Archives

All posts for the month Styczeń, 2015

A konkretniej ile jest warte wykonanie projektu graficznego plakatu Dzień Babci i Dziadka?

Otóż wykonanie takiego projektu jest warte tyle ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. To jedyna słuszna odpowiedź.

Dla Biura Prezydenta DS. Promocji Miasta (chodzi o miasto Gdańsk) jest warte 1476 zł

 

Natomiast wykonanie projektu graficznego reklamy już o wiele mniej (cóż najwidoczniej doceniają seniorów).

gdansk-projekt-reklamy

 

I nawet nie chodzi o sumy, ale o jedną ważną rzecz, czyli o publiczny dostęp do informacji. Wielki ukłon w stronę władz Gdańska za to, że duże miasto udostępniło w sposób jawny rejestr umów (http://www.gdansk.pl/bip/raporty-publikacje?umowy=tak), dzięki czemu mieszkańcy mogą się dowiedzieć z kim miasto podpisuje umowy, jak i za ile.

To krok w stronę większej przejrzystości naszych władz samorządowych. Dzięki temu obywatelom łatwiej kontrolować na co są wydatkowane ich pieniądze.

Mam nadzieję, że taki rejestr wkrótce będzie miało każde miasto w Polsce.

Zainteresowanych tematem zapraszam na Publiczny Rejestr Umów.

 

Józef K.

 

M. Ogórek na Prezydenta RP

 

Nie słyszałeś o Niej? My też nie.

 

§1

Poranek, przyjemna atmosfera kawka, bułeczka z jakimś serkiem, ogórkiem pomidorkiem (no bo nowy rok, wiecie postanowienia, zdrowe odżywianie i te sprawy) i tak sobie przyjemnie wyobraźcie poranek spędzam, jak to w nawyku miewam, z odpalonymi wiadomościami najróżniejszych kanałów, za co moja przyszła małżonka nie jednokrotnie mnie już prześwięciła i wtem podają najnowsze sondaże. Jeszcze przed pokazaniem pięknych tabelek wykazów i wykresów pomyślałem no tak, Polaczki jak to Polaczki zagłosują wszyscy na Bronka, bo w sumie po co cokolwiek zmieniać, parę głosów pójdzie na jakiegoś PiSowca parę ankietowanych na Korwina, paru zwolenników trawy na Palikota i pewnie jakiś tam Miller po drodze się przypałęta albo kto inny.

BŁĄD. Generalnie stwierdzam, że dość wprawnie orientuję się w scenie politycznej naszego kraju, może nie bezbłędnie ale wprawnie, wydaję mi się dobrym określeniem i nagle ni z gruszki ni z pietruszki, wyskakuje Ogórek. Pani Ogórek. Pani Magdalena Ogórek kandydat na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wystawiona przez SLD.

 

§2

Generalnie twarz jakaś znajoma gdzieś Ją widziałem, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Nie wiem kim jest, nie wiem kim była, ani dlaczego jest wyżej w sondażach na PREZYDENTA RP niż inne osoby które bawią się w politykę ładnych parę lat. W zasadzie obchodzą mnie takie rzeczy. Mimo, że urząd Prezydenta w tym kraju ma się mniej więcej jak stanowisko kapitana na promie – zabawia gości i podaje rękę tym którzy kupili bilet za najwyższą kwotę, to coś tam do powiedzenia Prezydent jak i kapitan ma. Tak więc siedzę szperam i szukam czegokolwiek – doświadczenia w zarządzaniu, coś, cokolwiek. Niestety… Brak, error 404 Ogórek not found. Znaczy coś tam found, ale doktoraty, prace naukowe, rola pielęgniarki w „Na dobre i na złe” oraz praca w TVN jakoś mi nie wystarcza (swoją drogą niezły rozstrzał zawodowy ma dziewczyna, prawda?).

 

§3

Nie powiem, ze wszystkich humanistów najbardziej szanuję prawników i historyków. Tych pierwszych dlatego, że większość orientuje się w prawie całkiem nieźle, a na tym cały nasz cyrk na kółkach jest postawiony, tych drugich dlatego, że ,,Historia vitae magistra est’’ – czyli historia nauczycielką życia.

Moje pytanie brzmi skąd Pani się wzięła? Jest ponoć bezpartyjna, wiele komentarzy stwierdza, że jest to najtańsza zagrywka polityczna tj. szczucie wyborców Jej aparycją, która z pewnością na tle np. Korwina jest wyróżniająca się, ale coś tam wskórała skoro pojawiła się w sondażach. Czy jest po prostu osobą wyłonioną z tłumu, dano jej tekst do ręki który kazano przeczytać przed kamerą czy de facto ma coś do powiedzenia? Weźmy pod uwagę to że Ona sama jakoś za dużo się nie wypowiada. Pani O. jest wielką niewiadomą i myślę, że jako kandydat na Prezydenta powinna zacząć jasno określać swoje poglądy polityczne. Ponad to czy bycie przez 3 lata szefową gabinetu politycznego przewodniczącego Napieralskiego wystarczy (w kwestii doświadczenia nota bene) do zarządzania krajem?

 

§4

Dawno nie miałem takiej zagwozdki względem jakiejkolwiek figury na scenie politycznej. Z jednej strony – nowa osoba na tle starych figur zawsze wprowadzi coś dobrego – chociażby dyskusje i strach u konkurentów, który z reguły jest budujący.
Z drugiej strony, co jeżeli to de facto tania zagrywka medialna?

Nie jestem w stanie przyjąć jasnego stanowiska, a co Wy o tym myślicie?

SJB

 

—————————————————————————————————-

 
Przedstawienie kandydatki SLD na urząd Prezydenta RP zbiegło się ze śmiercią Józefa Oleksego co nieco przyćmiło to medialne wydarzenie, ale nie na długo. Po kilku dniach media ruszyły. Spirala się nakręciła i…ruszyło wyciąganie brudów, grzeszków i wszystkiego do czego polityka jest zdolna.
Co to oznacza? Lęk wśród potencjalnej konkurencji. Skoro zaraz po ogłoszeniu kandydatury, zanim kandydatka zaczęła na dobre prowadzić agitację wyborczą, ruszyła negatywna kampania mająca ją natychmiast zdyskredytować. Polityka to bagno, na każdym szczeblu, nie ważne czy mówimy o najwyższych stanowiskach takich jak Prezydent, Premier czy Marszałek Sejmu czy o stanowiskach samorządowych. Wybory i kampania na każdym etapie potrafi być brutalna i paskudna.

 

Przypadki wyborcze

W historii wyborów na Prezydenta naszego kraju nie brakuje ewenementów, osób, które z polityką nie mają wiele wspólnego lub był wcześniej nieznane. Zdarzają się także osoby, które biorą się „znikąd”, warto tu wspomnieć chociażby Stana Tymińskiego, który startował w wyborach dwukrotnie, raz z całkiem dobrym rezultatem. Czyżby SLD wyciągnęło wnioski z wyborów z 1990 roku i próbuje przebić ten pomysł na teraźniejsze realia?

 

Zatarte ślady

Można znaleźć trochę informacji na temat Pani Magdaleny Ogórek, jednak poza życiorysem coś co bardziej mnie ciekawi to komunikat, który otrzymamy po wpisaniu imienia i nazwiska kandydatki w Google:
„Niektóre wyniki mogły zostać usunięte na mocy europejskich przepisów o ochronie danych.”
Zbieżność nazwisk czy po prostu kilka artykułów lub stron zostało zgłoszonych przez kandydatkę? Ciężko to określić. Może po prostu kandydatka miała dość oczerniania jej w pewnych serwisach czy też nie chciała żeby stare konta w serwisach społecznościowych pokazywały się w wynikach wyszukiwania.

 

Statystyczny Kowalski

Statystyczny Polak ponoć dłużej zastanawia się nad zakupem pralki niż nad wyborem, którego dokonuje przy urnie wyborczej. Czasem pralka posłuży dłużej niż polityk, już nie mówiąc o jej użyteczności, ale tak być nie powinno. A czy tak rzeczywiście jest? Niestety, całkiem prawdopodobne.

 

W poszukiwaniu zmiany

Polacy od kilku lat szukają podświadomie, a może też w pewnej części świadomie jakiejś odmiany od obecnych na naszej scenie politycznej partii. Były różne próby wykorzystania tej potrzeby. Ciągłe zmiany zarówno po tej „niby” prawej stronie jak i po tej lewej stronie. Nie jestem chyba w stanie ile to partii się oddzielało żeby potem połączyć, ilu liderów wracało po kolejnych klęskach do poprzednich partii. Nie zdawało to po prostu egzaminu.
Polacy na tyle silnie szukają alternatywy, że w wyborach są w stanie zagłosować na niemal kogokolwiek byle nie był związany z tymi, których widzi na co dzień w TV. No i tym sposobem tak wysokie wyniki KNP i tym podobnych partii.
Na szczeblu samorządowym również możemy wyciągnąć podobne wnioski, chociażby po wygranej Roberta Biedronia w Słupsku. Ludzie starają się wybierać nowe osoby, które wydają się być oderwane od obecnych układów. I to nie byłoby aż tak złe…jeśli tylko o to by chodziło.

 

Prezencja, rozgłos, medialność i znana twarz

Jeśli ktoś spyta o doświadczenie w polityce: MSWiA, mamy wspomnianą przez kolegę posadę u posła Napieralskiego. Historyk kościoła, czy potrzeba czegoś więcej żeby przekonać elektorat, który raczej nie przepada za SLD? Publicystka, dr nauk humanistycznych, więc nie będzie popełniać takich gaf jak niektórzy politycy. Zna środowisko akademickie. Do tego z mediami jest obyta jak mało kto, nie dość, że telewizja TVN24BiŚ to jeszcze Tygodnik Powszechny. Bardziej interdyscyplinarnej i uniwersalnej kandydatki chyba nie można było znaleźć.

 

Aleksander Kwaśniewski gdy wygrał debatę z Lechem Wałęsą (później zresztą wygrał wybory prezydenckie) miał dobrych doradców, najwidoczniej SLD zatrudniło obecnie podobnej klasy specjalistów. Oby tylko Pani Magdalena nie musiała wylewać na siebie kawy podczas debaty.

 

Józef K.

Czyli jak stałem się nietolerancyjnym obywatelem

 

§1

Po pierwsze: pragnę wyrazić głębokie ubolewanie nad tym co stało się w Paryżu w ciągu ostatnich paru dni. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czują rodziny ofiar, ale wiem jedno – śmierć za korzystanie z przywileju wolności słowa jest śmiercią w imię wyższej idei i myślę, że można oddać tym ludziom hołd nie tylko jako człowiekowi ale także jako symbolowi.

 

Jesteśmy z wami i waszymi rodzinami w tym trudnym okresie.

Nos pensées sont avec vous et votre famille en ce moment difficile que représente la disparition d’un être cher.

 

JE SUIS CHARLIE

 

§2

Jest to nie do zaakceptowania i nie da się wytłumaczyć w żaden realny sposób tragedii która miała miejsce. Nie mniej jednak, był to impuls. Przypuszczam, że nie jestem pojedyńczym egzemplarzem, który odczuł ten impuls. Do niedawna uważałem się za osobę względnie tolerancyjną jeżeli chodzi o mniejszości kulturowe, nie miałem większego problemu z osobami z krajów arabskich oraz ich przebywaniem na terenie naszego kraju czy innych w których byłem. Nie miałem także nic do osób które wyznają muzułmanizm – być może dlatego, że wszystkie z tych osób były muzułmanami mniej więcej w tym samym stopniu w jakim chrześcijaninem jest standardowy kowalski, to jest: pili alkohol bez zasłaniania zasłon w domu, aby Allah nie patrzył, post nie istniał w ich osobistym słowniku, a dywanik do modlitw kurzył się u nich w szafie. Impuls którym był atak w Paryżu na siedzibę popularnego magazynu sprawił, że wiele rzeczy się zmieniło – problem stał się bardziej realny niż kiedykolwiek, nie mamy do czynienia z poszczególną organizacją jaką jest Al-kaida, ale z Państwem Islamskim, który bezprecedensowo (chociaż gdybyśmy usilnie się postarali to w XII w. by się znalazł jakiś precedens) wkracza z buciorami na terytorium starego kontynentu. Dlaczego nadałem taki tytuł temu wpisowi? Ponieważ teraz gdy będę podróżować komunikacją miejską z osobą arabskiego pochodzenia będę czuł się realnie zagrożony.
Gdy usłyszę w radiu lub przeczytam w gazecie o tym, że budowany jest kolejny meczet, albo o tym, że muzułmanie domagają się, jak to miało miejsce w Londynie aby mieszkańcy nie spożywali alkoholu w nowy rok i nie chodzili na dyskoteki to mnie szlag trafi. Autentycznie wywołuje to u mnie gotowanie się krwi i jest to związane między innymi z tym, że im większa ilość muzułmanów przestępuje granice Unii Europejskiej tym większe zagrożenie czycha na normalnych obywateli, na każdym rogu ulicy naszych alma mater, naszych miast w których żyjemy, pracujemy, w których nasze dzieci chadzają do szkół.

 

§3

Być może jestem w tym momencie zbyt radykalny, być może przesadzam – nie obchodzi mnie to. Czuję realne zagrożenie jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, jako obywatel kraju członkowskiego Unii Europejskiej i w żaden sposób nie jestem uspokojony słowami przedstawicieli rządu o moim bezpieczeństwie. Radykałowie nie rodzą się od razu z sieczką w głowie. Oni wywodzą się ze zwykłych muzułmańskich rodzin, poszukując adrenaliny jadą na szkolenia zagraniczne, a później wracają z super planem na osiągnięcie raju boskiego stanu i ileśdziesiąt dziewic w niebie. Może niech przedstawiciele rządów zaproszą państwo islamskie na ulicę czerwonych latarni w którymś z krajów zachodnich i im przejdzie? Chociaż fakt, o dziewice to akurat może być ciężko.

 

§4

W XII wieku Mongołowie rozwiązali problem sekty asasynów, którzy byli protoplastą dzisiejszych terrorystów i funkcjonowali dość długo, atakując swoje cele na najwyższych stanowiskach państwowych również w Europie. Wiecie w jaki sposób rozwiązali ten problem? Wybijając co do nogi każdego przedstawiciela tej organizacji łącznie z przywódcą. Nie chcę robić tutaj wykładu z historii, każdy może wpisać w Google słowa klucze, ale ponoć pogrom można porównywać do spotkania pierwszego stopnia buldożera z glinianym domkiem. Owszem problem się odrodził kilkadziesiąt lat później, jednak był on w zasadzie nic nieznaczącą błahostką w porównaniu do wcześniejszych działań asasynów/terrorystów.

 

Dziś niestety żadne państwo nie zdecyduje się na kroki które podjęli Mongołowie w XII i XIII wieku. Z kolei Rządy starego kontynentu powinny się znacząco przeciwstawić dalszej islamizacji i próbach wywierania wpływu na miasta i obywateli. Dochodzimy do momentu w historii, gdzie dyrektor szkoły w Szwecji zakazuje wieszania flagi Szwecji aby nie urazić mniejszości narodowych i kulturowych które mogłyby się poczuć urażone. Poważnie?
Rządy Europejskie powinny wprowadzić maksymalne obostrzenia w migracji ludności z tamtych rejonów, każda osoba może być potencjalnym zagrożeniem i niestety nie da się tego zweryfikować, być może jest to drastyczne podejście ale drastyczne sytuacje wymagają drastycznych środków i tak jak przez całe życie staram się nie popełniać błędu wrzucania wszystkich w jeden worek tak w tym wypadku z pełną świadomością swoich słów mówię:
stop, zamknijmy granicę, nie obchodzi mnie czy to jest dobry człowiek według mnie może być równie dobrze terrorystą niech siedzą u siebie w kraju, niech się pozabijają nawzajem – mam to gdzieś. Żyję w XXI wieku w cywilizowanym świecie i jeżeli jednostki z innych kultur starają się to mi odebrać nie mam zamiaru na to patrzeć i mówić, że wszystko jest ok. Zabierzmy im przywileje, dofinansowania zapomogi i nie rozdajmy obywatelstw jak kuponów McDonalda, inaczej w naszym kraju, w naszych miastach może dojść do takich samych sytuacji jak w Paryżu w dniach ostatnich.

 

SJB


 

 

Problem nasz z tolerancją

Czyż jednym z wyznaczników naszej zaawansowanej i cywilizowanej społeczności nie jest właśnie tolerancja? Tak samo jak naszą chlubą tak samo jest też naszą bolączką i piętą Achillesową. Jest ona łatwo wykorzystywana przez skrajne i ekstremistyczne ugrupowania, a także przez tych, którzy są z nią na bakier. Staje się punktem zapalnym i centrum dużej ilości sporów. Nie raz sami ze sobą nie potrafimy postawić jej granic, a co dopiero mówiąc o kimś komu to pojęcie jest zupełnie obce.

Czy to nie przez naszą tolerancję na różne wyznania i otwartość na cudzoziemców nie staliśmy się narażeni na ataki?

Jest ona naszą słabością, ale przecież się jej nie wyrzekniemy, bo zniżylibyśmy się do poziomu naszych „oprawców”.

 

 

Nie każdy taki sam

Rzecz, którą wie każdy rozsądny człowiek. Nie każdy muzułmanin czy szerzej osoba wierząca jest przecież skrajnym radykałem. W Polsce również mamy problemy z osobami wierzącymi, ale nie z muzułmanami tylko chrześcijanami czy katolikami, którzy niejednokrotnie uważają się za dyskryminowanych i próbują wywrzeć większy wpływ na władze i pozostałą część społeczeństwa, często w sposób nieprzystający do ich wiary. Na szczęście nie mamy do czynienia z zamachami terrorystycznymi, ale „krucjaty różańcowe” czy walka o krzyż nie jest dobrym symptomem.

 

 

Remedium na tę bolączkę

Państwo powinno być oddzielone od kościoła, ale naprawdę, a nie jak ma to miejsce w Polsce. Państwo nie powinno ulegać naciskom i wpływom grup religijnych. Państwo powinno opowiadać się za wolnością wyznania, ale nie na zasadzie totalnego ustępstwa i przyzwolenia na działanie radykałów jak ma to miejsce w wielu europejskich krajach. Tolerancja ma swoje granice, o których zapominamy. Tolerancja nie oznacza przyzwolenia na wszystko. To emigranci, którzy korzystają z przywilejów obywatelstwa czy też gościny w danym kraju powinny w dużej mierze dopasować, zasymilować się czy też pójść na ustępstwa związane z kulturą danego kraju, a nie odwrotnie.

W obecnej sytuacji zdaje się, że poprzez niewłaściwe zrozumienie tolerancji dążymy do nieodwracalnego zatracenia własnej kultury i wiary, która jest wypierana przez kulturę i wiarę napływową.

 

 

System naczyń połączonych

Szukając przyczyny zamachów ciężko jednoznacznie wskazać jedno zjawisko. Terroryzm nie wziął się znikąd, ani też nie jest niczym nowym. Jego początków można doszukiwać się nawet i w starożytności, kolega przytoczył przykład nieco „świeższy” jednak podając go uświadamia nam, że to coś z czym borykano się już od dawna. W Europie także. Obecne działania są niczym w porównaniu do działań organizacji takich jak ETA czy IRA. Terroryzm obecnie kojarzymy głównie z islamskimi fundamentalistami co jest dużym błędem. Terroryzm jest także często związany z działaniami służb specjalnych, polecam zapoznanie się z opisem operacji „Gladio”.

Terroryzm bierze się z problemu. Problemu, który obecnie nie jest już problemem tylko jego, ale całego świata. Żyjemy w globalnej wiosce. Jeśli gdzieś się dzieje źle to także odbija się na nas. Niczym efekt motyla. Jeśli w krajach afrykańskich mamy do czynienia z konfliktami zbrojnymi normalnym jest to, że czeka nas fala emigracji z tamtych rejonów. Każdy człowiek ma potrzebę bezpieczeństwa więc szuka tego potencjalnie bezpiecznego miejsca. A co gdy próbujemy te konflikty rozwiązać? Często sobie nie potrafimy z nimi poradzić. Wciskanie demokracji na siłę do krajów, w których ona nie zdaje egzaminu? Chyba nie ma to sensu. Z drugiej strony nie możemy biernie patrzeć na cierpienie niewinnych ludzi.

Społeczności na całym świecie są na różnych etapach rozwoju, zarówno kulturowego, religijnego jak i ekonomicznego, ale mimo to stanowimy, czy tego chcemy czy nie, jedną całość. Te różnice powodują problemy, a i często wojny. Dobrym przykładem tych różnic jest porównanie religii chrześcijańskiej i Islamu. Islam jest młodszą religią (o blisko 600 lat). Co robili chrześcijanie blisko 600 lat temu? Wyżynali wszystkich w pień na krucjatach. Może religia musi się trochę „ostać” żeby znormalnieć i ukrócić ekstremistów w swoich szeregach?

My jako społeczeństwo, które uważa się za bardziej rozwinięte pod każdym względem, powinniśmy dążyć do zniwelowania tej przepaści, jednocześnie nie narzucając swoich poglądów (ciężka sprawa, ale cóż). Jedyną drogą, która może połączyć te dwa odmienne światy jest edukacja, ale nie wszystkim jest to na rękę, wszak głupimi i niewykształconymi ludźmi łatwiej jest rządzić.

 

 

 

Różnorodność kulturowa jest piękna póki nie chwyta za karabin

Opinią publiczną łatwo jest zmanipulować. Jedni będą mówić, że te zamachy to wina Islamu, inni, że to tylko samotne wilki, inni, że to ekstremiści z ISIS, zacznie się wojna religijna w zachodniej Europie, zaczną się problemy imigrantów, zaczną się protesty i marsze, takie jak ten dziś w Paryżu. Będzie niepisane przyzwolenie na akty przemocy. Każda ze stron na tym straci. Ekstremiści będą się bić z ekstremistami, a normalni ludzie, jak zawsze, oberwą najbardziej. Sytuacja była napięta od dawna, kwestią czasu było, że coś złego się wydarzy.

Kwestia tylko kto był sponsorem i prowodyrem tych zamachów, bo czasami odpowiedzi trzeba szukać w miejscach, które nie są oczywiste.
Na wojnie i konfliktach zawsze ktoś zarabia. Zawsze ktoś zbija kapitał czy to polityczny czy finansowy. Niestety za cenę ludzkiego życia.

Józef K.