Archives

All posts for the month Listopad, 2013

Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło.

 

Słowem wstępu

Mamy XXI wiek, ponoć, choć czasami mam wrażenie, że wcale nie latamy w kosmos, nie badamy Wszechświata ani bozonów Higgsa w CERN, że jedyne odloty jakie mamy to te w głowach.

 

Zabijamy ludzi, bo ktoś tak odczytuje słowa zapisane przez kogoś na kartce papieru/papirusa/skóry parę wieków temu, a pochodził od boga czy jego innych wysłanników.

Wierzymy w teorie spiskowe i niezrozumiałe, tajemnicze siły rządzące światem.

Wierzymy w układy i układziki, Loże i zgrupowania w to, że wyznawcy jednych religii dominują innych, że to oni panują na tym świecie.

Wierzymy, że jedna dyktatura jest lepsza od drugiej.

Wierzymy, że lepiej jest patrzeć jak umiera ktoś bliski niż przetoczyć mu krew.

Wierzymy, że to zwierzę możemy zjeść, a tego nie.

Wierzymy, że tylko brutalnie zamordowane zwierzę jest godne zjedzenia.

 

Nie mam wiary, bluźnię. Nie mam zasad. Jestem nieetyczny, niemoralny. Jestem heretykiem, jestem zdrajcą, nie jestem polakiem. Sto rzeczy usłyszeć mogę. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tymi hipokrytami, którzy modlą się pod figurami?

 

 

Jeden dzień, dwa światy.

 

Popołudnie, wybraliśmy się na wykład na temat Bozonu Higgsa, boskiej cząsteczki. W sposób w miarę przystępny profesor opowiadał o tym jak skonstruowany jest Wszechświat na poziomie mikro. Bardzo mikro, bo przecież bierzemy pod uwagę cząstki elementarne. Próżnia nie jest do końca próżnią, próbujesz zrozumieć: Wszechświat, materię, to jak powstaje.

 

Wieczór, mistyka, a raczej mistyfikacja. Loże masońskie. Wiele można przeczytać na ich temat, niekoniecznie dobrego. Symbolika znana niemalże każdemu. Legendy krążące o spotkaniach, inicjacji i rzekomej władzy nad światem. Czym są teraz loże masońskie? Spotkaniami ludzi, którzy mają nieco za dużo kasy lub po prostu stabilną sytuację finansową (to tak się da? Wow, uszanowanko), którzy są nieco znudzeni codzienną pracą i życiem i wymyślili sobie, że fajnie by było coś zrobić. No tak, tylko co? Zrobimy sobie stowarzyszenie, będziemy tam rozmawiać, interpretować sztukę, będziemy dążyć do samorozwoju. Idee szczytne jak diabli. Super, świetnie, a jakieś efekty tych prac? A sorry, zapomniałem, przecież jesteśmy tajnym stowarzyszeniem. O, przepraszam, nie tajnym, tylko dyskretnym. No tak, ale jaki debil przystąpiłby do takiego stowarzyszenia, które w sumie to nie wiadomo co robi i jeszcze miałby za to płacić. Wiem, mam pomysł! Rzucimy parę nazwisk, dorzucimy mroczne symbole, dorzucimy rytuały, powiemy, że mamy korzenie z XVIII wieku i jesteśmy tacy mega tajni. Tak tajni, że mamy profile na FB, że publikujemy tam zdjęcia z imprez, a proces rekrutacji staje się co raz bardziej otwarty.

 

Na dobrą sprawę w jednym mieście tak różne światy, tak różni ludzie, tak absurdalnie skrajne sytuacje.

 

Nie wiesz co wydaje się większą abstrakcją to, że gdzieś w Europie ktoś zderza ze sobą cząstki elementarne żeby dowiedzieć się jak powstał Wszechświat czy to, że ludzie przechodzą przez inicjacje i obrzędy wierząc w…w sumie nie wiadomo co, w to, że ma im to pomóc w samodoskonaleniu się?

 

Moim zdaniem lepsze efekty mojego samodoskonalenia się osiągnę zgłębiając prace naukowe i chodząc właśnie na takie wykłady niż będąc członkiem „dyskretnych” organizacji.

 

Józek K.

 

—————————-

 

Jak spędziłeś sobotę ? – a wiesz najpierw ogarniałem jak stworzyć czarną dziurę później spotkanie z masonami, takie tam.

§1

Apropo wykładu wspomnianego przez Józefa K. Zacytuję ,, przystępny sposób‘‘ wcale nie był przystępny dla wszystkich. Ale to moja prywatna opinia, gdyż mimo tego iż czuję się dość pewny siebie i swojej wiedzy z różnych zakresów życia i nauki, to fizyka i z nią związany temat bozonu Higgsa jest mi bardziej odległy niż dystans z ziemi do plutona. Nie zrozumiałem nic poza nazwiskiem faceta który się przedstawił. No cóż.

Co zaobserwowałem w trakcie wykładu ?  otóż ku mojemu zdziwieniu na wykład przybyły osoby z różnej kategorii wiekowej, i nadal ku mojemu zdziwieniu wyglądali na takich co rozumieją co facet do nich gada ( jeżeli któreś z was to czyta, naprawdę podziwiam ) . Na twarzy większość z nich miała wymalowana że nauki ścisłe są ich domeną. Generalnie inteligentni ludzie.

 

Co w tym dziwnego ?

§2

No niby nic gdyby nie fakt że tej soboty mieliśmy dość napięty terminarz i w niecałą godzinę po zakończeniu spotkania w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym mieliśmy wizytę w Sopockiej Zatoce Sztuki gdzie odbywał się wernisaż symboliki masońskiej. Zachęcam do zapoznania się z ofertą zatoki sztuki, generalnie wynajęcie tegoż lokalu do najtańszych nie należy – wiem bo kiedyś byłem zainteresowany zrobieniem wesela w tymże przybytku luksusu i alkoholi. Dlaczego tam trafiliśmy? Otóż do niedawna nie wiedziałem nic na temat Lóż Wolnomurarskich. NIC. Wiedziałem że istnieli, bo oglądałem kod da vinci ale generalnie nie specjalnie kręciła mnie ich tajność legendy o nich krążące etc. Wolę coś bardziej namacalnego. Chociaż nie – słowo namacalne to źle dobrane słowo biorąc pod uwagę krążące legendy na temat ichniejszych obrzędów.

 

Wystawa jak i wernisaż były otwarte więc postanowiłem skorzystać z okazji i złębić swoją wiedzę na ich temat, a przy okazji skonfrontować domysły z rzeczywistością.

 

§3

Veni Vidi Fugi. Dosłownie. Atmosfera panująca wśród osób przebywających na miejscu jak i urywki rozmów docierające do uszu nie skłaniały do dłuższego pozostania na miejscu. Składki, wpisowe, „pod opaską“, rytuały, tajemnice, testy, to wszystko przypominało połączenie sekty i MLM.

Podsumowując chciałbym się odnieść do twarzy ludzi tam zebranych. Każde z nich miało wypisane na twarzy bezwarunkową lojalność oraz wiarę w …coś . Mogę jasno określić iż te osoby były jakimś odłamem fanatyzmu. A najśmieszniejszym dla mnie było iż dużą ilością tych osób były staruszki w wieku 70+ które zagorzale rozmawiały na tematy wolnomurarstwa, i widać że były bardzo ,,wkręcone‘‘.

W windzie – jedna z nich wypowiedziała słowa które myślę najlepiej podsumowują całą sytuację ,, Kiedy człowiek osiąga już stabilność finansową, poszukuję rzeczy, którymi może się zająć.‘‘. Naturalnie szybko dodała iż w tym wypadku jest to ,,służba ludzkości‘‘, ale ja myślę, że zrozumiałem ten przekaz w jedyny akceptowalny przeze mnie sposób.

Nie neguję istnienia tego stowarzyszenia jak i również żadnego innego. Dobrze, że ludzie znajdują sobie rzeczy, w które chcą wierzyć, jedyne co mnie martwi to ogromne hasła dotyczące służby na rzecz ludzkości, które w XXI wieku znaczą tak nie wiele, a wychodzi na to, że są jedynie naklejką na skarbonce.

 

SJB

Natrafiliśmy ostatnio na taki oto artykuł : http://niebezpiecznik.pl/post/projekt-29-polski-wirus-wojskowy-na-zamowienie-mon/

 

§1

Ale my byśmy chcieli być jak amerykanie. Co druga ulica dziurawa na ulicach jakiegokolwiek polskiego miasta, czołgów i innego sprzętu mamy tyle co kot zapłakał, a tymczasem zielone łyse głowy siadające na czele całej hipokryzji jaką jest niestety nasze wojsko marzy o potężnym wirusie który będzie zdobywał informacje wywiadowcze . No spoko. Ale po co? Jako osoba która miała do czynienia z formacjami wojskowymi stwierdzam że jest to nam zgrubsza nie potrzebne nie mówiąc już o etyce bo ta z kolei w wypadku jakichkolwiek służb rządzi się własnymi prawami i nie roszczę wobec tego większych pretensji, o ile wykorzystywane nowinki są w celu słusznym. Jestem optymistą w tym wypadku nic na to nie poradzę ale generalnie popieram inwigilację w pewnym stopniu.

 

§2

Według mnie pomysł wirusa można porównać do sytuacji, w której ludzie kupują drabinkę i trampolinę do basenu . W sytuacji w której nie mają basenu. Ale zobaczyli u sąsiadów i że jest bardzo fajna ta drabinka to oni też chcą taką mieć. Wydaje mi się że ludzie siedzący tam u góry w naszym kraju trochę się przestraszyli gdy zobaczyli możliwości ataków gdy te z kolei się pojawiły. Nie posiadam zbyt dużej wiedzy na temat zabezpieczeń programów trojanów itp. Więc przyznam szczerze że nie jestem specjalistą aby się wypowiadać, ale jako logicznie myśląca osoba wydaje mi się, że istnieją inne sposoby na to aby zbroić się w internecie.

 

§3

Dlaczego my o tym wiemy ? Pytam się grzecznie dlaczego me oczy ujrzały tę informację przysłaną mi przez Józia K. Czy takie zbrojenie się nie powinno być nieco… no nie wiem dyskretniejsze? jutro kupię Anonse, może tam również znajdę jakąś ciekawą ofertę dzięki której pomogę uzbroić się naszemu kraju, za jakieś parę milionów . Jak to możliwe że osoba która chce wejść na teren Stoczni Marynarki Wojennej i w celu służbowym musi zrobić zdjęcia potrzebuje uzyskania pięknego certyfikatu mówiącego o dostępie do informacji niejawnych, kiedy osoby które potocznie mówiąc winny być ogarnięte organizują przetarg na wirusa zdolnego naruszyć system informatyczny innego państwa.

 

Mimo tego iż samych żołnierzy z wielu elitarnych grup w Polsce darzę ogromnym szacunkiem, to trochę mi ich żal. Naprawdę współczuję chłopakom narażającym swoje życie, bo jeżeli dziś widzimy przetarg na wirusa który został jakoś upubliczniony, to jutro na tej samej stronie możemy znaleźć imiona, nazwiska i rejony działań osób których ujawnienie tożsamości może kończyć się śmiercią. BŁAGAM NIECH KOLEJNE POKOLENIE, KTÓRE ZAJMIE STANOWISKA ZNACZĄCE W TYM PAŃSTWIE – ZACZNIE UŻYWAĆ MÓZGU !

 

SJB

——————————

 

Czy warto budować taki system?

A czy warto się zbroić? Oczywiście, że tak. Przezorny zawsze ubezpieczony. Mamy pewnie ważniejsze potrzeby. Szpitale, służba zdrowia, niedożywione dzieci i sto tysięcy innych spraw. Zawsze będzie coś ważniejszego, taka jest prawda. Ale skoro mamy wojsko i mamy budżet przeznaczony na obronność to wykorzystujmy go dobrze. Pieniądze i to o wiele większe są za przeproszeniem przewalane na czasami tak idiotyczne rzeczy, że tworzenie narzędzi zdolnych stworzyć Botnet wydaje się być wydatkiem jak najbardziej uzasadnionym i bardzo potrzebnym. Efektywniejszym rozwiązaniem byłoby stworzenie zespołu do walki z tego typu zagrożeniami, który by działał nad tworzeniem rozwiązań dostosowanych do pojawiającego się problemu. Co prawda mamy CERT – to zespół zajmujący się reagowaniem na zdarzenia naruszające bezpieczeństwo w sieci Internet (Computer Emergency Response Team), ale ich zadanie jest nieco inne. CERT szkoli, ostrzega, reaguje, poprawia bezpieczeństwo – szkoda, że ich uwagi nie są zawsze brane pod uwagę, ale to inna kwestia, ale CERT nie atakuje. A tutaj chodzi o narzędzie, które umożliwi atak. To chyba najciekawszy aspekt projektu 29.

 

W czym problem?

Po pierwsze w tym, że przetarg wyszedł na jaw. Nie powinien, ktoś popełnił błąd. Po drugie w wyborze rozwiązania. Jak domniemam całość projektu może się diametralnie zmienić i może się okazać, że realizacja będzie wyglądała zupełnie inaczej niż założenia. Biorąc jednak pod uwagę, że nie zmieni się nic to pozostaje kilka kwestii do rozważenia.

Kto będzie zawiadywał systemem? Na ile może naruszać prywatność przeciętnego obywatela naszego kraju? Na ile naruszać będzie integralność systemów informatycznych firm i przedsiębiorstw działających na terenie naszego kraju? Jakie zagrożenia może spowodować? Kiedy będzie wykorzystywany?

Tego się nie dowiemy, bo to informacje wrażliwe.

 

Gry wojenne

To wszystko może wydawać się fikcją. W kraju, w którym 1/3 obywateli nie posiada konta w banku, chcemy budować broń informatyczną. Niektórzy mówią, że myślimy przyszłościowo. Ja bym powiedział, że lepiej późno niż później. Jeśli ktoś myśli, że atakując systemy informatyczne  nie prowadzi się działań wojennych i nie jest to prawdziwa wojna to znaczy, że zatrzymał się w innych czasach. Przykro mi, witam w XXI wieku. Informatyzacja postępuje. Paraliż systemów informatycznych oznacza paraliż gospodarki i codziennego życia. Niedawno doświadczyliśmy awarii w popularnej sieci bankomatów jak i awarii kilku banków. Już wywołało to nie małe kłopoty. Na komputerach przechowujemy ważne dane, wykorzystujemy je w wojsku, szpitalach, elektrowniach, wszędzie. Działanie w Sieci mają często charakter wspomagający podczas przeprowadzania akcji wojskowych. Stały się ich nieodzowną częścią, a nie raz są jedynymi podejmowanymi działaniami. Cybernetyczne konflikty zbrojne to codzienność. Mocarstwa mają swoje oddziały, a wręcz małe armie przeznaczone do przeprowadzania działań mających na celu naruszenie integralności systemów informatycznych „wroga”. Prawdziwy świat i konflikty przenosimy do wirtualnej rzeczywistości, a te z wirtualnej rzeczywistości przenikają do naszego rzeczywistego świata. Rzeczywistość wirtualna przenika się co raz bardziej z tą naturalną. Przed tym już nie uciekniemy, ale warto się na to przygotować.

 

Józef K.

 

————————

P.S.

Dodatek z nowymi informacjami:

http://di.com.pl/news/49109,0,Polska_zbroi_sie_cyfrowo_O_wirusach_MON_F-16_i_Narodowym_Centrum_Kryptologii-Marcin_Maj.html

Święto Niepodległości
Teoretycznie święto wszystkich Polaków. Teoretycznie, bo od kilku lat zaczęło się przywłaszczanie tego święta przez różne frakcje, obozy polityczne, partie czy ruchy. Zwał jak zwał. Osobiście nie potrzebuję żadnych dodatkowych sztandarów poza tym biało-czerwonym żeby czuć się dobrze w tym dniu, tylko z roku na rok co raz mniej dobrze się czuję tego dnia. Czym to jest spowodowane? Wystarczy zobaczyć jakąkolwiek relacje z tego dnia.

 

Warszawa
Spłonęło kilka samochodów, mamy skandal dyplomatyczny, bo zaatakowano ambasadę Rosji, spalono „tęczę”, są ranni. Pozostałych strat nie ma co liczyć, bo pewnie jeszcze kilka dni potrwa zanim się wszyscy doliczą.

 

Dla porównania: Gdańsk
Parada Niepodległości, w której wzięło udział kilkanaście tysięcy osób. Przejazd zabytkowych pojazdów, grupy rekonstrukcyjne, przemarsz szkół i harcerzy, postacie z epoki, wypuszczenie gołębi. Goście z wielu krajów w tym np. hiszpańska grupa rekonstrukcyjna, która występowała w polskich mundurach. Incydentów? Brak. No chyba, że liczyć to, że konie nabrudziły na trasie przejazdu albo problemy organizacyjne związane z trasą przejazdu samochodów zabytkowych.
Gdynia? Bardzo podobnie. Jak i pewnie większość miast w Polsce. Zaryzykowałbym nawet, że wszystkie, poza stolicą. Da się? Da się. To dlaczego w Warszawie dzieje się to co się dzieje?

 

Marsz rozwiązany
W pewnym momencie marsz stał się nielegalnym zgromadzeniem ponieważ go zdelegalizowano. Nie dziwię się, skoro wymknął się spod kontroli organizatorów. Do zamieszek mogły doprowadzać grupy niezwiązane z marszem, nie wykluczam tego, mogły to być grupy tzw. „kiboli” (dziwi mnie nadużywanie tego słowa, szczególnie w jednej z telewizji podczas relacji na żywo), ale co z tego?
Te grupy nie zaatakowały podczas obchodów organizowanych przez prezydenta. Podczas tych oficjalnych uroczystości tylko właśnie podczas tego marszu. Dlaczego? Bo mają przyzwolenie? Bo czują się lepiej z tamtą grupą? Nie wiem, spytajcie ich, ale pewna korelacja niestety występuje.

 

Wspomnienie sprzed roku
W zeszłym roku 11 Listopada spędzałem w Warszawie. To był piękny, słoneczny i spokojny dzień. Ale można było wyczuć nerwową atmosferę w powietrzu. Widać było pozamykane sklepy i restauracje, zabezpieczone szyby. Widać było policję i oddziały prewencji. Na krzyżówkach, na ulicach, w zaułkach, nawet na dachach. Nie jest to miła atmosfera. W tej atmosferze przebrnęliśmy przez Śródmieście. Dotarliśmy na „Razem dla Niepodległej”. Rodziny z dziećmi, policji i służb tyle żeby zabezpieczyć normalną imprezę masową. Spokojniej. Nie było już takiej nerwowej atmosfery tylko prawdziwie patriotyczne obchody, może nazbyt pompatyczne, jak to się często zdarza w naszej mentalności, ale było normalnie.
Później poszliśmy na Stare Miasto. Tam zupełny spokój, Warszawiacy jak i przyjezdni cieszyli się piękną pogodą, wolnym dniem. Wolnością. Sielanka nie potrwała długo. Ruszył Marsz Niepodległości. Słychać było śmigłowiec, który krążył nad pochodem. Niedługo później pierwsze odpalane race. Później było co raz gorzej. Jedyne o czym myślałem w tamtym momencie to aby doprowadzić znajomych i siebie całych do samochodu, a później czym prędzej wyjechać z tego miasta. Tak też udało się zrobić, co prawda nie bez problemów, ale udało się.

 

Relacje mediów
Od lewej do prawej bardzo nieprofesjonalne, stronnicze. Nawet szkoda opisywać.

 

Podsumowanie
Zastanawiam czy i kiedy skończą się tak haniebne obchody tego święta? Czy musi przelać się krew, któregoś z Polaków? Polaków, bo to w końcu nasze święto i to My w nim bierzemy przede wszystkim udział. Czy ktoś musi zginąć tego dnia na ulicach Warszawy? Chociaż znając życie to wydarzenie jeszcze bardziej by spotęgowało agresję.
Po co nam wolność skoro nie umiemy z niej korzystać?
Nie podoba Ci się tęcza? Zbierzcie podpisy, wystosujcie pismo, że oszpeca Warszawę, zapytajcie kogoś od przestrzeni miejskiej dlaczego wydał na to zgodę. Nie, lepiej spalić.
Nie podobają Ci się, że są biedni i bezdomni? Zrób coś żeby ich nie było, ale nie bijąc czy rozwalając jego nocleg. Stwórz miejsca pracy, aktywizuj ich zawodowo. Wylecz z nałogu. Nie dawaj kasy, daj pracę.
Nie podobają Ci się rządy? Zmień je, stwórz partię, zagłosuj, zrób coś dla kraju, a nie tylko mów, że jest źle.
Nie podoba Ci się działanie Policji? Odejdź, wystosuj skargę, udokumentuj. Rzucanie kostką brukową jest z reguły destruktywne i nie pomaga w rozwiązywaniu problemów.
Wy budujecie lepszy naród? Wy tworzycie nowe pokolenie? Wy macie być przyszłością?
Nie widzę tej przyszłości. Nie widzę tego narodu. Nie widzę tego pokolenia. Nie z takimi ludźmi i takim podejściem. Jeśli budujesz przyszłość tego kraju niszcząc jego Stolicę to niedużo się różnisz od oprawców, od których się uwolniliśmy. Największym problemem tego kraju nie są wrogowie z zewnątrz – ich pokonaliśmy nie raz. Nie jest bieda i ubóstwo. Nie jest korupcja i zła władza. Jesteśmy my sami i nasza narodowa schizofrenia. Póki się z niej nie wyleczymy to nic się nie zmieni. I nawet wolność nam nie pomoże. Mimo że tylu naszych rodaków oddało za nią życie, to my nie potrafimy się nią cieszyć, bo wolimy niszczyć się sami niż budować lepszy kraj.

 

Józek K.

 

—————————————————–

 

Autor: Marcin Wziątek Autor zdjęcia: Marcin Wziątek

 

—————————————————–

§1

11 Listopada. Czym jest dla nas te święto dziś ? Czym było te święto dla naszych rodziców? Czym było te święto dla naszych dziadków ?

 

Wydaje mi się że ludzie zatracają poczucie wagi tego święta. Dla mnie osobiście powinno być równie hucznie obchodzone jak wigilia Bożego Narodzenia. Bądź co bądź dziś mówimy w rodowitym języku i płacimy w PLN. Gdy rozmawiałem z najstarszymi członkami mojej rodziny zrozumiałem jedną rzecz którą pragnąłbym przedstawić na forum. My młodzi ludzie nie odczuwamy takiej radości a ponadto nie doceniamy wagi tego dnia. Nasi dziadkowie oraz ich rodzice, to zupełnie co innego. Są bezpośrednim pokoleniem które przeżyło pierwsze święto niepodległości, lub pokoleniem bezpośrednio wychowanym w duchu niepodległości. Osoby z którymi rozmawiałem mówiły o radości której nie da się opisać słowami. Porównywały to do sytuacji w której człowiek przez całe życie żyje w wynajętej kawalerce z dość nieprzyjaznym właścicielem i nagle dostaje mieszkanie własnościowe o powierzchni 80m2. Wiem – dziwny przykład ale do mnie osobiście trafił i nie jest to porównanie przeze mnie wymyślone. Są to słowa ojca mojego dziadka który wypowiedział je po tym gdy ten zapytał czym jest niepodległość.

 

§2

Czym dla nas jest dziś te święto ? Według mnie dla wielu ugrupowań jest to pretekst do wyrażenia … ciężko nazwać to własnymi przekonaniami, ale na pewno jest to powód aby zrobić trochę zamieszania na ulicach. 4 lata temu miałem okazję uczestniczyć w obchodach z okazji 11 listopada na ulicach Warszawy – szczerze? Cieszę się że dziś żyję. To naprawdę nie przypomina pokojowych manifestacji, a to co widzimy w telewizji to absolutne nic w porównaniu tego co się dzieje gdy jesteś na miejscu. Starcia ugrupowań neonazistowskich, narodowców, antify i tym podobnych, latające kamienie butelki, policja w cywilu której również zdarzy się przyłożyć pałką niewinnej osobie, to telegraficzny skrót wydarzeń które pamiętam z tamtego czasu. Wszyscy wykrzykują mądre zdania, skandują patriotyczne hasła, ale demolowanie ulic, czy też katowanie innych obywateli naszego państwa… To chyba nie o to chodzi? Te święto zostało stworzone w celu radowania się, upamiętnienia wszystkich starań dążących do tego aby nasz kraj był niepodległym państwem. Młodzież uczy się na ten temat w szkołach, ale jest to dla nich tak odległa i nierealna rzeczywistość że nie przywiązują do niej w ogóle wagi, a dzień 11 listopada kojarzy im się tylko i wyłącznie z obowiązkową obecnością na paradzie, w ramach bycia uczniem danej szkoły. Nasi rodzice chodzili na parady pierwszomajowe, a ich dzieci są przymuszane do udziału w listopadowych. No cóż.

 

§3

W tym roku, sytuacje na ulicach Warszawy wymknęły się znacząco spod kontroli. Spalona została Warszawska Tęcza.  Co symbolizuje/symbolizowała ta tęcza każdy raczej wie. Przyznam szczerze sam nie jestem zwolennikiem, ugrupowań związanych z inicjatywą ,,tęczy‘‘ , nie mogę o sobie powiedzieć jako o osobie tolerancyjnej – ale każdy ma prawo do własnego zdania. To że nie pochwalam faktu tego że tęcza w ogóle zaistniała – nie oznacza że pochwalam pomysł jej spalenia. Jest mnóstwo innych sposobów na wyrażenie sprzeciwu. Najbardziej osobiście oburzył mnie fakt obrzucenia kamieniami strażaków którzy starali się tę tęczę ugasić. To jest ich PRACA. I to nie łatwa praca. Jak osoby nazywające samych siebie patriotami mogą rzucać kamieniami w ludzi którzy służą temu państwu narażając własne życie ?! rozumiem – policja, i niechęć do niej może być w jakiś sposób zrozumiana, mimo że do żadnej żywej istoty nie należy rzucać przedmiotami typu kamień. Ale Straż Pożarna ?!

 

§4

Polacy mówią o sobie jakby od 30 lat byli państwem zachodnim. Niestety, wychowanie i zachowanie wielu młodych ludzi w dniu dzisiejszym jest na poziomie neandertalczyka. Być może ludzie u władzy powinni zastanowić się nad innym sposobem zniwelowania problemu zagorzałych narodowców i tym podobnych ugrupowań ? Zmienić system edukacyjny z nastawieniem na zrozumienie pojęcia patriotyzmu, i pozwolenie młodym ludziom na uzyskanie poczucia przynależności do grupy w inny sposób niż istnieje obecny ? Aresztowanie ludzi którzy obecnie wywołują zamieszki, to oczywista kwestia – wymiar sprawiedliwości powinien w tym wypadku działać bez wahania. Lecz z moich obserwacji problem nie niknie, a nasila się. W takim tempie co stanie się za 10 lat? 11 listopada zostanie zaatakowany sejm? Pałac Prezydencki?

 

SJB

Rozdziewiczalnia. Tak. Rozdziewiczalnia.

 

§ 1

Strona Rozdziewiczalnia.pl istnieje od 2010 roku…ja o niej się dowiedziałem dopiero przedwczoraj. Przed dalszą lekturą zachęcam do zaznajomienia się z w/w stroną aby każdy wiedział dlaczego będę po nich jeździć jak Święty Józef po ośle.

 

Skoro już się zaznajomiliście z ofertą w/w biznesu, proszę powiedzcie mi że to jakiś żart. No bo to chyba naprawdę jest jakiś żart. Niesmaczny w dodatku.

 

Gdy zobaczyłem tę stronę oferującą kobietom w różnym wieku utratę dziewictwa wraz z jednym z produktów…wraz z jednym z ,,mężczyzn‘‘ których zdjęcia możecie znaleźć na ich stronie myślałem że to fake lub trolling. Myślałem że widziałem już wszystko w internetach i że byłem w jego najciemniejszych zakątkach gdzie koty podróżują w czasie na drodze mlecznej na grzbiecie jednorożca. Myliłem się. Koty na jednorożcach w wypadku tej strony, wydają się zupełnie normalną sprawą.

 

§ 2

 

Otóż kwestia pierwsza : opisu oferowanych usług, drogie panie – mężczyźni wychodzą wam na przeciw i zgodnie z ofertą mogą nawet odwzorować sypialnie waszych rodziców na wasz specjalny pierwszy raz. Czy to nie cudowne? Jestem pewien że każda kobieta która straciła dziewictwo z kimkolwiek innym teraz żałuje po zapoznaniu się z ofertą i mężczyznami zawartymi w niej. Otóż oferta jest head&shoulders i oferuje wam drogie panie nawet nutkę egzotyki w postaci czarnoskórej męskiej ..męskiego mężczyznę który przed waszym pierwszym razem z nim spędzonym zagra wam UWAGA : na bębenkach.

 

Józef K. Uspokoił mnie nieco, gdyż byłem gotów do wykreowania prowokacji dziennikarskiej w celu, zapytania o cene i ofertę dla rozdziewiczenia  podstawionej osoby po drugiej stronie telefonu która (fikcyjnie oczywiście ) miałaby 15 lat. Jestem szczerze ciekaw jaka byłaby odpowiedź właścicieli. Obawiam się jednak że w praktyce mogłoby to zostać zinterpretowane jako wyżej nie moralne aniżeli to co oni robią, więc zrezygnowałem z pomysłu .

 

§ 3

 

,, Nasz mężczyzna zabierze Cię najpierw na wspaniałą kolację do restauracji, gdzie stopniowo będzie wprowadzał Cię w atmosferę narastającego uniesienia. Będzie muskał Twoje uszy pięknymi historiami i poezją. Pod swoim adresem usłyszysz najprawdziwsze, dobrane specjalnie dla Ciebie komplementy.‘‘

 

Promocja ! a to wszystko już w cenie kolacji, plus 1469 pln + VAT.

 

Wszystko jest na sprzedaż w dzisiejszych czasach. Po prostu wszystko. Wiedziałem że w Japoni powstały miejsca w których mężczyźni mogą przyjść pospać na kobiecych pupach. No i spoko, ale rozdziewiczalnia ?!

 

Zawsze wychodzę z założenia że tam gdzie popyt tam i podaż. Czy na to naprawdę był popyt ? Jak wiele kobiet zostało w ten sposób obsłużone? Czy są dziś z tego dumne ? a może to ja jestem jakiś dziwny, zacofany mimo młodego wieku i się nie znam?

 

§ 4

 

Według mnie wyżej wymieniony biznes to męska agencja towarzyska. Nic więcej. Co prawda wiem o tym że podejście kobiet do wielu tematów damsko-męskich jest bardzo odmienne i bardziej frywolne niż było np. 50 lat temu, ale mimo wszystko nie sądziłem że dojdzie do dnia w którym w XXI wieku  w Rzeczypospolitej Polskiej powstaną serwisy oferujące rozdziewiczenie.

 

Być może panowie którzy założyli tę stronę bardziej myśleli o własnych potrzebach, ale ładnie to ubrali w słowa? Należy przyznać że Mickiewicz nie powstydziłby się ichniejszego poetyckiego zachwalania własnych ofert.

 

Na sam koniec, spójrzcie proszę na dział FAQ na tej stronie męskiej agencji. Zerknijcie na pytania i odpowiedzi. To przez właśnie takie pytania i takie odpowiedzi jestem bardziej niż pewien że strona została wykreowana na wyjście ich potrzebom – nie na odwrót.

 

A wy drogie Panie? Chciałybyście skorzystać z ich usług ?

SJB

 

—————

Mity i legendy: o smokach, które dziewice pożerają – za kasę

 

Kilka dni temu od swojego kumpla dostałem link do serwisu Rozdziewiczalnia.pl . Dopiskiem było kilka słów świadczących o tym, że nie do końca mieści się to w zakresie jego pojmowania świata. Jak się okazało w moim także. Chciałbym żeby serwis Rozdziewiczalnia.pl można było włożyć między biblię, a baśnie i odstawić na półkę, ale postanowiliśmy poruszyć ten temat.

 

Prostytucja czy jeszcze gorzej?

 

Odnosząc się do tekstu SJB zastanawiam się czy to co oferuje ten serwis to jawna prostytucja czy może coś innego. Za seks się płaci, od dawien dawna. Dla niektórych to interes, bardziej lub mniej legalny w zależności od kraju i sposobu organizacji. Każdy ma swoje zdanie na ten temat wedle swojego rozumu i sumienia. Niektórzy podchodzą do seksu przedmiotowo. Płacą za niego jak za wiele innych przyjemności, ale dlaczego mieliby płacić za ten pierwszy raz? Chcą by był tak wyjątkowy i świetny i tak go spłycają? Uprzedmiotawiają seks do przyjemności i usługi już przy pierwszym podejściu? Dlaczego?

 

 

Płacenie za wspomnienia

 

Dochodzimy do momentu, w którym płacimy za wspomnienia, płacimy za ich wygenerowanie. Sztuczne, nienaturalne. Programujemy nasze sny i życie, a wkrótce wspomnienia. Nie dość, że ludzie są co raz bardziej sztuczni na zewnątrz to zaczną być także w środku. Niedługo będzie potrzebna sztuczna dusza, bo serca już dawno w tym brak. A sztuczna inteligencja przyda się gdy spadniemy na samo dno i ktoś będzie musiał ratować nasz gatunek, bo my już będziemy pogrążeni w intelektualnym i emocjonalnym niebycie.

Obawiam się, że przyjdzie mi dożyć czasów, w których maszynie łatwiej będzie zrozumieć czym jest dusza, niż człowiekowi czym jest maszyna.

Józef K.

 

———————

 

Podsumowanie

 

http://rozdziewiczalnia.pl/koniec

Tak wyglądałby nasz tekst gdyby cały serwis nie okazał się mistyfikacją, ale na szczęście chłopacy przeprowadzili tylko eksperyment, który nie mniej powinien zmusić do refleksji.

SJB

Czy była to mistyfikacja? A może tylko w ten sposób spróbowali wywinąć się ze swojego „genialnego” pomysłu gdy zrobiło się o nim za głośno? Jakakolwiek by nie była prawda obawiam się, że w końcu przyjdzie ktoś kto odpali taki biznes i co gorsza będą klientki.

Józef K.

Śmierć nie jedno ma imię

A i świętowanie śmierci czy umierania wygląda przeróżnie. Nawet dziwnie to brzmi, świętowanie śmierci. Ale trochę tak to wygląda. Nie zastanawialiście się nad tym? Że w pewien sposób świętujemy. Wszystkich świętych, święto zmarłych, Zaduszki, dzień zaduszny, Halloween czy może Dziady?

 

Co się teraz obchodzi?

Cały problem z obchodzeniem świąt w Polsce bierze się z pewnej narodowej schizofrenii i zaburzeń osobowości. My nie wiemy kim jesteśmy. Nie wiemy czy dążymy do Zachodu i przyjmujemy ich zwyczaje, czy jesteśmy tradycjonalistami czy może chrześcijanami. I przez to mamy sytuację, w której jednego dnia idziemy na imprezę Halloweenową, a później na kacu idziemy uprawiać grobing (łażenie z rodzinami po grobach).

Nieodłącznym elementem grobingu stały się stoiska. Stoiska z watą cukrową i kurczakami z rożna. Może popcorn do tego?

A później to co lubimy najbardziej, spotkania towarzyskie i rodzinne nad grobami. Przez cały rok nikt na grób nie zajrzy, ale jednego dnia zlatują się wszyscy i nie starcza miejsca. Więc depczemy okoliczne nagrobki, uszkadzamy krzyże, rysujemy nagrobki innych. Podrzucamy zdechłe kwiaty albo wypalone znicze.

A następnie dochodzi do walki, otwartej walki o hegemonię. No bo przecież ciocia nie może mieć większego znicza, na grobie dziadka, niż nasz. No bo przecież te kwiaty od wujka są paskudne i trzeba je przełożyć. A nasze musi być na środku, najbardziej widoczne, bo sąsiedzi oraz rodzina z drugiego końca Polski musi później spytać czy to nasze takie ładne. Kiedyś hitem sezonu były znicze z melodyjką „Wstań, powiedz nie jesteś sam!” (http://www.humorpage.pl/obrazki/g/398_gazeta_oferta_pozytywka_ich_troje_powiedz_znicz.jpg )

(to jest przykład rzeczy tak absurdalnych i ironicznych, że aż mnie bawi)

 

Później znów pijemy i drugiego dnia już zazwyczaj robimy sobie wolne leżąc przed TV i oglądając smutne filmy, bo taka pora i wypada. Oczywiście repertuar ten sam co zawsze. Rano puścimy duszka Kacpra żeby dzieci aż tak źle nie przeżywały, popołudniu coś romantycznego, ale koniecznie z duchem albo trochę smutnawe, później jakieś wspomnienia ważnych, którzy odeszli, później rozmowy o śmierci i wywiady z duchownymi, którzy tłumaczą jak należy obchodzić te dni.

Większość zalega już w domach, ale są oczywiście przypadki kierowców, którym nic nie jest straszne – oczywiście dopiero jak wypiją. No i tak wracają do domów kilkadziesiąt/kilkaset km zasilając grono zmarłych, których będzie trzeba odwiedzić w przyszłym roku. Najczęściej nie oni stają się ofiarami, bo przecież sprawiedliwość to dopiero na tamtym świecie, a nie tym. No i tak rok rocznie słyszymy o ofiarach na drogach mimo co raz doskonalszej akcji Znicz.

 

 

Walka o wyższość Bożego Narodzenia nad Wielkanocą

Minister apeluje by komercja nie przysłoniła nam świąt

http://www.wprost.pl/ar/423303/Zdrojewski-przeciwny-Halloween/

http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/bogdan-zdrojewski-przeciwny-swietowaniu-halloween/5eb7k

 

„Odkąd Halloween pojawiło się w Polsce, budzi sprzeciw w środowisku tradycjonalistów. „ Trady… co? Tradycją były u nas Dziady oraz inne obrzędy pogańskie.

Tradycją były Zaduszki, ale nie w takiej formie w jakiej mamy je teraz. Kościół katolicki zaadaptował ten, jak wiele innych zwyczajów i świąt pogańskich. Strasznie nie lubię tej hipokryzji, mówieniu o tradycji, komercji i negacji „pogańskich” zwyczajów.

Wszystkich świętych to nie jest biznes? Znicze i kwiaty się nie sprzedają? Popcorn i golonki? Każde święto jest biznesem, bo żyjemy w kapitaliźmie. Może pozwólmy każdemu świętować jak chce?

 

 

Podsumowanie

Przed świętem zmarłych odwiedzam groby bliskich, ale te, które mam w rejonie swojego miejsca zamieszkania. Nie wyjeżdżam daleko, bo nie dość, że warunki pogodowe zazwyczaj nie są sprzyjające to i wzmożony ruch czy pijani kierowcy nie są elementami, które do tego zachęcają. Nawet gdybym przez całe dwa dni jeździł non stop to i tak nie odwiedziłbym grobów całej mojej rodziny i znajomych. Wolę zapalić świeczkę na jednym grobie i wspomnieć wszystkich bliskich niż żeby za rok ktoś zapalał świeczkę na moim grobie.

W Halloween zdarza mi się wyjść wieczorem ze znajomymi, czasami nawet założę jakąś maskę na twarz, ale to raczej by nie wyróżnić się z tłumu i móc spokojnie przejść z punktu A do punktu B. Nie towarzyszą temu specjalne przygotowania, godzinne wybieranie strojów i wymyślanie koncepcji. Jakoś mi to nie robi, nie czuję takiej potrzeby.

Pierwszego i drugiego staram się zostać w domu. W gronie rodziny. Czasem staramy się powspominać stare czasy. Wyciągnąć album ze zdjęciami.

Czasami wieczorem wyjdę w okolice cmentarza. W miejsce gdzie widać te rozpalone znicze. Gdzie widać te małe światełka, które mają symbolizować naszą pamięć. Szkoda, że na co dzień tak mało jest tych, którzy pamiętają.

I to jest nasz główny problem, że o wielu osobach czy rzeczach pamiętamy tylko od święta. O bliskich, rodzinie, zmarłych czy o byciu dobrym. Swoją drogą dobrze, że chociaż od święta…

Józef K.

——————————————–

 

§ 1

 

Nie wiem jak wy, ale ja wychodzę z założenia że ten dzień w roku jakim jest Święto Zmarłych powinno być jak walentynki.  Po prostu ja np. Nie potrzebuje specjalnego cholernego dnia na czerwono pomalowanego w kalendarzu żeby pójść na groby, tak jak swojej narzeczonej wolę kupić kwiatka i zabrać na kolację częściej niż raz w roku i nie potrzebuję do tego specjalnego zaproszenia.

 

Generalnie osobiście bardzo nie lubię tego święta. Odnoszę co roku coraz to większe wrażenie że tak jak Józef K. Napisał Grobing przechodzi ludzkie pojęcie.

Migracje zniczy na grobach niczym w analizach meczów pewnego polskiego komentatora, wszechobecne komentarze dotyczące ubioru innych osób, tego że ktoś kupił nie odpowiednie kwiatki które gryzą się z kolorem płyty nagrobkowej (!) . Przecież to jest kurna chore.

 

To że nie lubię tego święta ani go specjalnie nie rozumiem nie oznacza że je neguje. Nie zrozumcie mnie źle, niektórzy tylko tego dnia mają okazję pojechać na drugi koniec polski i odwiedzić groby swojej rodziny ponieważ mają wolne w pracy, lecz śmieszy mnie oraz frustruje cała otoczka wokół tego związana .

 

§ 2

 

Świętowaliście w tym roku Halloween? Ja tak. ( Ba! Nawet całkiem niezły strój miałem) Spotkałem się tego wieczoru z wieloma komentarzami starszych osób którym się nie podobało to że przebierańcy chodzą po ulicach. Spoko. Szanuję ich zdanie, ale zastanawiam się skąd się ono bierze? Ok, ludzi po 65 r.ż. ciężko przekonać do tego że jako naród lubimy się uzasadniać, ale szczerze ? Mi to W OGÓLE nie przeszkadza. Nie widzę żadnej zależności pomiędzy jednym dniem a kolejnym, atmosfera Święta Zmarłych o której napisał Józef K. SAMA spowodowała iż młodzi ludzie się w jakiś sposób buntują i nie mają zamiaru brać udziału w tym całym cyrku jaki się odgrywa na cmentarza 1 listopada każdego kolejnego roku . Ponadto, co z tego że poimprezuje sobie 31 października ? jeżeli ktoś potrafi to robić z umiarem i ma zamiar pójść 1 listopada na cmentarz będzie wiedział ile wypić żeby kolejnego dnia nie obrzygać płyty nagrobkowej zmarłego sąsiada.

 

Młodzi ludzie szukają wszędzie pretekstu do zabawy, a tego szczególnego dnia jest okazja by spotkać się ze znajomymi poprzebierać się zabawnie , i po prostu mile spędzić czas przygotowując się na dzień kolejny, nie widzę żadnego konfliktu pomiędzy oboma dniami.

§ 3
To czy idziemy na zachód czy jesteśmy tradycjonalistami…eh. Jesteśmy polakami , my nigdy nie wiedzieliśmy o co nam chodzi, ale wiedzieliśmy że chodzi nam o to bardzo mocno .  Młodzi ludzie na pewno chcą iść bardziej w kierunku zachód – sam należę do nich, ale ważne jest by nie zatracić się w zachodzie całkowicie i jakieś tradycje zachować nawet w przypadku święta którego nie lubimy.

 

Ja również na cmentarz poszedłem dwa dni wcześniej aby ominąć cały zgiełk związany z watą cukrową etc. 1 listopada poszedłem jedynie na 15 minut na cmentarz sprawdzić czy hieny cmentarne ominęły groby moich bliskich. Po prostu ten dzień powinno się spędzić w pewnej zadumie. Powspominać, tych którzy odeszli i pamiętać ich takimi jakimi byli. W tym roku parę osób w moim życiu również odeszło, ale staram się myśleć o nich jakby nadal żyli. Myślę że zachowanie wielu osób na cmentarzach w ten dzień po prostu obraża pamięć umarłych którzy raczej nie życzyliby sobie tego aby przyjście na miejsce ich pochówku było jednocześnie miejscówką na oznajmianie wszystkim najnowszych plotek i zgryźliwych komentarzy.

 

SJB