Archives

All posts by sjb66

50 twarzy Greya moim zdaniem Harlequin XXI w. Tak, tak moi mili one też idą z „duchem” czasu. I tak jak po lekturze jednego Harleqiuna w wieku lat dziewiętnastu, przestałam sięgać po ten rodzaj „literatury” tak i nie sięgnęłam po jego nowoczesne wcielenie. 50 twarzy, też mi nowość, mój były facet też okazał się wielo twarzowy, zostawiając mnie z małym dzieckiem. 50 twarzy ma wszystko wokół mnie, począwszy ode mnie samej a na rządzie mojego kraju skończywszy. 50 twarzy pokazała część społeczeństwa zachwycająca się tym filmem i tłumy napierające na przybytek X muzy. Ich ślepa fascynacja, tandetnym filmem o „miłości” i seksie. Wielu ludzi niestety nie potrafi rozróżnić rzeczywistości seksualnej od tej pokazywanej w filmach. A wielu z nich zapewne będzie chciało owego 50-twarzowaca naśladować. Powiadam wam zacznijcie od zgromadzenia takiego majątku. Podobno był milionerem. Ale co ja mogę wiedzieć, powiecie, przecież nie obejrzałam tego przewodnika. No nie obejrzałam. I nie zamierzam obejrzeć z kilku powodów z których najważniejszym jest wspomniana tematyka. Podobno film powstał na podstawie książki, która podobno powstała z zafascynowania autorki bohaterami innego dzieła o wątpliwej wartości – Zmierzchu. Nie zamierzam też poddać się nachalnemu naciskowi reklamy, zachęcającej mnie do obejrzenia tych twarzy, bo im bardziej mnie ktoś zmusza do „kupienia” czegoś, to tym bardziej się zapieram na nie! Tak dla zasady. Do powstania tego wpisu, prócz zaproszenia kolegów z 2Blog, skłonił mnie brak zrozumienia tego karnawału Grey – owskiego. A właściwie tworzącego się nowego ruchu społecznego – Mężczyzno wyzwól mnie batogiem! Nie rozumiem tego pospolitego ruszenia i ogólnospołecznego piania z zachwytu nad wartością owego dzieła ( według mnie nie ma żadnej) Oczywiście czytałam recenzje filmu i książki cóż nie zachęci mnie recenzja, która nazywa ten twór – „ porno dla znudzonych mamusiek”, bo co prawda mamuśką jestem ale nie czuję się znudzona. Nie zachęci mnie również recenzja, chwaląca ten film jako ważny głos o seksualności i pragnieniach kobiet. Sorry, nie kupuje tego! Ja jestem kobietą i jakoś nie pragnę faceta – dewianta. A już apogeum mojej złości wywołał gdzieś przeczytany komentarz, że świadomość seksualna kobiet wzrosła po obejrzeniu Grey-a!!! O dzięki Ci Mr Grey bez pana nie wiedziałabym, że w seksie można posługiwać się fantazją! Bez Pana nie wiedziałabym, że w seksie można wiele gdy dwie osoby tego chcą albo i trzy. Świadomość seksualna kobiet nie wzrosła po tym filmie, ona istniała od dawna, dzięki filmowi, tylko zaczęto o niej mówić i to chyba zaliczę jednak na plus. W recenzjach podkreśla się wiarę głównej bohaterki, w to że jej miłość uzdrowi tego chorego typa. To podoba jej się ten seks, uczestniczy w nim, godzi się na niego ale chce go uzdrowić z niego? Teraz rozumiem wszystkie ofiary przemocy dlaczego tkwią w chorych związkach. Ja wiem, że gdybym na swojej drodze spotkała takiego psychola, choćby miał jedną twarz to uciekałabym, uciekała…. Takich ludzi nie należy kochać tylko przed nimi uciekać! W świecie, w którym walczy się z molestowaniem seksualnym i uprzedmiotowianiem kobiet, nagle pojawia się film, który świadomie czy nie, propaguje pewne nie normatywne zachowania. Mało tego on ponoć pokazuje mężczyznom czego tak naprawdę My kobiety chcemy. Zatem nie zdziwi mnie info , że jakaś kobieta zostanie brutalnie zgwałcona, przez jakiegoś taniego naśladowcę, który poczuje się w obowiązku rozbudzić fantazję przypadkowo spotkanej „znudzonej” kobiety. Kobieto ulecz go swoją miłością.

 

Oczywiście nie potępiam ani nie wyśmiewam ludzi, którzy to obejrzeli, nie naśmiewam się z tych którym ten film się podobał bo o gustach się nie dyskutuje. I nie zamierzam brać udziału w krucjacie przeciwko temu filmowi. ( nie jestem z tych od krzyża ). Mnie tylko dziwi ta fascynacja tym czymś. Ta powstała moda na wszystko co Gray. Że jak grzyby po deszczu powstają kursy wiązania, a sprzedaż gadżetów erotycznych rośnie. (To dobrze dla gospodarki). Szkoda, że naprawdę ważne dzieła, nie wzbudzają takiej fascynacji i chęci naśladowania. Właśnie groźne tu jest naśladownictwo a raczej, żal mi par, które musiały sięgać po tego typu inspiracje. Jakież ubogie musiało być to ich pożycie. W poszukiwaniu materiałów do tego wpisu, opierałam się na recenzjach i materiałach ogólnie dostępnych a raczej natrętnych. Większość to zachwalacze, czułam się samotna ze swoim zdaniem gdy nagle natrafiłam na recenzję pana Tomasza Raczka, który damski punkt widzenia na seks przedstawiony w filmie skwitował na swoim blogu słowami: (…) nie jest elitarny, nie jest też obarczony intelektualnym uzasadnieniem. Ma za to smak kultury popularnej, łatwo zrozumiałej nawet dla odbiorców bez żadnego wykształcenia i zamiast rozważań natury etycznej, czy estetycznej wprowadza tanią, podlaną melodramatyzmem psychologię, rodem ze słabego serialu (…) Pan Tomasz jako krytyk, zapewne musiał film obejrzeć, ja dzięki niemu już nie muszę. Smutne tylko jest to, że film postrzegany jest jako głos ogółu kobiet. Kopiąc dalej po światłowodach, trafiłam na informację o producentach odzieży dla niemowląt i dzieci, którzy wyczuwając koniunkturę, zaprojektowali serie ubrań inspirowaną filmem. I tak o to „ znudzona mamusia” może kupić swojej córeczce koszulkę z napisem „moja mama pragnie spędzić noc z panem Grey” Zatkało mnie! Długo myślałam nad odpowiednim komentarzem tegoż zjawiska, mimo usilnych starań i mojej cechy mądrzenia się na wszystkie tematy świata nie potrafię znaleźć słów by opisać ów kretynizm! Może kolega mi pomoże?

BESZ-TA

________________________________________________________________________________________11004373_849130451812933_1118203884_n

§1

„50 twarzy Greya“… „50 twarzy Greya wszędzie“. Gdziekolwiek się nie ruszysz, czegokolwiek nie włączysz, jakiejkolwiek gazety nie weźmiesz do ręki. Wszędzie. Kilka dni temu, na autobusie widziałem plakat promujący Park Naukowo Technologiczny w Gdyni. Wiecie jaka była nazwa wydarzenia? 50 twarzy nauki… No nie. No po prostu ku*wa, nie.

§2

Generalnie nie mam nic do samego tworu jakim jest „magiczne” 50 twarzy Greya. Osobiście mi to ni grzeje ni parzy. Pomijam fakt, że pod względem literatury jest to chłam, jeżeli chodzi o film, który jest adaptacją wyżej wymienionego – nie oglądałem, być może obejrzę z czystej ciekawości choć na pewno nie teraz. Czuję się tym najzwyczajniej osaczony. Czemu nie mam żadnych pretensji odnośnie samego jestestwa tego tworu? Ano dlatego, że byłem w wojsku, a tam panuje takie powiedzenie ,,jeżeli coś jest głupie, ale działa – to to coś nie jest głupie‘‘. Może de facto coś w tym jest. W każdym razie wielokrotnie w życiu przekonałem się, że ta maksyma ma wiele wspólnego z rzeczywistością która nas otacza. Tak więc jeżeli kobietom się podoba i chcą to oglądać to ok. Tak samo było kiedyś ze „Zmierzchem” i innymi dziwnymi pseudo romantycznymi tworami.

§3

Nieco przeraża mnie jednak skala i nagłośnienie całej sprawy. Wszyscy podzielili się na dwa obozy, albo są za albo bojkotują całą akcję. Rozumiem, że kobiety mają swoje potrzeby, jednak wszyscy na około zachowują się jakby
po obejrzeniu filmu lub przeczytaniu książki, odkryli, że można uprawiać seks inaczej niż ,,na misjonarza‘‘. Serio? Już parę tysięcy lat temu powstała kamasutra i z tego co mówią historycy to pan Grey może się schować przy ich pomysłach. Nie rozumiem fenomenu tego tworu, ale skoro już istnieje… Skoro atakują mnie nim z każdej możliwej strony, to należy się do tego po prostu w jakiś sposób odnieść. Widzieliście co się dzieje w Stanach w związku z premierą 50 twarzy? Co drugi budynek jest pokryty bilbordem wielkości bloku w którym mieszkam Na każdym skrzyżowaniu ledowe ekrany pełne trailerów, plakaty na przystankach, w metrach – KOSMOS. Tam w ogóle wszystko jest na wyrost robione, rozumiem – promocja. Miliony dolarów wpakowane w promocje i inne zabiegi marketingowe, ale sami ludzie na portalach społecznościowych i portalach drwiących ze wszystkiego nakręcają tę machinę. Znam internet nie od dziś, mogłem się w sumie tego spodziewać, ale sprawia to, że na prawdę nie mam ochoty już o tym słyszeć. Coś jak z piosenką którą słyszysz do urzygu w radiu.

§4

Jeżeli chodzi o wypowiedź koleżanki powyżej to mi nie brak słów na serie ubrań dla dzieci z takim tekstem. Bezczelne, debilne, prostackie i chore. To w skrócie i z użyciem cenzuralnych słów ( mam takie postanowienie noworoczne – w takich chwilach żałuję, że nie mogę użyć słów ostrzejszych ). Rozumiem te dewiacje, potrzeby kobiet, ponoć każda chce poczuć, że ma w łóżku faceta a nie ciepłą kluchę, ale wciąganie w to dziecka to przesada. Sama sobie ubieraj taką koszulkę, a nie dawaj małemu dziecku koszulki o ewidentnym podtekście ostro seksualnym!

 

 

Sam twór Greya niech sobie istnieje, niech wywołuje głośne poruszanie tematyki seksualności, niech pary głośno rozmawiają o swoich potrzebach, ale proszę przestańcie mnie ostrzeliwać z każdej strony coraz to większymi absurdami związanymi z tą tematyką.
A propos jeszcze tej koszulki… No patrzę i nie wierzę. Za każdym razem, gdy mówię że nic mnie już nie zaskoczy to ludzka głupota nie zawodzi i przyjmuje to jako wyzwanie chyba.

SJB