowników, powiązaniami z cieszącą się złą sławą firmą Śledzik u Fabrykanta, która to rzekomo podtruwała ludzi.

 

§2

Z ogromnym zainteresowaniem, ale i zdziwieniem obserwowałem całą sytuację ponieważ parę razy osobiście korzystałem z usług oferowanych przez firmę Food Outlet ze względu na to, że ich specyfika pracy czyli dowóz jedzenia między 22 a 02.00 w nocy pokrywała się z moją systematyką dnia. Tak czy siak zawsze byłem bardzo zadowolony z jedzenia które otrzymywałem i do dziś muszę przyznać, że jedzenie było lepsze i tańsze od tych serwowanych w dowozach na terenie Trójmiasta w ciągu ,,normalnych godzin pracy’’. Tym większe było moje zdziwienie gdy powstała swoista nagonka na tę firmę – bądźmy szczerzy większość z nas czuje co je. Hipotetyczna sytuacja jeżeli jesteś na drodze krajowej z Gdyni do Szczecina i zatrzymasz się w przydrożnym barze, który nowością ani ekskluzywnością nie grzeszy – poczujesz różnicę w porównaniu do jakiejkolwiek innej restauracji/baru/ knajpki z centrum Gdyni. Mimo tej nagonki, która się nakręciła na w/w firmę, biorąc pod uwagę fakt iż ja osobiście nigdy nie zawiodłem się na usługach Food Outlet, gorąco kibicowałem i miałem nadzieję że A) właściciel/ka się obronią przed zarzutami B) całość okaże się pomówieniem mimo wszystko.

 

§3

Teraz gdy zostało umieszczone sprostowanie przez administratora nieszczęsnej strony pragnę pogratulować firmie Food Outlet zaparcia w bronieniu swoich interesów oraz szybkości reakcji. Niestety, nic nie zmieni już faktu iż raz zasiane ziarno niepewności zostanie i przypuszczalnie paru klientów zostało utraconych. Nie mniej jednak uważam, że konsekwencje względem administratora strony są adekwatne do czynu i jeżeli zostaną prawidłowo nagłośnione sprawią, że inni administratorzy zdadzą sobie sprawę z faktycznej roli jaką pełnią prowadzone przez nich serwisy.

Tacy ludzie de facto są pewnym źródłem informacji, powinni spełniać rolę kontrolera, która daje obiektywne i rzetelne informacje dla ludzi. Jest to swojego rodzaju funkcja społeczna, która niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, a co gorsza potrafi sterować tłumem i ich opinią.

Jeżeli uda nam się za jakiś czas porozmawiać z firmą Food Outlet, będziemy starali się zapytać, z czystej ciekawości, czy są w stanie wycenić szkody wyrządzone im jednym kłamliwym artykułem. Przypuszczam, że odpowiedź na to pytanie będzie w stanie uświadomić konsekwencje i skalę problemu.

 

§4

Z dużą rezerwą czytuję wszelkie opinię zawarte na stronach typu Czarna Lista Pracodawców. Wynika to głównie z tego powodu iż jakieś 8 lat temu pracowałem w branży marketingu i sprzedaży bezpośredniej. Co prawda nie zabawiłem długo na tej ścieżce kariery, ale czas ten wystarczył, aby poznać pewien model zachowania ludzi. Niektórzy pracownicy nie potrafią przyznać się do popełnianych błędów, a liczba takich osób wzrasta wraz z nowym pokoleniem. Łatwiej powiedzieć: ,, ta firma jest do dupy bo… (i tu zaczyna się długa lista narzekań)“, niż:,, nie wyszło mi, nie nadaję się do tego typu działalności ponieważ nie posiadam takich a takich cech’’. Wnioskując spotkałem przeważająca ilość ludzi, którzy „obsmarowywali“ jak się dało najróżniejsze firmy, tylko dlatego, że (z mojego osobistego punktu widzenia) nie posiadali cech, które są niezbędne w danych dziedzinach pracy. Czasem po prostu się do czegoś nie nadajemy i należy znać swoje ograniczenia. Kluczem do sukcesu jest znajomość własnych umiejętności jakie możemy wykorzystać na danym stanowisku. Niestety skutkiem powstawania tego typu strony, które na dodatek nie są w żaden sposób rzetelnie prowadzone, jest wysyp najróżniejszych opinii, które mogą godzić w interesy pracodawców i rzutować na ich opinię w oczach masy.

 

§5

Podsumowując: czytając jakiekolwiek informacje z tego typu stron należy zachować zdrowy rozsądek i potrafić kierować się własnymi doświadczeniami. Żyjemy w erze w której każdy może opisać absolutnie wszystko i pokazać to całemu światu za pośrednictwem przyciśnięcia klawisza enter i łącza internetowego. 25 % informacji zawartych na serwisie Wikipedia mija się z prawdą bądź nigdy nawet obok niej nie leżała – serwisy typu Czarna Lista Pracodawców nie jest żadnym wyjątkiem.
Osobiście – chciałbym pogratulować firmie Food Outlet wygranej walki dobre imię i życzę Im wielu sukcesów w branży.

 

SJB

 

————

 

Czarna lista pracodawców, czyli jak każdy chce się stać Raymondem Reddingtonem.

 

 

Nie wiem skąd, nie wiem kto ją zapoczątkował, ale „stała się” moda na strony na fejsie pt. „Czarna
lista pracodawców…” w miejsce kropek wstaw nazwę chociażby najmniejszej miejscowości w
Polsce, która ma ledwo kilka firm, które zatrudniają wszystkich i każdy tam wszystko i tak bez tego
wie. Przyglądałem się temu z boku od jakiegoś czasu i czekałem…

 

Czekałem na ten moment kiedy pojawią się pierwsze pozwy, zastraszenia itp. Nie trzeba być
wróżbitą Maciejem żeby przewidywać przyszłość. Wszystko co dzieje się na Facebook’u już kiedyś
było. Grupy, które wyrastają jak grzyby po deszczu to kiedyś fora internetowe, Strony na fejsie to
strony internetowe o tej tematyce. Na szczęście kiedyś trzeba było posiadać trochę więcej
umiejętności by założyć stronę niż teraz, a szczególnie tą na fejsie. Było to chociaż małym buforem,
który powodował, że ilość głupoty w sieci była nieco mniejsza. Nie mówiąc już o samym dostępie
do Internetu. Czasy takie piękne. No więc teraz każdy może sobie założyć stronę na fejsie o
dowolnie idiotycznej tematyce i potem się chwalić, że ma 100 tyś fanów i nie wiadomo co jeszcze.
Co prawda ta strona, mimo że musi się nie raz napracować nad jej prowadzeniem (tutaj wyjątkowo
nie mówię z przekąsem) to jednak jego stroną de facto nie jest. Dlaczego o tym mówię?
Przekonacie się w dalszej części.

 

Polaczkowatość

To pierwsze co pomyślałem gdy zobaczyłem jak rośnie licznik polubień tych stron na fejsie.
Kolejka do opluwania innych zawsze jest dłuższa niż tych, którzy pochwalą, docenią, pomogą. U
nas w kraju to normalne, że powstają strony uwarunkowane negatywnymi emocjami. Nawet jeśli
tłumaczyć to będziesz dobrą sprawą to „czarna lista” pozostanie czarną listą, będzie to negatywne.
I nie ma co się dziwić, że coś negatywnego będzie spotykać się negatywnymi oddźwiękiem.
Dlatego było to do przewidzenia.
Straszno
Straszne jest to ile takich opinii się pojawia, straszne jakich rzeczy dopuszczają się „przedsiębiorcy”. Ale czy jest to coś nowego? Nie. Większość o tym wie. Są osoby, które za biznesbrać się nie powinny, są tacy, którzy mają przejściowe kłopoty. Są też pracownicy, którzy wymagania mają większe niż ich umiejętności czy wiedza, czy doświadczenie.
Nie chcę tutaj wdawać się w odwieczną wojnę pracownik vs pracodawca, ale poruszę dwie kwestie,
które często pojawiają się w dyskusji.
1. Wysokie koszty pracy.
Często jest to przytaczane jako argument przez przedsiębiorców. W Polsce w porównaniu z innymi
krajami nie są one aż tak duże wbrew pozorom, ale tak samo jak wasze zarobki tak samo przychody
przedsiębiorców nie są specjalnie wysokie, a koszty waszego życia tak samo jak „życia firmy” w
porównaniu do przychodów są wysokie. Nie porównujmy się w każdej kwestii z zachodem, bo to
nie odzwierciedli rzeczywistości. Równie dobrze można by wtedy porównać wydajność pracy. W
Polsce jest w wielu przypadkach beznadziejna, to właśnie kolejny powód dlaczego mówi się o
wysokich kosztach pracy (bo przedsiębiorcy muszą je liczyć na produkt/usługę na to co daje
przychód firmy, a nie na to ile Wam płacą).

 

2. Prosty schemat.
Żeby lepiej zrozumieć „niesprawiedliwość” pracodawców policzcie sobie prostą rzecz.

Twoja pensja x 3 = przychód dla firmy, który powinieneś generować.

Dlaczego? Otóż dlatego:
1/3 = Twoja pensja, którą dostajesz „na czysto” – netto
1/3 = Koszty pozapłacowe – składki, nie składki, urlopy, pierdoły
1/3 = przychód dla przedsiębiorcy – i tu podstawowa kwestia, przychód to nie zysk – podstawa
ekonomii, ale ludzie tego nie wiedzą.
No i z tej ostatniej 1/3 – nie dość, że musisz opłacić podatki, koszty działania przedsiębiorstwa,
rachunki, dostawców, księgowych, prawników itp. P.S. Fajnie jak Ci coś zostanie.

 

Śmieszno (niekoniecznie dla każdego)

Czytam zapewnienia, że jedna czy druga strona mimo pogróżek istnieć będzie, bo ma misję itp.
Bardzo mnie to bawi, bo prowadzący stronę na fejsie ma w tej kwestii tyle do gadania co ja w
kwestii ramówki TVP. Zdjęli Wieczorynkę mimo że mi było smutno z tego powodu i co? I nic.

 

Tworząc stronę na tego typu platformie trzeba się liczyć z tym, że może zostać zdjęta bez
większego problemu. Wystarczy kilka donosów, jeden administrator serwisu, który będzie miał
gorszy dzień i dobranoc. Bez Dobranocki.

„Nie udostępniamy danych” no i super, poszanowanie prywatności itp., ale znów. Strona jest na
platformie, która z szanowaniem prywatności, nazwijmy to delikatnie, jest na bakier. Wystarczy
jedna zawzięta firma, pozew do odpowiedniej prokuratury i dane Palo Alto lecą do sądu, a
szanowny Pan administrator strony „Czarna lista…” nawet o tym nie wie.

„Prowadzony przez konkurencję” tu akurat zarzut, który wykorzystują przeciwnicy tego typu stron.
Pewnie na skalę kraju kilka takich stron mogło powstać „przy pomocy” konkurencji firmy A czy B,
ale szczerze wątpię by chciało się komuś w to bawić. Tylko pozostaje kwestia zgłoszeń, które takie
strony otrzymują. Skąd administrator wie czy dana osoba w ogóle pracowała w tej firmie, czy nie
pochodzi z konkurencji? I tu jest pies pogrzebany.

 

Szkoda, że u nas „promuje się” te negatywne działania. Szkoda, że tak łatwo wyrządzić komuś
krzywdę pomówieniami. Szkoda, że na przedsiębiorców w naszym kraju dalej patrzy się przez
pryzmat komunistycznego „prywaciarza”. I to zazwyczaj tak na nich patrzą Ci, którzy najgłośniej
krzyczą „precz z komuną”.

 

Józef K.

Krótki wstęp i wytłumaczenie

Do notki zbierałem się tyle ile Rząd do rozwiązań problemów. Długo, za długo. O tyle dobrze, że nie ja nie czekam z decyzjami do zbliżających się wyborów. Za tą opieszałość przepraszam zarówno czytelników jak i SJB.

Dlaczego mimo tego, że minęło tyle czasu zdecydowałem się jednak ustosunkować do tego tematu, który wydaje się nieaktualny? Bo jest aktualny, bo problem osób niepełnosprawnych w naszym kraju i ich opiekunów to duży problem, o którym się prawie nie mówi. I o dziwo do problemu podszedłem od innej strony. Zupełnie innej.

Józef K.

 

W ciągu ostatnich paru dni jesteśmy wręcz ,,zasypywani‘‘ informacjami w mediach, które dotyczą protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci w sejmie.
No tak, jak nie wojna to chore dzieci.

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-protest-rodzicow-osob-niepelnosprawnych-nie-ustaje-trzeba-si,nId,1400638

Welcome in media world Neo.

§1

Ja rozumiem. Ja naprawdę rozumiem że jest to swojego rodzaju akt desperacji ze strony rodziców – rozumiem że nie posiadają środków do życia, oraz pielęgnowania swoich dzieci.

Ale.

Ale nie rozumiem tego że politycy mając pełną świadomość tego co się stanie rozwiązali sytuację w taki a nie inny sposób.

Dawanie ludziom pieniędzy ,,do ręki‘‘ jest zawsze najgorszym rozwiązaniem. W efekcie dziś pod sejmem mamy już miasteczko ludzi którzy opiekują się swoimi dorosłymi członkami rodziny którzy są niepełnosprawni. Nie mam im tego za złe, broń boże – należy im się jak psu buda, no bo w zasadzie jaka jest różnica między niepełnosprawnym dzieckiem a niepełnosprawnym dorosłym? Jedno i drugie wymaga szczególnej opieki oraz poświecenia czasu.

w/w sytuacja to efekt szybko podjętej nie przemyślanej decyzji rządu o wręczeniu tym ludziom pieniążków na konto co miesiąc od maja b.r.

Na miejscu rządzących bałbym się że za tydzień okupować hole sejmowe zaczną np. Cukrzycy. Poważnie.

§2
Jakie inne rozwiązanie widziałbym dla tej sytuacji?

Rozwiązanie bezgotówkowe. Wymagałoby to jednak dużego nakładu pracy oraz czasu, aby wszystko sprawnie działało, nie mniej jednak zapewniłoby płynną kontrolę nad wydawanymi pieniędzmi. Np. Otwarcie wyspecjalizowanych ośrodków coś w rodzaju ,,przedszkola dla dzieci i dorosłych niepełnosprawnych‘‘ które nie odpłatnie zajmowałyby się takimi osobami pod nieobecność osób sprawujących nad nimi pieczę. Odpowiednie przystosowanie takich ośrodków sprawiłoby iż osoby które do tej pory siedzą w domu i pracują, mogłyby pozwolić sobie na a) własne życie, b) pracę która być może swoją płacą przewyższałaby tę minimalną którą otrzymywać będzie od rządu od 2016 r. c) dała gwarancje tego iż nie powstawałyby sytuacje patologiczne.

Nie oszukujmy się jesteśmy Polakami. 50% tego społeczeństwa kombinuje jak wykiwać państwo na pieniądze a drugie 50% narzeka bo nie ma takiej możliwości. Być może są to drastyczne przypadki, ale niestety musimy się pogodzić z tym że jednostki które celowo będą wykorzystywać najnowsze zmiany zaistnieją. Mogą pojawić się patologiczne sytuacje w których ludzie będą adoptować dzieci niepełnosprawne, a pieniądze z tego wynikające będą wydawać na zupełnie inne rzeczy i podnoszenie własnego standardu życia kosztem, wystarczająco już skrzywdzonej osoby.

Nie jest to łatwa sytuacja, i rozumiem że wymagała natychmiastowego działania.
Mimo to brak przewidywania możliwych scenariuszy przez polityków jest zatrważający. W/w sytuacja powinna otrzymać miano przejściowego a nie końcowego rozwiązania.

SJB

Być jak niepełnosprawny

Dla młodej osoby, pełnej wigoru i siły. Radzącej sobie w życiu samemu nagła strata samodzielności jest czymś strasznym. Wypadek, szpital, lekarze. Jesteś przykutym do łóżka, nie widzisz, nie możesz chodzić, nie czujesz. Jesteś całkowicie lub częściowo zdanym na czyjąś łaskę. Na to, że ktoś się tobą zaopiekuje. A ten ktoś musi poświęcać Ci swój czas, musi się wyrzec pewnych rzeczy, nie raz nawet pracy i kariery, nie raz szkoły, nie raz całe swoje życie nagle, bądź też od urodzenia podporządkować Tobie. Nawet możesz nie mieć tego świadomości.
Niepełnosprawność może być różna. Możesz się z nią urodzić, a możesz ją nabyć. Możesz być jej świadomy bądź też nie.

Nikomu nie życzę by stał się naprawdę niepełnosprawny by poczuł na własnej skórze co znaczy być w pełni zależnym od drugiej osoby, ale możecie spróbować jak to jest nie powodując uszczerbku na swoim zdrowiu.

W Centrum Eksperyment w Gdyni jak i w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie macie do dyspozycji wózek inwalidzki i tor przeszkód. Wydają się błahe, póki nie usiądziecie na miejscu i nie spróbujecie ich przejechać. Później porównajcie jak wyglądają nasze chodniki i podjazdy do domów, jak wygląda cały otaczający nas świat i jak jest nieprzyjazny dla osób niepełnosprawnych.

A świat to nie tylko przeszkody budowlane, ale też ludzie. Osoby niepełnosprawne umysłowo często są wyśmiewane przez ich wygląd, zachowanie, sposób poruszania się. To szczeniackie zachowanie nie raz dotyka i dojrzałych ludzi. Niejedni boją się osób niepełnosprawnych, nie potrafią oswoić się z nimi w przestrzeni publicznej. Boją się, bo nie rozumieją w jaki sposób oni komunikują się ze światem. Boją się nieprzewidywalności ich zachowań, boją się tego co jest odmienne.

Mając do czynienia z osobami niepełnosprawnymi umysłowo sam poczułem się niepełnosprawny, emocjonalnie. Radość jaką potrafią okazywać, to jak cieszą się z małych rzeczy, w jaki sposób potrafią przekazywać i okazywać emocje i uczucia. Są bardziej ludzcy niż my na co dzień. To z jakim przejęciem opowiadają, jak się komunikują ze światem i ludźmi jest czasami ciężkie do zrozumienia. Komunikacja wymaga pewnej wprawy, ale gdy już zaczyna się pojmować ten sposób to widzimy szczerość i otwartość jakiej nie sposób zaznać u „sprawnych” ludzi.

Żeby zrozumieć osoby niepełnosprawne trzeba się przełamać. Przełamać nie tylko fale, ale też ludzkie serca.
Może te protesty były potrzebne nie tylko, żeby odzyskać należne opiekunom pieniądze, ale też żeby ludzie zaczęli zwrócili uwagę po raz kolejny na osoby niepełnosprawne i na to jak są często spychane na margines opinii publicznej wraz ze swoimi opiekunami.

Przełamując nie tylko fale to stowarzyszenie na rzecz osób niepełnosprawnych. Robią coś innego niż większość tego typu stowarzyszeń. Oni organizują rejs. Tak, rejs, tak dla niepełnosprawnych. Taki rejs to niesamowite przeżycie dla nich, potrafią jest wspominać miesiącami. Daje im radość. Stowarzyszenie prowadzą ludzie z pasją, którzy połączyli swoje zamiłowanie do żeglarstwa z pomocą innym. Idea wydawała mi się z początku dziwna, rejs dla niepełnosprawnych? Po co? Czy to rozsądne? Odpowiedź stała się dla mnie jasna gdy poznałem podopiecznych i ekipę ludzi będących w tym stowarzyszeniu. Żeby mieli radość z życia. Dla nas może się to wydawać tylko rejsem. Dla nich to niesamowita przygoda. Oni wszystko odczuwają bardziej. Wszystko przeżywają bardziej. Każdy ma jakieś marzenia, także niepełnosprawni, każdy ma prawo do radości. Także dlaczego im jej nie dać? Im i ich opiekunom. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to zajrzyjcie na http://www.pntf.pl/ , a skoro SJB pisał o finansach to możecie ich wesprzeć groszem lub 1% podatku.

Józef K.

LPP czyli Ludzie Plują na Przedsiębiorców

Prowadzenie przedsiębiorstwa w naszym kraju do łatwych nie należy. Nie ważne czy mamy do czynienia z jednoosobową działalnością gospodarczą, małym przedsiębiorstwem rodzinnym czy też większą firmą, a nawet korporacją.
W rankingu Doing Business zajmujemy w tym roku 45 miejsce na 189 możliwych. W kategorii zakładania przedsiębiorstwa i płacenia podatków odpowiednio 116 i 113 miejsce. Nie są to już tak przyjemne dla oka miejsca. http://www.doingbusiness.org/data/exploreeconomies/poland
A to tylko część problemów z jakimi spotkać się może przedsiębiorca. Nie bierzemy tu pod uwagę mnogości służb i kontroli jakim może podlegać oraz dużej konkurencji.
Do tego mamy mentalność ludzi, z którą przedsiębiorcy muszą się codziennie mierzyć.
Dalej w słowniku niektórych osób spotkamy słowo „prywaciarz”, które za czasów komuny miało bardzo pejoratywny wydźwięk.

 

Akcja bojkotu LPP

Od kilku dni trwa nagonka na firmę LPP i jej marki. W głównej mierze obrywa jej flagowa marka Reserved. Na Facebooku utworzono fanpage: „Reserved: nie kupuję u oszustów podatkowych”.
Sprawę nagłośniła Gazeta Wyborcza i NaTemat oraz wiele innych serwisów internetowych. Zaczęło wrzeć za sprawą Gazety Wyborczej”, która w piątek poinformowała, że w materiałach przewidzianych dla inwestorów LPP ogłosiła, iż przenosi znaki towarowe swoich marek House, Mohito i Sinsay do dwóch spółek utworzonych na Cyprze i w Arabii Saudyjskiej. Rozpoczęła się zacięta dyskusja. Niestety głównie na temat marki, a nie problemu związanego z systemem podatkowym obowiązującym w naszym kraju.
To nie pierwsza próba bojkotu firmy LPP i jej produktów. Po tragedii w kompleksie Rana Plaza (w okręgu administracyjnym Szabhar, nieopodal Dhaki w Bangladeszu) gdzie pod gruzami zginęło 1127 osób i ok 2500 zostało rannych doszło do pierwszego bojkotu spółki z Pomorza.
Na miejscu tragedii znaleziono metki marki Cropp będącej brandem należącym właśnie do LPP.

Więc mamy do czynienia z drugą zmasowaną akcją przeciwko jednej spółce. Akcje podsycają media. W obu przypadkach zamiast próbować zapobiec problemom mówi się tylko o ich skutkach. Wywiera się presję na przedsiębiorstwie, a nie na władzach.

 

O polityce słów kilka

Oglądałem wczorajsze wystąpienie Pani wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej. Streścić je mógłbym w następujących słowach: Pieniędzy z Unii nie będzie na…(i tu lista) więc niech przedsiębiorcy je dadzą. Na szkolenia, na uczelnie itp.
Znów postawa roszczeniowa wobec przedsiębiorców, a co dostaną w zamian? Nic. Ew. jeszcze bardziej przyciśnie się im śrubę.
Sprawa Romana Kluski czy sprawa, na której kanwie powstał film Układ Zamknięty. To niestety nie jest filmowa fikcja. Nawet duże i dobrze zapowiadające się przedsiębiorstwa upadają w tym kraju. Często przez błędy urzędników. A odpowiedzialność urzędnicza? Prawo, które zostało wprowadzone w tej kwestii jest niemalże martwe.

Wykupy menedżerskie i optymalizacja podatkowa to pojęcia wydające się obce zarówno dla urzędników jak i dla przeciętnego Kowalskiego.
Widzą w tym przekręt lub wręcz oszustwo czy próbę wyłudzenia.

Czy komuś nie podobał się sukces LPP i rosnące zyski? Czy ktoś specjalnie rozpętał tą nagonkę aby później przejąć akcje? Nie wykluczam tego scenariusza. Nawet jeśli ktoś miał tylko na celu „dobro Państwa” to niestety, ale szuka problemu nie tam gdzie powinien.

Problem powinno się zlikwidować u źródła, a nie tylko ścinać jego owoce. Problem leży w nieodpowiednim systemie podatkowym. Czy ktokolwiek uciekałby z kraju, w którym podatki byłyby znośne do zapłacenia? Obecnie nawet małe podmioty gospodarcze uciekają z naszego kraju: na Słowację, do UK, na Cypr. Mamy kolejną falę emigracji, tym razem przedsiębiorców.

 

Podsumowanie

Żyjemy w erze globalizmu, wolnego rynku. Mamy swobodę gospodarczą. Nikt nie zabroni przedsiębiorstwom przenosić siedziby i zakładać oddziały w innych państwach. Zresztą nie ma co się dziwić, że firmy próbują zoptymalizować swoje koszty. Muszą być konkurencyjne, a grając na globalnym rynku konkurencja jest dużo większa i lepiej przygotowana. Głównym celem przedsiębiorstwa jest zarobek. Oczywiście dobrze by było, żeby ten cel nie był realizowany za wszelką cenę. Co raz więcej mówi się o CSR, społecznej odpowiedzialności biznesu i to jest właściwy kierunek. Niech firmy zarabiają, bogacą się, ale też inwestują w ludzi i swoje otoczenie.
Nie patrzmy na przedsiębiorców tylko przez pryzmat ich pieniędzy, patrzmy też na to co nam dają, a często to nie tylko miejsca pracy, ale też dużo więcej. Budujmy prawo, które będzie wspierać przedsiębiorców, a i oni z pewnością się odwdzięczą, bo zamiast skupiać się na omijaniu luk prawnych i kruczkach będą mogli normalnie działać i pochylić się nad klientem i pracownikiem.

Józef K.

lpp

 

—————-

Patriotyzm a podatki

§1
Zachowanie LPP nie dziwi mnie w ogóle. Uważam się za patriotę ( na swój sposób) ale nie uważam że to co zrobiła osoba prawna w postaci LPP jest nie patriotyczne. Owszem nie kupuję wytłumaczeń firmy odnośnie znaków towarowych – to jasne jak słońce że zrobili to ze względu na dużo mniejsze podatki, co przy sumach jakimi operują będzie opiewać na setki milionów złotych, co nie zmienia faktu że byłem właścicielem firmy w tym kraju jakiś czas temu i jestem w stanie zgodnie stwierdzić z dziś działającymi przedsiębiorcami – system podatkowy w naszym kraju jest równie przestarzały jak system emerytalny. W zasadzie jakby się zastanowić to system podatkowy w tym kraju jest swoistym postrzałem w stopę. Dlaczego ? otóż o tyle o ile system emerytalny powoduje bunt wśród narodu, to obecny system podatkowy wywołuje odwrotny skutek do zamierzonego. Jaki jest cel ściągania podatków?  Otóż obok łatania dziury budżetowej, pieniądze są przeznaczane na drogi…bynajmniej w teori, na nowe parki… bynajmniej w teorii, nowe urzędy, marmurowe budynki ZUSU etc. Jeżeli firmy które obracają takimi pieniędzmi uciekają z kraju, to efekt mamy odwrotny do zamierzonego wypisz wymaluj. Nie widzę powodów aby coś takiego miało być nielegalne – byłoby to nie zgodne z konstytucją i swobodą gospodarczą.

 

§2
Druga strona medalu to fakt że została nagłośniona sprawa akurat LPP. Ola boga przenieśli firme i podatków płacić nie będą. Klienci bojkotują i robią wielkie halo.
Mam więc dla nich wszystkich informację – radzę nie kupować telefonów, nie korzystać z dobrodziejstw typu banany i pomarańcze bo wiecie co? One są transportowane do nas statkami. Co z tego? Ano to że nawet jeżeli są transportowane ,,polskimi statkami‘‘ to każdy z Armatorów  i tak jest zarejestrowany na Cyprze, St. Vincent & Grenadieres czy innym małym państwie. Tak – ten problem nie dotyczy pojedyńczej firmy, przemysł morski, obraca miesięcznie kwotami nie raz większymi niż miesięczny obrót LPP, a mimo to  nikt nie zainteresował się zmianą ustawy dot. Polskiej bandery. Wróć w zeszłym roku byłem na konferencji o hucznej nazwie ,,Powrót statków pod Polską Banderę‘‘ Była ówczesna pani minister zajmująca się sprawami morskimi w naszym państwie, ale o dziwo ( J ) do dnia dzisiejszego nie zauważyłem zmian kolorów bandery na żadnym statku który odwiedzam a miesięcznie jest ich sporo.

§3
Problem podatków w tym kraju ma zakres wszechobecny nie zależnie od tego czy dotyczy ,,szmat produkowanych w bangladeszu‘‘ czy kolosów w postaci statków czy samolotów. Reformacja systemu podatkowego mogłaby przynieść bardzo pozytywne skutki, które niestety jednak odczuwalne by były dopiero przez kolejne pokolenie żyjące w tym kraju.

SJB

 

W ostatnich dniach w mediach mówi się o nadchodzących zmianach w systemie emerytalnym z coraz większym natężeniem. Z czego to wynika ? Po pierwsze – ludzie zaczęli powoli ogarniać co się ma stać za parę miesięcy, po drugie – matka madzi skazana, protesty na Majdanie się przejadły więc nie ma czym karmić ludzi.

§1
Do rzeczy : podejdę do tematu z nieco odmiennego punktu widzenia niż Józef K, mianowicie podejście ludzi do tematu zmian w naszym systemie emerytalnym. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeprowadziłem wiele rozmów na temat w/w reform z osobami z pracy w kategoriach wiekowych 25-63 .
O dziwo, lub ku mojemu przerażeniu osoby które winny być najbardziej zainteresowane zmianami bo ,,de facto‘‘ dotyczą one w dużej mierze właśnie ich są nimi najmniej zainteresowane. Osoby poniżej 30 r.ż. prawie wogóle nie są zainteresowane tematem, kwitując iż zostawią swoje oszczedności już zgromadzone tam gdzie są, a jak przeniosą je do ZUS to trudno. Byleby ominąć biurokrację. No cóż kwestia podejścia. Not judging. Osoby w drugiej kategorii wiekowej moich, nazwijmy ,,ankietowanych‘‘ to osoby w wieku 30 – 55. Jakież zdziwienie mnie ogarnęło gdy osoby z wyższym wykształceniem zajmujące wysokie stanowiska, i z całą pewnością wykazujące się prawidłowym ilorazem inteligencji zaczeły narzekać iż przez całe życie płacą na SWOJĄ emeryturę i gdyby to wszystko gromadzili do skarpety to zebraliby więcej. Z całych tych gorzkich żalów jedno jest akurat prawdziwe- gdyby gromadzili pieniądze do przysłowiowej skarpety na pewno otrzymali by dużo więcej. O wypowiedziach najstarszych z ,,ankietowanych‘‘ nie będę się wypowiadał. I proszę nie mylić tego z brakiem szacunku dla ich zdania, a raczej zrozumieć mój wyraz szacunku względem czytelnika.

§2

Dla wyjaśnienia – kiedy wpłacamy składki emerytalne, nie płacimy ich do końca jakoby na swoje konto. Owszem emerytura jest wypłacana po osiągnięciu wieku emerytalnego a jej wysokość zależy od sumy odprowadzonych w przeszłości składek. ( to tzw. Nowe zasady dla ludzi urodzonych po 1949 r.) ALE – osoby które dziś odprowadzają składki de facto utrzymują osoby znajdujące się w tym momencie w wieku emerytalnym, następnie kolejne pokolenie kiedy pójdzie do pracy będzie wpłacało składki z których pieniądze będą przeznaczane na osoby w wieku emerytalnym, które dziś są aktywne zawodowo. To wszystko działa jak nie do końca dobrze skonstruowana maszyna, na której trybiki składa się wiele współczynników takich jak przyrost naturalny, bezrobocie, a nawet edukacja czy wbrew pozorom gospodarka światowa.

§3

Nie jestem specjalistą w zakresie ekonomii, i takowego udawać nie mam zamiaru. Obserwacja ludzi i ich reakcji jednak daje wiele powodów do przemyśleń nie tylko własnej postawy względem polityki oraz oceny ludzi rządzących ekonomiczną sferą naszego państwa. Postawa ludzi >35 jakoś mnie nie dziwi, za to zachęcam do tego aby Ci którzy dziś są najmniej zainteresowani swoją finansową stabilnością na starość, zachowali się rozważnie i obserwowali sytuację związaną z reformą emerytalną , która na dziś dzień co prawda stoi pod znakiem zapytania ( sprawdzenie legalności względem Ustawy Zasadniczej ), ale za parę miesięcy może się stać faktem.

SJB.

 

———————————————–

 

 

Przeminęło z OFE.

Orkan już opuścił nasz kraj. Dziwnym trafem w momencie kiedy przez Sejm i Senat przeszła ustawa odnośnie OFE. Burzy nie było.

 

Trochę prywaty

Przeżyłem już jakieś 3 albo 4 podwyżki składek, a może i więcej. Podniesienie wieku emerytalnego. Zmniejszenie ilości procentowej odprowadzanych składek do OFE.
Nie liczę na to, że doczekam emerytury, ale pieniądze z OFE mogłyby się przydać komuś z moich bliskich. Kiedyś tych kilka procent odkładanych na OFE z comiesięcznych składek stanowić mogło dość spory fundusz. Fundusz, który by zapewniał godziwą emeryturę. Późniejsze zmiany niszczyły tą perspektywę, a teraz cała kasa z OFE zostanie wpompowana do dziury bez dna zwanej ZUS-em.

A gdy już upuściłem żółć z organizmu…

OFE dawało nam poczucie, że to nasze pieniądze, że cokolwiek z tej daniny, którą co miesiąc przekazujemy na Państwo da się uczknąć. A teraz? Słabo to widzę.

System emerytalny jest przestarzały, kolejne reformy nie przynosiły nic dobrego.

Informatyzacja ZUSu, ach kolejne nagrody co roku. A nasze dane dalej są na dyskietkach.

>Kolejne siedziby za grube miliony. A pieniędzy w kasie brak.

Jak tu się dziwić ludziom, że czują się oszukani?

Różne zdania słyszałem na ten temat. Nie raz słyszałem, że gdybyśmy zlikwidowali ZUS to skończylibyśmy jak w USA, że większość obywateli nie ma opieki zdrowotnej, że mielibyśmy totalny burdel i znów oberwaliby najbiedniejszy, a i tej klasy średniej nie stać by było na leczenie gdyby zachorowali na poważniejszą chorobę. Pewnie i tak, ale tu mi się przypomina myśl powtarzana wielokrotnie, aby chorować w naszym kraju trzeba mieć zdrowie.

Niektórzy chcą się wypisać z ZUSu. Podziwiam ludzi, którzy walczą z tym przeżytkiem.

Rząd niespecjalnie miał wyjście, dziura jest już taka, że nie było ją czym załatać. Padło na OFE, co dalej? Nasze oszczędności na kontach? Kolejny podatek od podatku? Nie wiem i ciężko to powiedzieć. Obawiam się tylko jednego, zapaści. Tego, że w tym momencie gospodarka padnie i już tego nie przetrzyma. Pieniądze z OFE zasilały spółki i zasilały m.in. New Connect, a teraz?

Podczas zmian w ustawie o OFE doszło do brzemiennego w skutkach przeoczenia. Nowe przepisy zabraniają funduszom emerytalnym inwestowanie w akcje spółek notowanych poza rynkiem regulowanym, a więc także na NewConnect. To może być bolesny cios dla alternatywnego systemu obrotu – pisze serwis Stockwatch.pl.

http://www.biztok.pl/artykul/caly-rynek-wykluczony-rzad-o-nim-zapomnial_a14804

Kryzys do nas dotarł z opóźnieniem, nie był aż tak dotkliwy w skutkach jak mógł być. A teraz? To kolejny cios po podwyżce VATu, który może mieć bardzo złe skutki dla gospodarki.

Podwyżka akcyzy? Też kolejny strzał w stopę.

Odkładajcie kasę z każdej wypłaty, nawet po kilkadziesiąt złotych. To będzie wasza emerytura i pieniądze na czarną godzinę. Na resztę nie liczcie.

Józef K.