Archives

All posts for the month Październik, 2013

Afera, aferunia, aferzysko bo Obama podsłuchuje Merkel.

§ 1

Zawód szpiega idzie w parze z prostytucją jako najstarsze zawody znane światu.
Cały świat jest zszokowany – mogło być podsłuchiwane nawet 32 głowy państw z całego świata ! Poruszany jest temat etyki i granic prawa. Pytanie nr. 1 do wszystkich niech mi ktoś wytłumaczy czym zajmują się służby wywiadowcze ? bo być może mam jakieś błędne informacje czy też światopogląd

Otóż drodzy państwo z założenia służby wywiadowcze zajmują się szeroko rozumianym wywiadem służącym do przechwytywania informacji w każdy możliwy sposób. Następnie spośród tychże zdobytych informacji prowadzona jest analiza mająca na celu wyciągnięcie informacji o ewentualnym zagrożeniu bezpieczeństwa danego państwa – każde państwo posiada swoje komórki wywiadowcze duża większość z nich – więcej niż jedną komórkę .

§ 2

Zadaniem tychże komórek wywiadowczych jest uzyskanie pozytywnego rezultatu – w tym wypadku pozytywnym rezultatem nazywamy uniknięcie bądź niedopuszczenie do sytuacji w której bezpieczeństwo kraju lub obywateli mogło by być zagrożone.

Cała afera dotycząca podsłuchów rozpoczęła się od informacji udzielonych przez pana Snowdena który dla tych co nie wiedzą od początku sierpnia otrzymał azyl i przebywa w Rosji. Dlaczego chłopak musiał uciekać do Rosji ? otóż dlatego że publicznie ujawnił monitorowanie przez NSA ( Hamerykańskie służby wywiadowcze) prywatnych skrzynek mailowych obywateli, portali społecznościowych a także prywatnych konwersacji telefonicznych na skalę masową. Stany Zjednoczone oskarżyły go o zdradę . I dzięki temu lawina ruszyła inne służby wywiadowcze przyjrzały się pracy kolegów po fachu ze Stanów i się okazało że np. Pani Angela Merkel była podsłuchiwana. Afera na pięć gwizdków mówiąc w skrócie no bo jak to tak że sojusznik podsłuchuje sojusznika ?

§ 3

Pozwolę sobie użyć dwóch cytatów :

,,Bądź miły, uśmiechaj się do każdego, z każdym rozmawiaj, ale w głowie miej plan zabicia każdej napotkanej osoby‘‘

,,Możesz kraść, zabijać , podsłuchiwać i wymuszać – to wszystko jest dozwolone dopóki nikt cię nie nakryje‘‘

Oba cytaty padły z ust osób które miały do czynienia ze służbami wywiadowczymi. Według mnie to świetnie opisuje ich pracę i codzienne życie może jest nieco przerysowane ale nadal prawdziwe moim zdaniem. Czy dziwi mnie to że głowy państwa i nie tylko są podsłuchiwane i inwigilowane przez Amerykańskie służby ? – nie , czy wzbudza to we mnie pytania dotyczące etyki i moralności wobec swoich sojuszników – nie. Owszem oburza mnie fakt inwigilacji jako takiej, zdaję sobie sprawę że każdy z obywateli czy naszego państwa czy też każdego innego w XXI w. Jest prawdopodobnie ofiarą inwigilacji, ale każde , powtarzam KAŻDE państwo działa w celu uzyskania jak największych profitów i korzyści w swoim interesie. To nie Mesjanizm Mickiewiczowski a realne życie w którym politycy różnych państw mimo tony umów międzynarodowych i sojuszów, uśmiechają się do siebie, żartują, – TO NADAL SĄ POLITYCY RÓŻNYCH PAŃSTW. Nadal reprezentują rozbieżne interesy i dla każdego z osobna ich interes jest najważniejszy co za tym idzie jest to odpowiedź na pytanie dlaczego nie dziwi mnie ta cała afera – to była tylko kwestia czasu.

Jedyne co mnie cieszy w tej całej sytuacji to fakt iż być może więcej ludzi przejrzy na oczy i zrozumie że pozornie łatwiejsze sposoby komunikacji międzyludzkiej są tak naprawdę dla nas złotą klatką. Może na tematy które chcemy aby de facto zostały poufne wypowiadajmy się w cztery oczy z drugim człowiekiem a nie koniecznie przy pomocy Facebooka czy telefonu komórkowego ?

JSB

————

Szklanką do ściany, czyli o tym jak jesteś podsłuchiwany.

Tak, Ty też. Nie tylko Angela Merkel. Nie tylko Pani prezydent Brazylii. Nie tylko politycy. Wszyscy. Nie piszę tego żeby cię straszyć. Od straszenia mamy innych ludzi, pełno ich w mediach. Strach włączyć TV i słuchać tych wariatów to chyba jedyna rzecz, której można się bać.
PRISM, o którym była mowa za sprawą Edwarda Snowdena to tylko jeden z systemów. Mamy jeszcze ECHELON, SIGINT, a kiedyś jeszcze coś co nazywano jeśli dobrze pamiętam Blue Ocean.
Podsłuchiwane jest wszystko, wszędzie i zewsząd. Podsłuchiwani jesteśmy wszyscy…i co z tego?

Służby i ich zadania

Podsłuchiwanie to jedno z ich zadań i je po prostu wykonują. Na tym świecie każdy podsłuchuje każdego. Każdy z każdym prowadzi małą wojnę. Jedne służby podsłuchują drugie. Jedne z drugimi współpracują. Jedne wykradają drugim informacje. Po to jest wywiad, kontrwywiad i inne służby. Po to mają tak ogromne budżety. To element ich działania. To element ich taktyki. To coś do czego zostały powołane więc czemu to ogromne oburzenie? Bo się okazało, że ktoś ma lepsze zabawki…
A tak bardziej serio, proszę Was. Uśmiechy, podawanie sobie dłoni, cała dyplomatyczna otoczka. Piękna gra pozorów. Czyż nie o to chodzi w polityce? Podają jedną rękę, w drugiej trzymając nóż. Sojusze są tak długo póki są opłacalne.

Przyjaciół miej blisko, a wrogów jeszcze bliżej

Teraz kto tu jest wrogiem skoro podsłuchujemy wszystkich. Podsłuchujemy sojuszników, podsłuchujemy współpracowników. Podsłuchujemy wrogów. No wrogów możemy oficjalnie to świadczy o naszej sile i potędze, to możemy pokazać mediom. Jednak podsłuchiwanie sojuszników jest już odbierane jako brak zaufania, spore nadużycie. Przynajmniej przez opinie publiczną, no bo skoro współpracujemy to wypadałoby zapytać? Czyż to nie jest ludzkie? Ludzie często sobie nie ufają, sprawdzają nawet swoich ukochanych, ich SMSy, wiadomości, włamują się na konta pocztowe czy na profile w portalach społecznościowych. Montują kamery, geolokalizatory, wynajmują detektywów – to oczywiście skrajności, ale skoro robią to zwykli ludzie to jak możemy się dziwić rządom, służbom i politykom, których raczej nie darzymy specjalnym zaufaniem i miłością, często mówiąc, że to bagno i brud.
Czyż to nie jest demokratyczne? Prawdziwa demokracja. Podsłuchujemy wszystkich! Czujcie się równi. Pokój na świecie!

A Nas podsłuchują dłużej!

Było głośno o więzieniach CIA w Polsce. Było głośno i będzie pewnie o nie jednej tego typu sytuacji, natomiast jedna informacja się rozmyła, nie uzyskała rozgłosu, ale mojej uwadze nie umknęła i udało mi się ją dziś odkopać:
http://www.wprost.pl/ar/404000/Amerykanskie-sluzby-podsluchuja-Polakow/

Wg tych doniesień jesteśmy podsłuchiwani od jakichś 19 lat. I to za przyzwoleniem kolejnych rządów. Od lewej do prawej. Od prawej do lewej. Poszukajcie sami informacji na temat miejscowości Świadki Iławeckie.

Podsumowanie

Służby działając mają na celu ochronę Państwa i ich obywateli. Każde służby swojego Państwa i SWOICH obywateli. Nie zawsze w swoich działaniach zważają na dyplomacje, protokoły i coś zwanego prywatnością.
Ich działania nigdy nie będą transparentne nawet dla ich obywateli, bo wtedy ich działania byłyby nieskuteczne i do przewidzenia przez potencjalnych wrogów. Brak prywatności to cena, którą płacimy za bezpieczeństwo. Czy mała, czy duża? Odpowiedzmy sobie sami.

P.S. Po tym jak we wstępie swojej wypowiedzi wymieniłem nazwy tych systemów możemy być pewni, że mamy kilku czytelników więcej, ale nie sądzę by statystyki ich wykryły 🙂

 

Józef K.

Nowe centrum handlowe. Kolejne w Trójmieście, które? Nie wiem. Otworzyło się centrum handlowe po przebudowie na większe, bo tamto było za małe. Bo żeby stanąć w szranki z konkurencją trzeba być większym, lepszym. Zmienić nazwę. Tak żeby turyści zakupowi z obwodu Kaliningradzkiego byli w stanie wymówić jego nazwę. Żeby nazwa kojarzyła się z Zachodem, bo w końcu prawie same zachodnie sklepy i marki. I te tłumy biegnące na otwarcie, te tłumy wbiegające po schodach. Niczym w skeczu kabaretu Ani Mru Mru. Może z tą różnicą, że nie przewidzieli w nim tzw. „gimbazy”. Zamiast do szkoły to do galerii. Nowy kościół, nowa religia.

Wśród ludzi na szczudłach, poprzebieranych hostess, Miss Polski, żywych manekinów i innych tego typu zjawisk można było zauważyć dwóch ludzi w maskach. Maskach Guya Fawkesa. Anonymous.

Dookoła tłum ludzi, anonimowych dla siebie, poruszających się jak mrówki, kupujących lub oglądających te cuda na kiju, pędzących przed siebie, bez przemyślenia, pędzących na otwarcie kolejnego centrum konsumpcjonizmu, a wśród nich dwóch, których nazywają anonimowymi, pytanie kto tu bardziej był anonimowy w tym całym cyrku.

Niczego nie reklamowali, nic nie skandowali, po prostu byli i przyciągali uwagę. Jeśli ktokolwiek się zastanowił co tam robili, jeśli ktokolwiek pojmował jakim szyderstwem to było  i zaczął myśleć, samodzielnie, to wygrali. A jeśli ktoś zaczął się zastanawiać co on sam tutaj robi, wygrali podwójnie.

Dzień był piękny, a ludzie zamknięci w betonie.

 

Józef K.

————

 

Jedna z dwóch masek krążących po nowej pomorskiej Rivierze doszła do odmiennych wniosków i przemyśleń .

Największą pozostałą niewiadomą zostanie dla mnie fakt dlaczego ludzie, dobierają najlepsze ciuchy i makijaż na otwarcie nowej galerii, kiedy do teatru chodzą w jeansach i sweterku ?
Gdzie zatarła się do tej pory powszechnie uznana granica kulturowa ? Czy teraz wyznacznikiem kultury jest powierzchnia sklepowa galerii i modne caffe latte w tekturowym kubku z zielonym logo z księżniczką nań naniesioną ?

Jeżeli tych dwóch ludzi spowodowało iż chociaż jedna osoba stanęła na chwilę i pomyślała o którymkolwiek z aspektów przez nas wymienionych, to opłacało się walczyć z samym sobą i szwendać się po sztucznych nazwach ulic Riviery mimo pięknej pogody na zewnątrz betonowego molochu.

 

§SJB§

P.S. Jak widać na załączonych obrazkach bawiliśmy się świetnie.

Józef K. §SJB§

Statek „Arctic Sunrise”, należący do Greenpeace, wyruszył na początku września z portu na Północy Norwegii. Aktywiści Greenpeace mieli zamiar przeprowadzić typową dla siebie akcję, z których od lat słyną na całym świecie. Chcieli rozwiesić transparent na platformie wiertniczej koncernu paliwowego Gazprom, znajdującej się na Morzu Barentsa. Ekolodzy sprzeciwiają się bowiem planom eksploatacji zasobów ropy w Arktyce przez tego paliwowego giganta. Wskazują, że w pobliżu platformy znajdują się trzy rezerwaty przyrody i ewentualny wyciek ropy doprowadziłby do katastrofy ekologicznej na tym terenie.

Cały tekst:

http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,14762448,_Krew_mnie_zalala_.html

W całej akcji brał udział Tomasz Dziemianczuk, obywatel naszego kraju.

Dziś sąd w Murmańsku odrzucił wniosek prawników i utrzymał w mocy decyzję o tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące aktywisty Greenpeace, Gdańszczanina, Tomasza Dziemianczuka.

 

Media mówią jednym głosem

Niemal wszystkie media w Polsce opisują sprawę jednostronnie. Skrócić to można do dwóch zdań: Rosja jest zła. Greenpeace jest ok.

Rosja się po prostu nie cacka. To kraj, w którym zawsze była silna władza, no chyba, że mówimy o czasach kiedy Polacy rządzili w Moskwie. Sprzeciw jest karany. Próba naruszenia autorytetu lub pokazania słabości również.

Czasami mam wrażenie, że to tylko my Polacy mamy tak, że ciągle narzekamy na nasz kraj. Pozostałe narody patrzą na swój kraj jako na wielki, wpływowy i nie dają złego słowa o nim powiedzieć. Rozpiera ich duma. Jest to często widoczne zarówno u Amerykanów jak i u Rosjan. Podobieństw między tymi dwiema nacjami jest więcej niż by się komukolwiek wydawało. Wbrew wszelkim pozorom.

 

Greenpeace, a może Greenwar?

Mam wrażenie, że ta organizacja zamienia się w ekoterrorystyczną bojówkę. Sposób ich działania przestaje być skuteczny, a zaczyna być tylko medialny. Nie raz już słyszałem zarzuty, że Greenpeace zamienia się w korporacje, która ma więcej wspólnego z zielonymi, ale dolarami niż drzewami. Tak samo jak Greenpeace kieruje zarzuty przeciwko korporacjom, które można podważyć, tak samo można podważać zarzuty, które są im stawiane. Gdzie leży prawda? Pewnie gdzieś po środku, jak zawsze.

Sprzeciwiają się budowie dróg, sprzeciwiają się żywności genetycznie modyfikowanej, sprzeciwiają się budowie elektrowni atomowej. Oddajmy świat w ręce ekologów i kościoła, a wrócimy do czasów średniowiecza lub epoki kamienia łupanego.

„Zło dobrem zwyciężaj” – zamiast oblewać futra farbami, zamiast niszczyć czyjąś własność, zamiast przypinać się do drzew czy kominów promujcie zdrową żywność, dbajcie o to aby posiadała ona pewne standardy i faktycznie była zdrowa, pracujcie nad ulepszeniem energii odnawialnych, twórzcie nowe materiały.

Denerwuje mnie podejście pt. my wiemy lepiej dlatego będziemy robić wszystko by wam przeszkodzić. Udowodnijcie mi swoje racje, jak nie? To nie dziwcie się, że ktoś odpłaci pięknym za nadobne.

Sytuacja w Rosji? Trafił swój na swego.

 

Wątek poboczny PGE

Otóż aktywiści naszej ukochanej organizacji dopuścili się, w Lipcu br. wtargnięcia do siedziby spółki PGE, poniżej przeczytacie więcej na ten temat:

http://prawo.rp.pl/artykul/1025875.html

800 zł nie jest chyba dużą karą. Nie sądzę by PGE zależało na tym żeby proces trwał długo i żeby aktywistów osadzać w więzieniu? Dlaczego? Bo media bardziej by się zainteresowały sprawą, bo media z trzech krajów zarzucałyby pytaniami biuro prasowe koncernu, bo sprawa nabrałaby rozgłosu, który oczywiście zaszkodziłby spółce i jej wizerunkowi. A jako spółka notowana na giełdzie musi o to dbać bardziej niż jakakolwiek inna forma działalności w naszym kraju. W Sierpniu natomiast ruszyła kampania wizerunkowa spółki PGE, pt. „Robimy prąd, góry, jeziora i lasy„. Widzicie pewną zależność?

 

Sprawa Tomka

Szkoda mi go, jako zwykłego człowieka. Nie jako aktywisty tej organizacji. Nikomu nie życzę odsiadki w rosyjskim więzieniu. Tomek organizował lub był współorganizatorem świetnych akcji w Trójmieście m.in.: Kinomobilizacji czy chociażby Muzycznego ugięcia. Jednak działając na granicy prawa czy wręcz je łamiąc trzeba się liczyć z konsekwencjami. Jego sprawę rozstrzygną sądy. Liczmy na ich niezawisłość i sprawiedliwy wyrok.

 

Józef K.

 

———————————-

 

§ 1

Większość ludzi z którymi miałem okazję poruszyć w/w temat jest oburzona treścią oskarżenia – piractwem. Otóż drodzy panowie i panie, zgodnie z pojęciem określonym  w art. 15 Konwencji o morzu pełnym sporządzonej w Genewie w dn. 29 kwietnia 1958 r. Piractwem jest :

 

,,1. wszelki nielegalny akt gwałtu, zatrzymania lub wszelki rabunek dokonany dla celów osobistych przez załogę lub pasażerów prywatnego statku lub samolotu i skierowany:

 

a) na pełnym morzu przeciwko innemu statkowi lub samolotowi albo przeciwko osobom lub mieniu na pokładzie takiego statku lub samolotu,

 

b) przeciwko statkowi, samolotowi, osobom lub mieniu w miejscu nie podlegającym jurysdykcji żadnego Państwa,

 

2. wszelkie akty dobrowolnego uczestnictwa w korzystaniu ze statku lub samolotu, o ile ten, który ich dokonuje, ma świadomość faktów, nadających temu statkowi lub samolotowi charakter piracki,

 

3. wszelka akcja mająca na celu podżeganie do popełnienia czynów określonych w ustępach 1 i 2 niniejszego artykułu albo świadomie podjęta w celu ich ułatwienia.‘‘

 

Nie trzeba być prawnikiem aby stwierdzić że akcja aktywistów Greenpeacu wypisz wymaluj, wpasowuje się w widełki w/w ustalonego prawa międzynarodowego. Przyznam szczerze że nie jestem specjalistą od rosyjskiego prawa morskiego i ichniejszych ustaleń, ale przypuszczam iż jest ono jeszcze bardziej restrykcyjne w stosunku do piratów, a moje przypuszczenia są potwierdzone wieloma filmami i artykułami zachowanymi w internecie pokazującymi w jaki sposób Rosjanie rozprawiają się z piratami którzy, starają się naruszyć statki pod ich banderą. Najpierw strzelają – później zadają pytania.

 

Zmasowany atak na jednostkę Greenwar nie jest jakimś przejawem siły drodzy Państwo. Otóż większość platform wiertniczych na całym świecie nie należy do prywatnych firm, a dużymi udziałowcami są Skarby Państw. Można by zadać pytanie – ok, ale co z tego ? otóż to drodzy Państwo że zgodnie z prawem jeżeli staramy się naruszyć bezpieczeństwo jakiejkolwiek instytucji, bądź firmy związanej z państwem musimy liczyć się z konsekwencjami potyczki służb stworzonych przez to państwo w celu bronienia właśnie takich strategicznych elementów gospodarki.

Być może się mylę, ale wydaje mi się że Platforma Wiertnicza, jest właśnie takim strategicznym elementem gospodarki. Łatwopalnym w dodatku, i bardzo popularnym i łatwym celem dla wszystkich wrogów wewnętrznych i zewnętrznych.
Zmasowany atak nie był pokazem siły, a rutynową czynnością służb bezpieczeństwa. Tak się składa że jednym z moich znajomych jest persona niegdyś odbywająca służbę w oddziale antyterrorystycznym policji w Gdańsku.

W latach 90 Greenpeace zastosował bardziej dosadną metodę na naszych polskich platformach wiertniczych. Paru jegomości przykuło się łańcuchami do odnóży platformy. Ludzie zarówno z platform, jak i ci którzy otrzymują informację na lądzie nie znają prawdziwych intencji napastników – to może być każdy równie dobrze podający się za greenpeace, a w formacjach mundurowych określamy takie jednostki jako ,,osoby z nieznanym zamiarem, naruszające zamkniętą strefę morską/przybrzeżną , nie reagującą na ostrzeżenia‘‘.

To rutynowe działanie – absolutnie nie neguję zachowania się sił specjalnych Rosji, a jeżeli chodzi o ich ewentualną brutalność i traktowanie zatrzymanych – nie było mnie tam – nie oceniam, ale żadne służby specjalne w takich sytuacjach nie traktują miło zatrzymanych i nie częstują ich herbatką.

 

§ 2

To że nie neguję sposobu reakcji, nie oznacza że jestem zwolennikiem tego co grozi Tomaszowi. 15 lat w Łagrach to naprawdę słaba perspektywa spędzenia najlepszych lat życia aczkolwiek :

–          kierując swoją akcję w kierunku Rosji, należy się liczyć z bezpardonową konfrontacją, i nie do końca sprawiedliwym (wg. większości cywilizowanych ludzi) wyrokiem, który może zostać naciągnięty pod każdy artykuł, byleby strzelić tzw. ,,pokazówkę‘‘,

–          osobiście uważam że jest to maksymalny wymiar kary, który podają nam media, aby wyolbrzymić sprawę, a sam sprawca w zależności od stopnia winy na pewno otrzyma ją mniejszą,

–          myślę że odpowiednia kara grzywny i ew. miesiąc aresztu byłby wystarczającą nauczką dla wszystkich 30 aktywistów.

 

§ 3

Podsumowując – mimo iż pochodzę z Trójmiasta, nie spotkałem się ani nigdy nie słyszałem o akcjach Tomasza, nie znam człowieka, ale mimo to ogromnie mu współczuję. Mimo naprawdę dużej dozy współczucia nie byłbym sobą gdybym nie skomentował jego zachowania – wiedział na co się piszę, w XXI wieku trzeba by było mieszkać w dżungli przez ostatnie 30 lat aby nie zdawać sobie sprawy co grozi wymierzenie akcji i zaatakowanie platformy wiertniczej należącej do Rosji, jeżeli to był wyraz poświęcenia się – cel udany, jeżeli objaw głupoty bądź braku pomyślunku ze strony Polaka ( w co wątpię patrząc co ludzie mówią o jego inteligencji ) to niestety może zostać słono ukarany.

 

Tak jak napisał Józef K. , mimo braku wiary w wymiar sprawiedliwości naszych wschodnich sąsiadów, mam nadzieję iż zapadnie wyrok adekwatny do jego roli w przestępstwie którego się dopuścił, oraz że mimo to nie zmieni swoich przekonań bez względu na to czy je popieram, czy też nie ( a nie popieram).

§SJB§

Jak zainwestować 600 dolarów i w ciągu 24 godzin stać się milionerem ?

 

Okazuje się że wystarczy być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, a w/w pieniądze na prawdę leżą na ulicy :

Link do artykułu

 

Tak – to stało się naprawdę, światowej klasy artysta Banksy sprzedawał swoje najlepsze dzieła za kwotę od 30 $ wzwyż. Jeden z jego klientów na ulicy, po zakupie sześciu obrazów, nieświadom ich wartości na drugi dzień stał się milionerem ponieważ każde z jego dzieł sprzedaje się w kwocie od kilkuset tysięcy dolarów do paru milionów.

 

§ 1

Ostatnie eksperymenty tego rodzaju stały się bardzo popularne, niedawno pewien światowej klasy skrzypek grał w metrze w Londynie. Ludzie płacą po kilkaset dolarów aby usłyszeć go na żywo – tymczasem on w trakcie paru godzin grania uzbierał zaledwie kilkanaście funtów.

Zostaje się zastanowić co Ci wszyscy ludzie którzy dokonują w/w eksperymentów chcą nam pokazać?

 

 

§ 2

Wszystkie znane mi przypadki takich eksperymentów odbywają się w miejscach wręcz ,,przeludnionych‘‘, metra, metropolie – miejsca w których dziennie przewijają się dziesiątki tysięcy osób.  Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to pokazanie nam, ludziom XXI wieku to jak bardzo jesteśmy zagonieni przez otaczającą nas rzeczywistość.

 

Ludzie płacą setki dolarów aby wysłuchać koncertu sławnego skrzypka, tymczasem przechodząc obok niego nawet go nie zauważają .

Tak bardzo się śpieszymy że nie zauważamy tych których mijamy…i nie jest tu mowa jedynie o sławnych artystach ale także o sobie nawzajem.

 

§ 3

Banksy jako artysta przyzwyczaił nas wszystkich do kontrowersji. Jego tajemniczość i sławne ,,numery‘‘ są niemal legendarne. Ten numer różnił się od innych był skierowany w kierunku ludzi uderzając od środka. W samym centrum ogromnej metropolii, każdego było stać by nabyć za parę dolarów obraz o tematyce tak bardzo szczerze opisującej otaczającą nas rzeczywistość w mediach i nie tylko. No i przy okazjii stać się tym samym bogatszy o pare zer na koncie.

Myślę że każda osoba która tamtego dnia przeszła obok stoiska z obrazami Banksiego nie wybaczy sobie do końca życia tego że nie zakupiła chociaż małego egzemplarza dzieła w/w artysty.

 

§ 4

Owszem znajdują się i tacy jak Peter Gibson, który uważa że każda praca Banksiego jest czystym objawem wandalizmu, ale szczerze wątpie aby któryś z przechodni podzielał opinię Mr. Petera.

Pomijając fakt że każdy z przechodni, dziś pluje sobie w brodę nie będąc bogatszym o pare zer na koncie, myślę że Banksy osiągnał swój cel właśnie przez wartość jego dzieł . Teraz każda z tych osób przechodząc ulicą nie będzie zapatrzona jedynie w siebie i nie będzie traktować sztuki jak czegoś nie widzialnego. Bynajmniej przez jakiś czas dopóty dopóki nie zapomną o tej sytuacji.

 

§SJB§

 

W całym pędzie tego świata nie potrafimy zatrzymać się nad umierającym człowiekiem, a co dopiero nad sztuką. Artyści muszą wychodzić na ulice by zwrócić naszą uwagę. Muszą wychodzić nam na przeciw. Niemal zastępować nam drogę.

Graffiti

Spór czy graffiti jest sztuką czy nie chyba będzie trwał wiecznie. Nie mam nic przeciwko obrazom na ścianach, które pojawiają się w miejscach, które są szpetne i brzydkie (np. wielkie puste ściany bloków – tutaj ukłon w stronę murali, które powstają na blokach z wielkiej płyty, wielkie mury czy miejsca, w których to po prostu pasuje).

Nie rozumiem tagowania się, pisania idiotycznych tekstów czy innych form przejawu ignorancji dla otoczenia, miejsca, architektury i mieszkańców czy przechodniów. To nie jest dla mnie graffiti i powinno być tępione. To czysty wandalizm, a wandale powinni ponosić konsekwencje własnych czynów. Porównać to można jedynie do oznaczania terenu przez psa.

Artysta „nieszablonowy”

Banksy jest nietypowym artystą. Był grafficiarzem malującym swoje prace odręcznie. Później przerzucił się na szablony. Umiejscowienie swoich prac w połączeniu z tekstami i humorem czy groteską przedstawionych sytuacji stanowi niesamowity rodzaj sztuki, który wpisuje się idealnie w ulice. W przestrzeń miejską. Graffiti stanowi nierozerwalną część stapiając się ze swoim otoczeniem i jednocześnie będąc zależnym od niego. Tworzy to ciekawą i charakterystyczną dla niego kompozycje.

Jednak nie każda jego praca to graffiti, które znajdziemy na ulicach Londynu czy innego miasta. Niektóre z jego prac trafiają do Internetu. Jak niedawno opublikowany filmik:

Rebel rocket attack: Link do filmu

który ośmiesza islamskich terrorystów.

Tematyka

Nie ma jednej określonej tematyki prac. Jedne dotyczą rządów, inne wojny, jeszcze inne problemów społecznych, ale zawsze mają przekaz. Zawsze można w nich znaleźć drugie dno. Nie raz wydają się po prostu ciekawym wtopieniem się w przestrzeń, drobnym żartem, ale gdy zagłębimy się nad analizą możemy dostrzec delikatny sygnał aby zwrócić na coś uwagę. Na problem, który trapi nie tylko artystę, ale ludzi, otaczający świat.

Tajemnica

Do dziś nie do końca wiadomo kim jest Banksy. Trwają spekulacje, padają różne nazwiska. Krążą legendy. Ta tajemniczość dodaje mu tylko popularności.

Sprzedaż prac na ulicy

Dlaczego? Bo to artysta, który zrodził się na ulicy. To artysta, którego środowiskiem pracy jest ulica. Więc czemu nie miałby sprzedawać swoich prac na ulicy?

Skąd to małe zainteresowanie jego pracami sprzedawanymi na wspomnianym stoisku? Szczerze sądzę, że mimo tej pogoni za codziennością kilka osób zwróciło uwagę na te prace. Ale powiedzcie mi szczerze czy jakbyście zobaczyli stragan z pracami sygnowanymi taką „marką” i z taką ceną to wierzylibyście w ich autentyczność? Ja nie. Sądziłbym, że to przedruki, kopie. Trochę drogie kopie. Pewnie też należałbym do tych przegranych, którzy nie schylili się po los na loterii.

Podsumowanie

Czy chciałbym mieć jego dzieła w domu? Nie. Mimo, że bardzo podobają mi się jego prace, ale uważam, że ich miejsce jest w przestrzeni miejskiej. Właśnie po to by przypominać nam o tym co ważne, skłonić do refleksji, do chwili zatrzymania w zgiełku i szarości jaka nas codziennie przytłacza. Tak jak ten stragan, może miał nam pokazać, że czasem nie warto być chciwym, bo można na tym więcej zyskać. Bo czasem każdy grosz może wesprzeć sztukę czy artystę, a czasem to najlepiej wydany pieniądz.

Tak jak na tym filmie:

Link do filmu

Józef K.

P.S.

Jeśli myślicie, że znacie się na sztuce i nie przeszlibyście obojętnie obok dzieł prawdziwego artysty to przeprowadźcie proszę test poniżej:

Odróżnisz prace artysty od dziecka?

Afera, kryzys, kryzysik, upadek marki, upadek świata, cywilizacja śmierci i nie wiadomo co jeszcze. Przez co? Przez prosiaczka, a konkretniej zdjęcie prosiaka zapakowanego w folię i sprzedawanego w pewnej znanej sieci hurtowni. Pozwolę sobie rozpocząć dowcipem, bo i cała sytuacja mnie lekko śmieszy i bawi.

Wchodzi Kubuś Puchatek do sklepu mięsnego:
– Dzień dobry, jest wieprzowina – pyta
– Jest – odpowiada sprzedawca
– A szynka??
– Też jest
Kubuś Puchatek wyciąga kałacha, naparza po całym sklepie i krzyczy:
– To za Prosiaczka!!!!

Era Social Media

Obecnie każda marka musi się liczyć z tym, że jeśli coś się komuś nie spodoba to może o tym poinformować na forum publicznym, podważyć autorytet marki, zrobić zamieszanie i burzę w szklance wody…bo zazwyczaj są to burze, którymi głównie interesują się blogerzy lub kilka tysięcy osób zaangażowanych w social media, czasem podchwycą to dziennikarze, zrobi się trochę więcej dymu i co? I przycichnie. Afera za aferą, kryzysik za kryzysikiem się kończy, przemija, bo zaraz pojawia się następny. Dlaczego? Bo tak. Bo tak pędzimy, że kto będzie pamiętał o tym, że firma A czy firma B wypuściła coś wadliwego. Pamiętacie aferę z jakimś syfem (rzekomym szczurem) w kaszce dla dzieci? Pamiętacie…no i tu już sam mam problem z przytoczeniem kolejnego przykładu. Ludzie nie przywiązują aż takiej wagi do tych całych „kryzysów”, którymi często podnieca się branża internetowa. Rzadko mają one odzwierciedlenie w realnych ocenach konsumentów i w ich wyborach. Po tragedii, do której doszło w fabryce produkującą odzież w Bangladeszu miało dojść do bojkotu jednej z polskich firm odzieżowych. Bo na gruzach fabryki znaleziono ich metki, a cała sprawa oczywiście za pośrednictwem internetu wyszła na jaw. Doszło? Oczywiście, że nie. A nawet jeśli, to skala tego bojkotu była pomijalna. Była też afera z producentem wyrobów mięsnych i pewnym vlogerem, który został przez nich pozwany za negatywne wypowiadanie się o ich produkcie. Takie sytuacje można mnożyć, ale czy przysparzają realnych problemów? Przedsiębiorstwom, które działają poza internetem, nie są od niego uzależnione i działają na dużą skalę ataki w social media nie wyrządzają aż takiej krzywdy jaką mogą wyrządzić firmom internetowym czy dopiero co rozpoczynającym działalność i nie posiadającymi ugruntowanej pozycji na rynku. Bardziej narażone na ataki są też firmy, które działają w social media czy agencje reklamowe.

Prawda jest taka, że do większości „kryzysów” wystarczy odrobina poczucia humoru, trochę ogłady i odpowiednia strategia działania.

Social media stały się pewnego rodzaju bronią i nie zdziwi mnie to gdy zaczną być co raz częściej wykorzystywane przez konkurencję.

Na Twitterze możemy obserwować wojny brandów od dawna. Te są jawne i przyciągają uwagę klientów. Na YouTube możemy zobaczyć walkę pomiędzy operatorami prześcigającymi się w reklamach. Pewien francuski dostawca usług telekomunikacyjnych z dwiema maskotkami jest tutaj mistrzem ciętej riposty. Dlatego też fan page tych dwóch maskotek osiągnął niesamowitą liczbę 2 mln. fanów.

Gdy przeczytałem analizę: http://czaplicka.eu/kryzys/prosiaczki-makro-cash-and-carry/ – (dwa dni temu wynikało z niej, że w sumie nic się stało – obecnie jest już trochę inaczej, bo Makro wycofało produkt) potwierdziły się moje tezy co do małych skutków tego typu ataków na markę.

Był piękny jesienny dzień…ale nie dla pewnej hurtowni

No i wprowadzili nowy produkt. Jak oni mogli! Przecież to dzieci zobaczą, przecież to niehumanitarne, przecież to obrzydliwe, nie będziemy kupować, bojkotujemy.

Obrońcy estetyki, humanitaryzmu i diabli wiedzą czego jeszcze. Oszołomy różnej maści rzuciły się do broni i uzbrojeni w lajki, share’y i nie daj boże komentarze ruszyli! Na atak, do walki o dobro narodu, ludzi i prosiąt!

Wegetarianie, weganie i inni trawożercy ruszyli przed szereg bronić biednych martwych i hermetycznie zapakowanych prosiątek, których zdjęcie później bezduszni ludzie zaczęli przerabiać dodając im skrzydełka i dopisując: „Śpij słodko aniołku”.

I padały mocne argumenty:

To dla dobra dzieci, żeby nie oglądały takich widoków – do Makro nie wejdzie dziecko, 1.40 m, granica nieprzekraczalna ze względu na wózki widłowe i widoczność, względy bezpieczeństwa;  przez całą akcję na FB więcej dzieci widziało te zdjęcia niż by zobaczyło we wszystkich mięsnych w całej Polsce, bo przecież w mięsnych można zobaczyć prosięta, rozcięte korpusy i takie tam różne.

To nieestetyczne – rozumiem, że podroby są estetyczne? Fajne jak widzisz narządy wewnętrzne na tackach. Przecież to wygląda prawie jak ludzkie, bo nie raz nawet rozmiar się zgadza i co? To już nie robi nikomu? Szczerze gorzej mi jak widzę wątróbkę albo móżdżek.

To niehumanitarne – Uwaga, zdradzę sekret: ludzie jedzą mięso. Niektórzy nie, ale to ich wybór, ale większość je, bo tak jesteśmy skonstruowani. Skoro jedzą mięso to trzeba je jakoś, zabijać, przyrządzać i sprzedawać. Padło kiedyś na to, że jemy świnki i krówki, i te zwierzątka mają pecha. Jestem za humanitarnym ubojem, jasne, skoro już musimy jeść mięso (ta wiem, nie musimy, możemy być wege, bla bla bla…za bardzo lubię smak mięsa żeby sobie go odmówić) to róbmy to tak żeby nie bolało żeby zachować chociaż jakieś pozory. Jestem za klonowaniem mięsa – nie zabijamy zwierzątek, mamy idealne mięso, wyprodukowane, pozbawione chorób, zdrowe, najlepszej jakości. Czekam aż ta technologia się rozwinie i nie będzie trzeba zabijać żadnego stworzenia, do tego czasu sorry, ale czy to małe prosiątko czy cielaczek czy duża krowa czy duża świnia, to i tak niestety robimy to samo, zabijamy dla jedzenia i przez jeszcze jakiś czas tego nie zmienimy.

Bo cała świnka – a jak jest w plasterkach to spoko? A jak na weselu masz świniaka czy dzika to spoko? Na imprezie integracyjnej prosię z jabłkiem w pysku? Skądś to się bierze, a skoro w tym samym sklepie dostawca, organizator wesela czy cateringu ma możliwość kupienia wszystkich produktów to czemu ma jeszcze latać nie wiadomo gdzie? Wolny rynek i takie tam.

Podsumowanie

Nie wiem co mnie w całej tej sytuacji bardziej przytłoczyło. To jak ludzie dają się manipulować i szukają beznadziejnych argumentów na poparcie oderwanych od rzeczywistości tez. To jak próbują za pomocą Social Media szantażować firmy. Czy to, że Makro wycofało w końcu Świnki z oferty. No cóż ja pozostanę mięso jadem i wredną świnią, i tu radosne KWI!

Józef K.

Cóż mnie ten temat nie śmieszy. W ogóle. Emocje jakie mi towarzyszą to frustracja i zdenerwowanie że takie tematy w ogóle widzą światło dzienne.

A oto dlaczego :

§ 1

TO SZYNKA NIE ROŚNIE NA DRZEWACH ???!!!! 😮

Poważnie, zafoliowane małe/duże osobniki świńskiego gatunku wywołały cytuję ,,szok‘‘ ? To co do tej pory klienci makro nie wiedzieli co spożywają ?
Ja rozumiem, w dzisiejszych czasach kiedy na opakowaniu parówek widzimy napis cytuję ,, UWAGA produkt może zawierać śladowe ilości mięsa‘‘ , można się trochę pogubić w tym co jemy, ale chyba większość dorosłych osób wie z czego zrobiony jest przepyszny schabowy który statystyczny polak je 5 do 7 razy w miesiącu.

§ 2

SŁODKIE ŚWINKI JAKO ZWIERZĘTA DOMOWE.

Kwestia dzieci. Ok, zgadzam się być może dla dzieci to może być nieco szokujący widok – ale nie wiem jak wygląda elementarna edukacja dzisiaj, mnie w podstawówce uczono że szynka jest ze świnki. I nikt nie starał się wmówić że świnka to takie słodkie zwierzątko tak jak piesek czy kotek.

Świnki się hoduje w celu ich spożywania. Kropka.

§ 3

OBROŃCY PRAW SZYNKI.

Słyszał ktoś kiedyś o takich osobnikach ? Ja nie.

Co do rzeczy i jaki związek mają obrońcy praw zwierząt i rzesza fundacji z nimi związana do zafoliowanych świnek ?

Skoro zostały uśmiercone w sposób zgodny z prawem to NIC IM DO TEGO ! Kropka.

O co chodzi ? o uwłaczające poczucie godności innych świnek ?
Strzeżmy się – już niedługo świnie mogą wprowadzić strajk głodowy, ponieważ ich prawnicy z obrońców praw zwierząt zalecą im takie działanie celem wykazania protestu i walki o ich godność i nie foliowanie w całości.

§ 4

DUŻE OSOBNIKI PIECZONE W CAŁOŚCI NA WESELA SĄ OK, MAŁE ŚWINKI JUŻ NIE.

Powiedzmy że chce zrobić wystawną kolację dla znajomych z okazem świniaka z jabłkiem w pysku u siebie w mieszkaniu.

Dlaczego małe świnki ? Bo mi się cholera jasna zmieszczą do piekarnika na przykład. Mam kupić dużego świniaka piec po kawałku , a później złożyć w całość ?

§ 5

Reasumując – nie mam nic do wegetarian. Ja im nie mówię że mają jeść mięso i dopóki oni nie starają się mnie zapewnić i przekonać do przejścia na króliczą dietę – wszystko jest ok .

Jeżeli ktoś je mięso – nie rozumiem skąd szok do tej pory nie wiedział skąd się bierze mięso ?

Jeżeli ktoś jest wegetarianinem – problem go nie dotyczy, może się jedynie cieszyć że niektórzy jedzący mięso przestaną je jeść .

Mnie to osobiście nie obchodzi co mają na półkach dopóki to zgodne z prawem .

Ponadto uważam że naprawdę na świecie w tej minucie dzieją się tysiące innych ważniejszych spraw dotyczących konfliktów, zbrodni, nadużyć i tragedii ludzkich – może telewizja i prasa poświeciły by temu więcej uwagi aniżeli zafoliowanemu mięsu z głową i oczami ?

S.